logo-gora Indymedia to sieć zwykłych ludzi, aktywistów i organizacji
zajmujących się tworzeniem niezależnych mediów.
Naszym wspólnym celem jest dostarczanie informacji
o ważnych zjawiskach społecznych i politycznych
w sposób całkowicie oddolny i niekomercyjny.
logo-dol


Wątki tematyczne:




Inne centra:

www.indymedia.org

Projects
print
radio
satellite tv
video

Africa
ambazonia
canarias
estrecho / madiaq
kenya
nigeria
south africa

Canada
hamilton
london, ontario
maritimes
montreal
ontario
ottawa
quebec
thunder bay
vancouver
victoria
windsor
winnipeg

East Asia
burma
jakarta
japan
korea
manila
qc

Europe
abruzzo
alacant
andorra
antwerpen
armenia
athens
austria
barcelona
belarus
belgium
belgrade
bristol
bulgaria
calabria
croatia
cyprus
emilia-romagna
estrecho / madiaq
euskal herria
galiza
germany
grenoble
hungary
imc-london
ireland
istanbul
italy
la plana
liege
liguria
lille
linksunten
lombardia
madrid
malta
marseille
nantes
napoli
netherlands
nice
norway
oost-vlaanderen
paris/île-de-france
patras
piemonte
poland
portugal
roma
romania
russia
saint-petersburg
scotland
sverige
switzerland
thessaloniki
torun
toscana
toulouse
ukraine
united kingdom
valencia

Latin America
argentina
bolivia
chiapas
chile
chile sur
cmi brasil
colombia
ecuador
mexico
peru
puerto rico
qollasuyu
rosario
santiago
tijuana
uruguay
valparaiso
venezuela
venezuela

Oceania
adelaide
aotearoa
brisbane
burma
darwin
jakarta
manila
melbourne
oceania
perth
qc
sydney

South Asia
india
mumbai

United States
arizona
arkansas
asheville
atlanta
austin
baltimore
big muddy
binghamton
boston
buffalo
charlottesville
chicago
cleveland
colorado
columbus
dc
hawaii
houston
hudson mohawk
kansas city
la
madison
maine
miami
michigan
milwaukee
minneapolis/st. paul
new hampshire
new jersey
new mexico
new orleans
north carolina
north texas
nyc
oklahoma
philadelphia
pittsburgh
portland
richmond
rochester
rogue valley
saint louis
san diego
san francisco
san francisco bay area
santa barbara
santa cruz, ca
sarasota
seattle
tampa bay
tennessee
united states
urbana-champaign
vermont
western mass
worcester

West Asia
armenia
beirut
israel
palestine

Topics
biotech

Process
fbi/legal updates
mailing lists
process & imc docs
tech
volunteer

serwis obsługiwany jest przez program Mir
THE GREAT COLLISION IN THE SOLAR SYSTEM
ZBIGNIEW CHARNAS : http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54490.shtml?comments=true 04-10-2011 09:31
Wychodząc od analizy przebiegu współczesnego antropogenicznego eksperymentu globalnego ocieplenia dochodzi się do zaobserwowania oraz interpretacji szczególnych zjawisk dodatkowych. Za sprawą wnikliwego rozpatrzenia sytuacji – w tym fizycznej i chemicznej analizy stechiometrycznej – uzyskuje się domniemanie, iż zewnętrzne zjawiska towarzyszące zwiększeniu termicznej izolacji Ziemi napędzane są przez reakcje syntezy termojądrowej, które przebiegają równolegle czasowo w półpłynnych minerałach płaszcza ziemskiego. Przy założeniu faktycznego istnienia tychże niezwykłych procesów można wyprowadzić dziś fascynującą wizję genezy, ewolucji i katastrofy w Układzie Słonecznym.

PRIMEVAL SOLAR SYSTEM / PIERWOTNY UKŁAD SŁONECZNY PRIMEVAL SOLAR SYSTEM / PIERWOTNY UKŁAD SŁONECZNY



Motto I :

Jeśli coś jest mało prawdopodobne ,
Ale mimo wszystko w ogóle możliwe ,
To znaczy , że mogło się wydarzyć .
/ general and one of mine

Motto II :

Uszczypnij się !
Skoro istniejesz , z naszą Ziemią działy się niezwykłe rzeczy !
/ general and one of mine

Motto III :

Lekarz , który leczy wątrobę , serce i trzustkę ,
Ale nie leczy całego pacjenta ,
Nie jest w pełni dobrym lekarzem .
Tak też naukowiec zbyt wąsko wyspecjalizowany
Żyjąc na kawałku dostępnego świata
Jest tylko po części naukowcem .
/ one of mine

Motto IV :

W nauce świata wiarygodnej
Pytanie takie stało zawdy :
Chcemy cne opowiadać bajki ,
Czy też stale dociekać prawdy ?!
/ one of mine


NECESSARY CLARIFICATION
IN ENGLISH

There are quite many of my articles published online for your information and inspiration . This is many years near-science work (para-science) based on strictly great science research . There are some verifications of my previous hypothesis in nature. You can also make these discoveries for humanity . Not only in politics, never say “never” . The same applies to science . After reviewing a number of new facts , one gets the impression that no doubt caused by man global warming has recently arrived to the centre of the planet inhibited by us .

There are new theories on global warming as total warming in back texts (in Polish language) [Excuse me . Because I have no sponsors and I know English only a little , the rest of the articles translate provisionally , please , with an automatic translator – for instance from the Google’s search-engine – or by some of Polish scientists , fair enough represented in the World] . Get to know more terrible facts . For example that our Earth has thermonuclear reactions and it expands . For the dogmatic science it is heresy , and for inquisitive science it is a revelation !

Maybe in one respect now indisputable modern global warming proves to be unintentionally successful venture . This is namely the great size of the scale mad scientific experiment , by means of which on many circumstantial evidences we can prove occurrence of thermonuclear reactions in mantle of the Earth in most common quasi-crystalline igneous magma minerals . There are records of mere reactions , the deposits of substrates , products and long series of hothouse changes in the interior and at the surface of our planet .

That is why the Earth expands ! Going from general to detail can sometimes lead to surprising suspect , then to the confirmation of controversial theories of modern science . But in that exactly consists true science ! It consists in creation and verification of hypotheses . This time the thesis is that reactions of nuclear fusion proceed in the heart of the Earth (in mantle) , previously reserved exclusively for the Sun . There is a series of clues , which is not going unlikely to explain , and in this way everything is going as along the ruler .

We know from geological research , that in the past , the Earth rotated faster than today , and The Earth’s day lasted less than today . Overall , the terrestrial globe systematically slightly slows down his daily rotation . If we assume that there has not been a specific disorder , in the twentieth century the Earth jerked tight. First , it increased its slowing , then speeded up so at once that we will start next years to subtract leap seconds (instead of adding) .

If your satellite fly down to the surface of the Earth , it does not mean it has flied into some cloud of atmospheric gases , it means that the Earth expand and the surface grow up to the sky to catch your satellite with new gravitation power . The Earth expands because there it warm up also inside with pan-global warming caused by human civilisation activity in XX and XXI centuries . It is new big discovery for us . After that , now the tectonic platforms crack and run into new fragments all over the world with unclear geophysical method . There are much more earthquakes on the Earth and much more as usual volcano eruptions in 2010 and 2011 years . But explanation is here !

Assuming course analysis of nowadays anthropogenic global warming experiment one comes to the observation and construction of specific additional phenomena . By means of discerning consideration of the situation – in that with physical and chemical stechiometric analysis – one gets supposition that outer phenomena following in the wake of increasing of thermal isolation of the Earth are impelled by reactions of thermonuclear synthesis , which take place parallel in time in semi-liquid minerals of the Earth’s mantle . With assumption of factual existence of these extreme processes one can today educe fascinating vision of genesis , evolution and catastrophe in the Solar System .


SOME
SCIENTIFIC ABSTRACTION
IN SHORT STORY
INTRODUCTION

Jak wspomniałem we wstępie , nowa koncepcja genezy i ewolucji Układu Słonecznego wynika z obserwacji skutków przeprowadzanego masowo eksperymentu powiększenia efektu cieplarnianego i spowodowania globalnego ocieplenia na Ziemi . Polega na między innymi na zwiększeniu izolacji dla odpływu ciepła z wnętrza naszej planety . Przemyślana koncepcja ogólniejszego efektu wspomnianych działań zakłada toczenie się we wnętrzach planet naszego układu planetarnego impulsowych reakcji termojądrowych .

Planety , w których wnętrzach zachodzą reakcje termonuklearne , muszą być odpowiednio masywne i muszą być we właściwy sposób wyposażone w zasób niezbędnych do tego minerałów . W planetach cięższych od pewnych krytycznych wartości lub we wnętrzach tych , których płaszcz twardej części jest dodatkowo dociążony oceanem gazowym reakcje te mogą przebiegać dość swobodnie , tak iż w zestawieniu wzrostowym mas planet przy coraz większych ich masach przebiegają coraz bardziej intensywnie .

Materiałem palnym reakcji termonuklearnych zachodzących we wnętrzach planet są półpłynne minerały płaszczy ich twardych globów – zwanych w przypadku gazowych olbrzymów jądrami . Produktami reakcji są stopy metali zebrane w metalicznych jądrach właściwych planet . We wnętrzu Ziemi za sprawą syntezy glinu z krzemem w glinokrzemianach powstaje więc tu głównie żelazo (przeczytaj moje wcześniejsze artykuły) .

Zewnętrzne zjawiska towarzyszące przebiegowi reakcji termojądrowych w warunkach dodatkowego dławienia odpływu energii z wnętrza Ziemi w ostatnich stu kilkudziesięciu latach to głównie : nie uzasadnione niczym innym ocieplanie się głębokich warstw oceanów , kaskadowy w swoim charakterze i niepełny wzrost poziomu morza , specyficzne zmniejszenie i zwiększenie dotychczasowej prędkości wirowania globu ziemskiego oraz zmiany grawitacyjne prowadzące do szybszego opadania po spirali na powierzchnię Ziemi jej sztucznych satelitów .

Zapisy stechiometryczne domniemanych reakcji termonuklearnych prowadzą do otrzymania typowego składu izotopowego pierwiastków obecnych w skorupie ziemskiej . Skład gazowych i proszkowych produktów tychże reakcji pozwala uznać za słuszną hipotezę ekspansji Ziemi , w której wykazuje się , iż w ciągu ostatnich miliardów lat Ziemia napuchła wewnętrznie zwiększając swoją zewnętrzną średnicę dwukrotnie , a wszystkie ziemskie kontynenty były pierwotnie ze sobą połączone tak , iż stanowiły jedyny masyw skorupy planety .

Kolejną przesłanką dla uznania głównych elementów teorii ekspansji Ziemi za słuszne oraz uznania istnienia w głębinach planet impulsowych reakcji termojądrowych jest najnowsza konstrukcja historii powstania i przeobrażeń naszego Układu Słonecznego . Reakcje termonuklearne oddziałują tu sporadycznie – tak jak uderzenia piorunów w chmurach – gdyż minerały płaszcza planety pozwalają na wtórny odbiór wygenerowanego w reakcjach ciepła . Nie tworzy się więc emisyjna bomba , taka jak na Słońcu , lecz dalszemu przekształceniu podlega płaszcz , skorupa i atmosfera planety .

Założenie istnienia takiego schematu formowania i ogrzewania się planet oraz założenie zaistnienia niegdyś wielkiej kolizji w Układzie Słonecznym pozwala zinterpretować wiele dotąd nie wyjaśnionych istotnych zagadek związanych tym układem . Ogólny schemat genezy i ewolucji Układu Słonecznego oraz dokonanej w nim dawno temu wielkiej katastrofy przedstawia się następująco :

Układ planet powstaje wraz ze słońcem w czasie zagęszczania się pierwotnego dysku materii międzygwiezdnej . Jeśli jest to taka ilość materii , jaka brała udział w narodzinach Układu Słonecznego , to powstaje system podobny do naszego . Gdyby nie silna grawitacja Słońca wszystkie planety Układu Słonecznego stałyby się pierwotnie gazowymi olbrzymami o określonym schemacie budowy , przewidującym twarde krzemianowo-metaliczne jądro otoczone grubą warstwą ciekłego i gazowego oceanu wodorowo-helowego .

Jednak nasze Słońce ściągnęło wodór i hel gromadzący się wokół pierwszych kilku planet układu , pozostawiając blisko wokół siebie jedynie ich twarde globy (tu niedokładnie : istniejących w U.S. jako planety wewnętrzne) . Wymienione gazy są zbyt lekkie , aby utrzymać się na planetach posiadających nawet średnią siłę grawitacyjną . Do dziś eliminowane są z górnych warstw atmosfery ziemskiej przez niektóre frakcje wiatru słonecznego czy też ciepło promieniowania słonecznego .

Ponieważ na pokrytych wulkanami powierzchniach niektórych planet wodór prawie wcale nie przebywał , z innych umknął niemal od razu , a na dalszych znajdował się jeszcze przez jakiś czas , toteż możliwe były różnorakie scenariusze ewolucji atmosfer tychże planet . W wielu przypadkach z wulkanów wydostawał się pierwotnie intensywnie tlen z dwutlenkiem węgla oraz dwutlenek siarki – jako produkty reakcji termojądrowych w minerałach czy też produkty reakcji pochodnych . Wodór mógł tu wówczas reagować bezpośrednio z tlenem dając wodę , a woda z dwutlenkami dając odpowiednie kwasy .

Wiemy , że w atmosferze Merkurego nie ma wody . Na planecie Wenus jest jej niemal tyle co w jej kwasie siarkowym . Na naszej Ziemi istnieje ogromny ocean wodny . Z kolei na Marsie woda tworzy głęboko wieczną zmarzlinę w żelazowym błocie zgromadzonym na jego czerwonej powierzchni . Wygląda więc na to , że na każdej z wymienionych planet ewolucja atmosfery poszła w innym kierunku . Dokonało się to w zależności od proporcji w podaży poszczególnych jej składników . W szczególności dostaw takich pierwiastków jak : wodór , tlen , węgiel i siarka .

Z pewnych względów teoretycznych – opisanych skrupulatnie poniżej – Merkury nie pasuje na pozycji pierwszej planety pierwotnego Układu Słonecznego . Pierwszą byłaby więc pierwotnie Wenus . Merkury pasuje natomiast doskonale jako czwarta planeta pierwotnego układu , poruszająca się po orbicie znajdującej się pomiędzy pierwotnym Marsem a Jowiszem . Pierwotna planeta Mars była zdecydowanie inną planetą od znanej nam dzisiaj Czerwonej Planety . To ona obok Merkurego poniosła największe konsekwencje kosmicznej kolizji i katastrofy , które dokonały się kilka miliardów lat temu w Układzie Słonecznym .

Proponuję przyjąć dla pierwotnego Marsa nazwę : Inta-Mars . Dodany przedrostek pochodzi tu od angielskich słów „intact” oraz „intangible” – oznaczających : nietknięty oraz nieuchwytny w obserwacji . Dla pierwotnego Merkurego – w chwili kolizji pierwszego bodaj w pozycji od Słońca gazowego olbrzyma , krążącego po orbicie znajdującej się pomiędzy Marsem a Jowiszem – proponuje prostą nazwę : Gaz-Merkury (ang. Gas-Mercury) .

Zgodnie z moim domniemaniem w pierwotnego Marsa lub – co ogólnie właśnie bardziej jest prawdopodobne – w gazowego jeszcze Merkurego uderzyła lecąca z wielką prędkością ogromna asteroida bądź planetoida . Miałaby ona średnicę rzędu pięciuset lub więcej kilometrów . Rozbryzgując wodorowo-helowy przepastny ocean Gaz-Merkurego wypchnęła go lecąc od tyłu z jego orbity . Sama rozpadła się na miriady kamiennych szczątków – część współczesnego Pasa Asteroidów , krążących obecnie po orbicie Gaz-Merkurego . Lecący po odbiciu w wielkim pióropuszem rozproszonych wokół siebie gazów Merkury wylądował zaś na pierwszej orbicie od Słońca .

Poruszając się wśród torów planet Gaz-Merkury dokonał jeszcze kilku innych istotnych spustoszeń bądź modyfikacji w Układzie Słonecznym . Najważniejszym z nich jest wywołanie wielkimi siłami pływowymi dekompresji i rozerwania Inta-Marsa , który najwyraźniej nawinął mu się po drodze . Poza tym dolatujący do swej nowej orbity Gas-Merkury osłabił rotację lub nawet odwrócił jej kierunek u tych planet , które napotkał w pobliżu swej pokolizyjnej drogi awaryjnego przelotu . Stało się tak w sposób najbardziej dobitny w przypadku Wenus .

Zgodnie w pewnymi , jeszcze nie do końca potwierdzonymi , teoriami naukowymi układ planetarny posiada swoistą sprężystość w stosunku do możliwych pochodzących z zewnątrz sporych udarów , a orbity zasiedlane przez jego planety są uprzywilejowane w stosunku do orbit pośrednich . Nie jest więc łatwo wybić planetę z jej orbity , gdyż wszystkie pozostałe planety reagują odpowiednio na swych torach przelotu . Gdy jednak coś takiego już się stanie , możliwe staje się przeorbitowanie wybitej silnie z toru planety i w układzie planetarnym dokonuje się wielka reorganizacja dotychczasowych słonecznych obiegów .

Prawdopodobieństwo wystąpienia tak dramatycznej i odpowiednio wyprofilowanej ku przyszłości katastrofy oraz wielkiej przemiany w Układzie Słonecznym jest oczywiście niezwykle małe . Mamy jednak w całym kosmosie do czynienia z przeogromną ilością prób probabilistycznych . Również prawdopodobieństwo zaistnienia i kontynuowania życia na Ziemi jest niebywale małe . W dodatku jeszcze możliwe wcześniejsze zaistnienie i toczenie się życia na Inta-Marsie jest mało prawdopodobne . Zważywszy tu zwłaszcza na tenże czwarty wymiar – czyli liczony w miliardach i milionach lat wymiar czasowy .

Prawdopodobnie kilka miliardów lat temu doszło do takiej właśnie , jak przedstawiona , modyfikacji Układu Słonecznego . Przed kolizją i katastrofą były w nim więc obecne kolejno następujące obiekty – przytaczam z „archaicznymi” nazwami : Słońce , Wenus , Ziemia , Inta-Mars , Gaz-Merkury (brak jeszcze Pasa Asteroidów) , Jowisz , Saturn , Uran oraz Neptun (brak jeszcze Plutona) . Proszę w dalszym ciągu przeczytać , co też nieco wcześniej napisałem inspirującego i ekscytującego o tamtych prehistorycznych kosmicznych wydarzeniach :


FROM WHAT THE OCEANS ON THE EARTH
OUR OCEANS : OXYGEN , HYDROGEN & AMMONIA

Do dziś dnia wśród naukowców trwają spory o to , jaki był pierwotny skład atmosfery ziemskiej i skąd wzięły się ziemskie oceany . Wiadomo , że domniemywa się , iż pierwsze formy życia na Ziemi powstały z aminokwasów . Z kolei niektórzy sądzą nawet , że oceany stworzyły rzekomo dużo częściej upadające dawniej na powierzchnię naszej planety krążące w Układzie Słonecznym lodowe komety .

Jak wykazałem to w poprzednich artykułach ziemski płaszcz rozpulchniany jest przez tlen , uwalniany z rozkładających się w reakcjach termojądrowych związków krzemianowych . Łączy się on w płaszczu Ziemi i pod jej skorupą prawie natychmiast metalami w stanie rodzimym , siarką w siarczkach oraz z węglem i azotem z osadów organicznych , trafiających pod wulkany w strefach subdukcji płyt tektonicznych .

Pewna nadwyżka tego tlenu może wydostawać się do atmosfery ziemskiej poprzez właśnie te wulkany w formie dwutlenku węgla , dwutlenku siarki , tlenków azotu i pary wodnej . Utlenia on tam bowiem resztki organiczne pochodzące z osadów oceanicznych .

Pierwotna atmosfera Ziemi – nie zawierająca jeszcze azotu i tlenu – mogła zawierać dwutlenek węgla , wodór i amoniak (stąd aminokwasy) . Byłaby wówczas podobna w swoim składzie do obecnej atmosfery Jowisza . Wydostający się z rozpadlin lawowych i wulkanów na powierzchnię Ziemi tlen mógł bezpośrednio utleniać wodór , tworząc nad nimi być może nawet niewielkie ogniste pióropusze .

Obecny w atmosferze amoniak tworzył zaś z kwasem węglowym w pierwotnej morskiej wodzie węglan amonu , którym przesycone były te jej ilości , które trafiały w późniejszych latach do tworzących się pierwotnych stref subdukcji tektonicznej . Z wulkanów wychodził następnie po utlenieniu tego węglanu już tylko dwutlenek węgla , nietrwałe tlenki azotu i para wodna .

W ten sposób w atmosferze i biosferze Ziemi pozostał azot . Węgiel pozostał szczątkowo w atmosferze oraz licznie w biosferze i ziemskiej litosferze . Resztki wodoru , podobnie jak hel , były natomiast z górnych warstw ziemskiej atmosfery wywiewane przez wiatr słoneczny i galaktyczny , tak jak dzieje się to do dnia dzisiejszego .

Pozostaje tu jedno zasadnicze pytanie , czy reakcje termonuklearne w ziemskim płaszczu i wynikająca z ich przebiegu ekspansja Ziemi przyspieszają , czy też może zwalniają na przestrzeni milionów lat ewolucji naszej planety . Mam wątpliwości , czy ekspansjoniści przedstawiają tu obecnie właściwy schemat wydarzeń . Zgadzam się z nimi natomiast co do ogólnej zasady ekspansji globu ziemskiego . Proces powstawania ziemskich oceanów w obecnym wymiarze wielkości musiał trwać podczas tego procesu zapewne co najmniej przez setki milionów lat .


NOW JUPITER ISOTOPE SONG

Tak w ogóle , to Jowisz – największa planeta Układu Słonecznego , gazowy olbrzym – wykazuje wiele zastanawiających podobieństw do Ziemi . Posiada , podobnie jak Ziemia , silne pole magnetyczne . Jest ono nawet znacznie silniejsze od ziemskiego . Niezwykle gruba warstwa atmosferyczna przypomina swoim składem domniemaną tu przeze mnie pierwotną atmosferę Ziemi . Zawiera ona : głównie wodór i hel , które są jednak domieszkowane amoniakiem , metanem , wodą i wodorosiarczkiem amonu . Jądro zaś Jowisza przypomina sama Ziemię – poprzez domniemywaną przez naukę zawartość w nim głównie krzemu i żelaza . Jądro to ma promień o długości ok. 10 tys. km . przez co jest prawie dwa razy większe wymiarem od Ziemi* .

Temperaturę ukrytego pod chmurami jądra Jowisza szacuje się na 25 tys. kelwinów , a ciśnienie w nim panujące na 10^13 N/m^2 . Zapis o składzie jądra Jowisza można być może potraktować dosłownie . W myśl przeprowadzonych przeze mnie poprzednio wywodów , dotyczących reakcji termonuklearnych we wnętrzu Ziemi , przedstawione powyżej parametry mogą sugerować zachodzenie w nim przemiany termojądrowej czystego krzemu 14(28)Si w izotop niklu 28(56)Ni bądź żelaza 26(58)Fe (tu z zamianą dwóch protonów w dwa neutrony) . Ten izotop niklowy w litosferze Ziemi nie występuje (58Ni – 68,1 % , 60Ni – 26,2 %) , izotopu zaś żelaza 26(58)Fe jest tylko 0,3 % . Jest tu jednak prawdopodobnie możliwa jednoczesna rekombinacja do 28(58)Ni i 26(56)Fe (żelazo oddaje dwa neutrony niklowi) . Wtedy otrzymuje się typowe obfite ziemskie zawartości wskazanych izotopów (58Ni – 68,1 % oraz 56Fe – 91,7 %**) .


JUPITER IS REALLY HOT HALF-SUN

Po obejrzeniu filmu „The Universe – Jupiter” [Link do filmu na dole artykułu] można łatwo dojść do wniosku , że na dnie gęstej gazowej powłoki Jowisza coś się intensywnie gotuje – jak na dnie garnka – a z góry obserwujemy fascynujące konwulsyjne tego efekty . Nie jest to taka sobie spokojna planetka , lecz twór kosmiczny przypominający swą aktywnością nasze Słonce .

I faktycznie , skoro – jak wiadomo – Jowisz sumarycznie emituje znaczne ilości ciepła , to musi tu być coś z tego . Gazowy olbrzym oddalony jest dość znacznie od Słońca i otrzymuje od niego na jednostkę powierzchni zdecydowanie mniej energii niż Ziemia . Jest jednak o wiele większy od Ziemi , a jego emisja szacowana jest na dwukrotność odsłonecznego dopływu energetycznego . Mamy tu więc w przestrzeni kosmosu spory kocioł .

Wiadomo skądinąd , że ruchy konwekcyjne i prędkość wiatru w cyrkulacji pionowej zależą przede wszystkim od różnicy temperatur góra-dół , a mniej od samej temperatury bezwzględnej poziomu termicznego tych ruchów . Tak na przykład na ziemi ruch wielkich mas powietrznych w cyrkulacji południkowej szybszy jest w zimie niż latem , z powodu większego w zimie wychłodzenia wyższych warstw atmosfery (większa zimą różnica temperatur) .

Nie musi więc zewnętrzna gazowa powierzchnia Jowisza rozgrzana być „do czerwoności” i może mieć ujemną temperaturę . Dla wielkich turbulencji jego atmosfery wystarczy zasadniczo to , że powierzchnia jego jądra jest relatywnie gorąca . Powinna ona mimo wszystko mieć temperaturę wyższą od temperatury powierzchni naszej planety .

Ruchy w atmosferze Jowisza przypominają ruchy w atmosferze Ziemi . Należy pamiętać , że są to właśnie ruchy termiczne . Wielkie cyklony huraganów i tajfunów to planetarne zawory bezpieczeństwa . Ziemia pozbywa się dzięki nim ogromnych ilości ciepła mogącego niebezpiecznie przegrzać jej oceany . Przytaczam po raz kolejny dane mówiące o energii huraganów : Taki dobrze wykształcony twór najwyższej kategorii – o rozmiarach mogących przykryć swą średnicą wyspę Kubę – stanowi w ciągu doby swego trwania równowartość energetyczną 400 bomb termojądrowych o najwyższej zachodniej mocy 20 Mt TNT (dwudziestu milionów ton trotylu) . Huragan trwa do około tygodnia czasu lub dekady dni (7 x 400 , 10 x 400) . Tylko 3 % (trzy procent) z tej energii przekształcane jest w prędkość wilgotnego wiatru i ruch fal morskich . Reszta wypromieniowywana jest niemal bezpośrednio w kosmos . Tak , iż atmosfera ponad niskociśnieniowym lejem huraganu dość znacznie rozgrzewa się .

Na marginesie dodam , że trzy takie bomby termojądrowe zrzucone na Warszawę jednocześnie zmiotłyby i spaliły całe współczesne Województwo Mazowieckie (patrz : radziecka bomba Tsar = Car-bomba = Big Ivan , 57 Mt TNT , Nowa Ziemia 1961) . A tak à propos , to można by się zastanawiać , czy stworzona sztucznie bomba z czystego krzemu jest w stanie wybuchnąć tak , jak bomba wodorowa . Myślę , że zanim ktoś coś takiego skonstruuje , lepiej rozpatrzyć tę kwestie teoretycznie .

Oczywiście bombę taką inicjować musiałaby standardowo – jak jest to tu konieczne – bomba atomowa . Reakcja syntezy jądrowej pierwiastków cięższych od żelaza – a więc już na przykład synteza niklu ze stosunkowo blisko leżących lżejszych od niego pierwiastków – jest już reakcją endotermiczną i wymaga dostarczenia znacznej energii z zewnątrz .

Nie byłaby to więc najprawdopodobniej reakcja eksplozyjna . Zanim kolejne reagenty w masie takiej bomby skoncentrowałyby się odpowiednio , zostałyby przez pierwotny wybuch poprzedników rozproszone . Synteza żelaza może zachodzić spokojnie pod dużym ciśnieniem w obszarze silnego pola grawitacyjnego , ale nie rąbnie efektownie i efektywnie eksplozją jak przy syntezie helu czy litu w bombie wodorowej . Bomba krzemowa może więc być znakomitym źródłem ciepła , ale nie źródłem eksplozywnym .

W jednym z podręczników do astronomii znalazłem miedzy innymi taką oto charakterystykę Jowisza :

=Masa Jowisza , wyznaczona z obserwacji jego księżyców , okazała się ogromna : przewyższa ona masę Ziemi 318 razy , a 2,5 razy sumę mas planet pozostałych . Nic dziwnego , że środek masy układu Jowisz – Słońce leży 80 tys. km ponad powierzchnią naszej gwiazdy dziennej . [...]

Za dużą grubością atmosfery jowiszowej przemawia również mała średnia gęstość planety , wynosząca 1.33 g/cm^3 . [...]

Najprawdopodobniej Jowisz jest wypełniony w środku ciekłym wodorem metalicznym [Przewodzącym prąd elektryczny / Z.C.] otoczonym grubą warstwą ciekłego wodoru molekularnego . W samym centrum znajduje się , być może , malutkie [Większe od Ziemi / Z.C.] stałe jądro żelazo-krzemianowe . Atmosfera gazowa (H , H2O , NH3) stanowi cienka warstwę zewnętrzną . [...]

Można mieć wątpliwości , czy Jowisz – ta największa planeta – jest istotnie planetą , wypromieniowuje przecież w przestrzeń około dwa razy więcej energii, niż otrzymuje w jednostce czasu od Słońca . Jakież jest źródło tej nadmiernej emisji ? [!!! / Z.C.] [...]=

Dalej autor dyskredytuje reakcje jądrowe jako źródło energii Jowisza – a to ze względu na rzekomo zbyt małe dla nich ciśnienie i temperaturę – twierdząc , że musi to być niechybnie jedynie ciepło pierwotne , tkwiące we wnętrzu planety od czasu jej uformowania się z kondensującego się okołosłonecznego obłoku pyłów i gazów . Czyli że , niejako tak sobie biegasz wieczorem jogging , że bez kolacji do późnego rana nie marzniesz śpiąc w zimie jedynie pod kusym kocykiem . Ale ekstra !


MAGNETIC JUPITER
TITANIUM HYPOTHESIS
&
GENESIS AND EVOLUTION
OF PLANETS
OF THE SOLAR SYSTEM IN SPACE
1/2

Jestem przekonany i dalej będę się upierał przy tezie mówiącej , iż istnieje podobieństwo pomiędzy pierwotną Ziemią a dzisiejszym Jowiszem i że najprawdopodobniej cała seria planet Układu Słonecznego – Merkury , Wenus , Ziemia , Mars , Jowisz , Saturn , Uran , Neptun – powstała z różnych fragmentów tego samego pierwotnego obłoku materii międzygwiezdnej .

Każda z tych planet ma tak dobraną masę , że przez miliardy lat każda z osobna przychodziła odmienną od pozostałych ewolucję planetarną . Dziś obserwujemy tego efekty i konsekwencje , a wyobrazić sobie możemy źródła . Kluczem do zrozumienia ich ewolucji są nie zachodzące bądź zachodzące dalece w ich wnętrzach reakcje termojądrowe w czasie trwania bądź nie zachodzenia procesu utraty ich pierwotnej atmosfery , albo w czasie procesu jej tlenowego przekształcenia .

Zastanawiała mnie relatywnie mała ilość wody w atmosferze Jowisza . Przyjąwszy , że jest on gabarytowo tysiąc razy większy od Ziemi , można zauważyć , że przy jednopromilowej zawartości wody w atmosferze byłaby to łącznie ilość odpowiadająca jednokrotnej objętości ziemskiego wszechoceanu – jeśli tylko proporcje składników atmosfery Jowisza podane są tu objętościowo , a nie wagowo . Jeśli woda nie ukrywa się gdzieś w atmosferze Jowisza pomiędzy ciekłym wodorem i helem , to jest to trochę mało . Co więc mogło stać się z jego tlenem ?

Na młodej Ziemi tlen przereagował z pierwotnie obecnym na niej wodorem – dając wodę oceaniczną – a ponadto rozpulchnia stopione skały jej płaszcza tworząc gazową ekstruzję magmową (patrz : np. pumeks) . Spodziewam się , iż w warunkach panujących na Jowiszu – wyższej niż na Ziemi temperatury i ciśnienia w odpowiedniku ziemskiego płaszcza – obecne obok atomów krzemu 28Si quasi-krystalicznie połączone ze sobą w krzemianach atomy tlenu 16O (w litosferze Ziemi jako 97,62 % izotopów tlenu) łączą się wzajemnie po trzy w reakcjach termojądrowych , dając w ich wyniku tytan 50Ti . Mielibyśmy więc rozpisaną w sposób stechiometryczny reakcję (w skrótowym ograniczeniu do samych pierwiastków) :

8(16)O + 8(16)O + 8(16)O → 22(50)Ti + ...

Izotop 48Ti obecny jest w litosferze Ziemi w ilości 73,8 % , izotop 49Ti w ilości 5,5 % , a izotop 50Ti w ilości 5,3 % . Tlen więc nie musi rozpulchniać skał i wydostawać się z płaszcza Jowisza . Tworzy składnik jego żelazowo-tytanowego jądra . Na tym natura nie poprzestaje . Mając nieco ogólnie wygenerowanego ciepła do wykorzystania część powstałego w ten sposób tytanu syntetyzuje i rekombinuje kolejno w ruten 100Ru (12,6 % w litosferze Ziemi) , 101Ru (17,0 %) , 102Ru (13,6 %) , molibden 96Mo (blisko 100 %) i pallad 104Pd (11,4 %) :

... + 22(50)Ti + 22(50)Ti → 44(100)Ru + ...

44(100)Ru + 44(100)Ru → 42(96)Mo + 46(104)Pd

... + 22(50)Ti + 22(50)Ti + 22(50)Ti → 22(48)Ti + 44(102)Ru + ...

... + 22(50)Ti + 22(50)Ti + 22(50)Ti → 22(49)Ti + 44(101)Ru + ...

Wszystkie otrzymane tu pierwiastki to metale w właściwościach paramagnetycznych , zbliżonych do ferromagnetycznych właściwości samego żelaza . Uformowane z nich jądro Jowisza przedstawia prawdopodobnie wyjątkowe właściwości magnetyczne , które można obserwować z zewnątrz w całym Układzie Słonecznym . Wiadomo , że tytan stanowi składnik wyjątkowo wytrzymałej mechanicznie stali tytanowej (żelazo + tytan) . Ciekawe , czy stal taka jest również dobrym ferromagnetykiem .

Wszystkie wymienione metale charakteryzują się wysokimi – a przede wszystkim wyższymi od żelaza i niklu – temperaturami topnienia rzędu 1,5 – 1,7 – 2,3 – 2,6 tys. stopni Celsjusza . Prawdopodobnie podwyższają one również temperaturę topnienia swoich stopów z żelazem (odpowiednie wysokoodporne stale) . To właśnie jest tu bardzo ważne , decyduje bowiem o tym , że część metalicznego jądra Jowisza będąca ciałem stałym jest relatywnie sporo większa od odpowiadającej jej stałej części jądra ziemskiego (składa się ono z zewnętrznej części płynnej i wewnętrznej stałej) .

Ponieważ stała część Jowisza jest przypuszczalnie mniej więcej dwa razy większa od Ziemi daje to spokojnie jowiszowemu dynamu magnetycznemu kilkunastokrotnie większe rozmiary niż dynamu magnetycznemu pracującemu we wnętrzu Ziemi . Przy czym dynamo takie według mojej teorii potrzebuje niezbywalnie metalicznego centra w stałym stanie skupienia . To stąd zapewne bierze się 14 razy silniejsze od ziemskiego przeogromne pole magnetyczne Jowisza . W masywniejszym Jowiszu substraty termojądrowe mogły dalej przereagować niż na Ziemi , co również dałoby mu większe od ziemskiego jądro żelazowo-stopowe .

Saturn jest bratem Jowisza tyle , że mniejszym . Skład niezwykle grubej atmosfery ma podobny . Jego magnetosfera zbliżona jest swoim rozmiarem i swoją mocą do ziemskiej . Powinien więc posiadać podobne do ziemskiego metalowe jądro , które generuje powstawanie względnie silnego pola magnetycznego . Jądra leżącego za Saturnem gazowego Urana i takiegoż Neptuna mogą już być na to zbyt małe . Wszystkie one jednak są według przedstawionego klucza bardzo podobne do siebie . O pełni ich ewolucyjnego planetarnego rozkwitu decyduje ich rozmiar .


MAGNETIC JUPITER
TITANIUM HYPOTHESIS
&
GENESIS AND EVOLUTION
OF PLANETS
OF THE SOLAR SYSTEM IN SPACE
2/2

Ponieważ we wnętrzu Wenus panują prawdopodobnie podobne temperatury jak we wnętrzu Ziemi (nieco wyższe) , lecz są tam również nieco niższe ciśnienia , nie posiada ona części metalicznego jądra w fazie stałej , a jedynie w stanie ciekłym . Uniemożliwia to na Wenus skuteczne działanie dynama magnetycznego . Pomimo innych podobieństw do Ziemi posiada ona jedynie szczątkowe pole magnetyczne .

Wenus nie posiada wodnych oceanów , gdyż wiatr słoneczny dość szybko zerwał na pierwotnej planecie jej wodorową powłokę . Nie chroniła jej bowiem od początku względnie silna magnetosfera . Wodór i hel do dziś wybijane są przez jony z atmosfery Ziemi . Wydostający się z wnętrza Wenus tlen nie mając do reakcji wiele wodoru reagował obficie z rodzimym węglem wenusjańskiego płaszcza dając po wyjściu przez wulkany planety atmosferę przebogatą w wielce sprężony dwutlenek węgla .

Dwutlenek węgla jest na Wenus tym , czym woda oceaniczna na Ziemi . Jego ciśnienie na powierzchni rozgrzanej bliźniaczej planety odpowiada ciśnieniu wody w ziemskim oceanie na głębokości 900 metrów . Azotu w atmosferze Wenus jest zaś prawdopodobnie podobna ilość , co i na Ziemi , tylko przytłoczony jest ogromną zawartością gazu węglowego .

O genezie powstania oceanów na Ziemi pisałem już poprzednio . Co zaś stało się z węglem na Ziemi , jest dość powszechnie wiadome w ramach cyklu obiegu węgla w przyrodzie i nie będę tu tego szczegółowo przytaczał . W każdym razie węgiel pochodzenia atmosferycznego i wulkanicznego został zgromadzony głównie w swoich związkach i roztworach w płytkich i nieco głębszych warstwach ziemskiej litosfery i hydrosfery .

Mars posiada atmosferę podobną składem do atmosfery Wenus , tyle że są to marne szczątki pełnej masowo atmosfery z czasów jego planetarnej świetności . Uleciała ona powoli w kosmos z powodu zbyt małej grawitacji dwukrotnie mniejszej od Ziemi rozmiarem Czerwonej Planety . Drugim powodem był tu brak silnej ochronnej magnetosfery na Marsie . Moc pola magnetycznego Marsa stanowi zaledwie niecałe dwa promile mocy magnetycznej ochrony Ziemi . I tu również o pełni ewolucyjnego rozkwitu planety zadecydowała jej wielkość , przekładająca się na intensywność i trwałość reakcji termojądrowej syntezy wewnątrz niej .

Mars ma podejrzanie małą średnią gęstość i wyraźnie zamarłą aktywność wulkaniczną , co może mieć związek z przedwczesnym wygaśnięciem jego wewnętrznego reaktora termojądrowego . Być może w fazie formowania się złowił dramatycznie coś stosunkowo dużego przelatującego w przestrzeni kosmicznej w rejonie jego orbity [To pierwotna wersja kolizji i katastrofy w Układzie Słonecznym] . Podobne coś mogło stać się później naszym ziemskim Księżycem lub w innej formie skonfigurowało jego powstanie .

Jest to być może najważniejszy i bardzo ciekawy epizod w dziejach tego naszego kosmicznego boga wojny . Mars byłby bowiem najbardziej kolizyjną planetą w Układzie Słonecznym . Za jego orbitą znajduje się spore pasmo gruzu asteroidowego (Pas Asteroid) . W mojej teorii obiekt uderzający w Marsa wybił z jego środka duży fragment metalicznego jądra i rozproszył je tak , iż jego rdzawe utlenione szczątki pokrywają jeszcze do dziś dnia powierzchnię niezwykłej Czerwonej Planety .

O takiej właśnie historii Marsa zdają się świadczyć głębokie uskoki w jego powierzchni oraz fakt następujący : „Na południowej półkuli Marsa dominują kratery uderzeniowe (które mogą mieć nawet 3,5 mld lat) . Na półkuli północnej kratery są rzadko rozsiane po wyraźnie młodszej powierzchni wulkanicznego pochodzenia . [...]” ; „[...] średni poziom marsjańskiego gruntu jest na północy niższy*** . [...]” .

Wygląda to tak jakby pół Marsa rozbił dość niedawno jakiś duży obiekt kosmiczny , po czym planeta zasklepiła się tam . Tracąc wówczas znaczną cześć masy straciła też gęstszą od obecnej atmosferę i być może własne prymitywne życie biologiczne . Przed katastrofą pierwotny Mars mógł zapewne dorównywać nieco wielkością ówczesnej Wenus . Przy czym dzisiejsza twarda część Wenus jest z powodu termonuklearnego puchnięcia wnętrza od tamtejszej dość dużo większa .

Merkury o średniej gęstości zbliżonej do gęstości Ziemi i Wenus byłby w tych okolicznościach nie zapaloną jeszcze kamienną w środku planetą . Taką , która tego zapalenia nigdy się nie doczeka , natomiast doczekała się prędko utraty pierwotnej wodorowo-helowej atmosfery i dziś posiada jedynie jej szczątkową warstewkę .

Stawiam jednak na to , że stało się inaczej , a wręcz zupełnie odwrotnie . Krążący najbliżej Słońca Merkury mógł powstać w podobnego fragmentu materii międzygwiezdnej , co samo Słońce . W pierwotnym Układzie Słonecznym był gazowym olbrzymem , podobnym do Jowisza , Saturna , Urana i Neptuna .

Merkury posiada w proporcji do jego gabarytu bardzo duże metaliczne jądro . Stosunek średnicy metalicznego jądra do średnicy planety wynosi tu 3/4 . Jądro to w myśl mojej teorii stanowiące oczywiście skutek termojądrowego przereagowania jego krzemianowych minerałów . Ogromne ciśnienie wodoru i helu pozwoliły mu wcześniej na to . Jednak dość małe ogólne rozmiary skalno-metalicznej części Merkurego oraz bliskość Słońca jako źródła wiatru słonecznego nie pozwoliły mu ostatecznie utrzymać jego pierwotnej gazowej atmosfery . Dziś moc jego pola magnetycznego stanowi już tylko jeden procent mocy pola magnetycznego Ziemi .

Na planety naszego Układu Słonecznego należy więc spojrzeć jako na dalece ewoluujące – jak Ziemia , Mars czy Wenus – bądź na znakomicie zakonserwowane w procesie stabilnej pracy – jak Jowisz czy Saturn . Albo na takie , które szybko zostały samotnymi i dość nudnymi grudami w kosmosie – jak najbliższy naszej gwieździe Merkury .

Wywodzą się one jednak z jednego pnia rodowego . Wszystkie były kiedyś krzemianowymi bryłami z podobnymi dodatkowymi wtrętami otoczonymi grubą wodorowo-helową atmosferą . Utworzyły je i kształtują nadal zróżnicowana ich masą grawitacja oraz piętrowo rozbudowujące się substraty i reaktywne chemicznie produkty potencjalnych reakcji termojądrowych w ich wnętrzach .


MARS TALKS TO US NOW
!!!
SPACE COLLISION OF YOUNG THE RED PLANET
WITH
GREAT EXPLOSION
OF THE PRIMEVAL MARS CORE

Tak więc wychodzi na to , że wszystkie planety Układu Słonecznego były kiedyś u jego zarania wodorowo-helowymi olbrzymami z krzemianowo-żalaznymi twardymi wewnętrznymi sferami [To pierwotna koncepcja , później przeze mnie trochę zmodyfikowana] . Gazowa ich atmosfera i ciekły ocean pod nią były przepastnie głębokie , a twarde ich wewnętrzne podłoże jądrami o relatywnie niewielkiej średnicy , przy czym one same posiadały stalowe jądra właściwe .

Te planety , które znalazły się bliżej Słońca , a jednocześnie miały mniejsze i lżejsze od pozostałych twarde jądra , które nie tworzyły magnetosfery o odpowiednio dużej mocy pola magnetycznego , utraciły w drodze swej ewolucji gazowo-ciekłe wodorowo-helowe powłoki – jak zwłaszcza Merkury , a później Mars . W przypadku Wenus i Ziemi ich atmosfery uległy dalekiemu przeobrażeniu do dwutlenku węgla lub wody z powodu wydzielania się z ich twardych sfer węgla i tlenu (na Ziemi przy obecności jeszcze wodoru) , przy czym nie tworząca chroniącej przed wiatrem słonecznym magnetosfery Wenus straciła dużo wcześniej niż Ziemia swoją powłokę wodorową .

Mars był więc kilka miliardów lat temu gazowym olbrzymem bez żelazo-tlenkowego piasku na swej powierzchni , lecz z oceanem wodoru i helu na niej . Atmosfera ta ulegała zapewne swoistej ewolucji i w pewnym momencie mogło tam już nie być ciekłego oceanu wodorowego . Rotując w tym czasie być może szybciej niż obecnie wszedł następnie w kosmiczną kolizję z jakimś gigantycznym asteroidą przelatującym przez Układ Słoneczny . Stało się to dla niego tak fatalnie , iż jego twarda powierzchnia została przebita do samego żelaznego jądra właściwego [Później doszedłem do wniosku , że wpłynął na to wygenerowanymi siłami pływowymi przelatujący obok Gaz-Merkury] .

Proszę sobie teraz wyobrazić uderzenie w rotujące szybko w dłoniach bądź takież lecące w powietrzu koło od roweru . Proszę sobie następnie wyobrazić odkorkowanie butelki szampana przez utrącenie jej szyjki pod korkiem . Proszę sobie też wyobrazić bądź przypomnieć z telewizji doświadczenie z wyrzucaniem z garnuszka na tęgim mrozie w powietrze zawartego w nim wcześniej wrzątku . Proszę sobie przypomnieć wybuch wielkiego ziemskiego wulkanu . Wszystko to przypomina sytuację kolizyjną Marsa .

Mars mógł zmienić nieco nachylenie swej osi obrotu w ruchu wirowym i jego prędkość . Mógł zmienić nieco nachylenie płaszczyzny obrotu wokół Słońca . Został zapewne nawet w ogóle przeorbitowany . Akurat pomiędzy Ziemią a Jowiszem jest ku temu sporo miejsca . Być może znajdował się wcześniej na orbicie obecnego Pasa Asteroid , gdzie być może pozostał jego pokolizyjny gruz i podobne szczątki rozbitej asteroidy .

Najważniejszy dziś dla nas wydaje się jednak – dający się bodaj dzisiaj najlepiej zbadać – efekt marsjańskiego odkorkowywania szampana . Wewnętrzne rozgrzane i ściśnięte skały magmowe oraz takież żelazne masywne jądro Marsa pod dużym własnym i wymuszonym ciśnieniem wyrzucone zostały w przestrzeń kosmiczną wokół niego . Doszło do gigantycznej eksplozji .

Zawarte w rozerwanej kapsule planety rozgrzane do tysięcy stopni Celsjusza ciekłe skały i twarde żelazo po uwolnieniu do otoczenia o dużo mniejszym ciśnieniu musiało natychmiast topić się w krople i następnie odparowywać . Doszło tu bowiem między innymi do efektu dyspersji rozprężającej się i stygnącej cieczy w gazie i jej rozproszenia w postaci chmury . Rozgrzane krople przelatywać musiały przez zaburzoną w tym momencie , a przekształconą wcześniej z wodorowej pierwotną jego atmosferę . Pozbawione ciśnienia niezwykle gorące krople od razu też stały się krzemową i metaliczną parą , skraplającą się później w postaci wspomnianej przeogromnej chmury pyłowej .

Utworzyła się tam między innymi chmura złożona z drobniutkich stałych aktywnych chemicznie ziarenek żelaza . Z czasem ziarenka żelazowo-krzemianowej chmury powróciły na macierzystą planetę , aby tu między innymi utlenić się atmosferycznym tlenem do postaci rudych tlenków żelaza . Dziś powierzchnia Marsa przypomina swoim kolorem usłaną utlenionymi żelaznymi opiłkami ziemię , jaką znaleźć można wzdłuż lub obok zakrętu torów tradycyjnej kolei żelaznej .

Po kolizji w dłuższym nieco czasie kula planetarna Marsa zasklepiła się . Mars stracił dużą część swego wnętrza i skurczył się . Utracił między innymi znaczną część swego sporego dawniej jądra właściwego , wypełnionego żelazem . Żelazo to ma teraz częściowo na swej powierzchni . Reszta powędrowała zapewne jeszcze gdzieś poza Układ Słoneczny , pozostawiając być może ślady na pozostałych jego planetach i ich księżycach .

Tlenkowo-żelaznego piasku jest na powierzchni Marsa obecnie tak dużo , że tworzy tu i ówdzie wręcz saharyjskie wydmy żelazo-piaskowe . Takich wydm piaskowych nie uświadczy na przykład na naszym Księżycu . Mars zasypany jest nim jak oceaniczna wyspa pyłem wulkanicznym , po wybuchu na niej dużego wulkanu. Pomimo znacznie rozrzedzonej szczątkowej atmosfery Marsa jest on tak drobny , że przy sporej gęstości unosi się wysoko w marsjańskiej prawie próżni tworząc prawdziwe burze piaskowe .

Pył taki charakterystyczny jest raczej wyłącznie dla dymu . Takiego dymu , jaki powstaje przy wyrzucie skał z rozgrzanego wnętrza wulkanu podczas jego wybuchu . Odpowiednikiem marsjańskiego żelazowego dymu na Ziemi jest bodaj jedynie wulkaniczna chmura piroklastyczna .

Jeśli z charakteru upadków meteorów na pylisty grunt nie wynika aż takie jego rozdrobnienie i obfitość wolnego pyłu , i jeśli nie ma podstaw do sądzenia , że tlenkowo-żelazowe drobiny są pochodzenia wulkanicznego , to istnienie obfitej masy marsjańskiego pyłu i zbudowanego z niego dość głęboko marsjańskiego gruntu jest raczej solidnym dowodem na poparcie mojej tezy o archaicznej kolizji Marsa z ogromną asteroidą .

Takim mocnym dowodem może być też podwójna powierzchniowość Marsa – gdzie ze starszą wyższą półkulą południową łączy się dużo młodsza , niższa od niej półkula północna . Uzupełniony plastycznie ubytek sfery tak właśnie powinien wyglądać . Bez szpachelki musi on być zapewne akurat nieco niższy . Przedkolizyjna średnia gęstość magmy marsjańskiego płaszcza była z tej strony mniejsza niż pokolizyjna .

W tym momencie pojawia się bardzo ważny punkt teorii kolizji i częściowej eksplozji Marsa . Roztopione skały powierzchniowej skorupy i górnej części marsjańskiego płaszcza nie miały bowiem najprawdopodobniej wystarczającej temperatury do swego odparowania . Gorące metaliczne jądro planety i magma niższej części jej płaszcza taką temperaturę mogły jednak już posiadać . To było źródłem ich prawie momentalnego odparowania i eksplozyjnego opróżnienia wnętrza marsjańskiego globu , z pozostawieniem znacznej puli górnej magmy do jego stopniowego zaleczenia i zabliźnienia się jego rozognionych ran po katastrofie .

Po zrealizowanym w ten sposób naruszeniu sprężonego wnętrza Marsa , to właśnie spory zasób tlenu wypełniającego porowatą ekstrudowaną nim magmę marsjańskiego płaszcza mógł po wydostaniu się na zewnątrz posłużyć naturze do utlenienia drobin żelaza i poprzez katastroficzną modyfikację do utworzenia tej planety na nowo jako Czerwonej Planety . Nie wiadomo bowiem , czy w chwili kolizji w atmosferze Marsa znajdował się już tlen . A to jeszcze w odpowiedniej do masowego utlenienia objętości . Ilość i wiek kraterów na niższej półkuli północnej powinien nas poinformować , kiedy mniej więcej doszło do kolizji Marsa z asteroidą i jego kosmicznego wybuchu .

Księżyc oraz Wenus zwracają ku nam okresowo swoje wyraziste bądź zawoalowane twarze [Pisane w dniu po przepięknej pełni księżyca nad Warszawą] . Jest również szczególna „twarz kosmitów” leżąca na powierzchni Marsa . Mars poza tym błyska ku nam swoją rdzawą powierzchnią , jakby czekał na odkrycie jego losów , losów Układu Słonecznego i przewidzenie dalszych losów ludzkości . Jestem tu – ja , który jestem – i od dawna was wszystkich obserwuję !


THE MARS’ NEXT CORE IN NOWADAYS

Zgodnie z teorią reakcji termojądrowych w planetach , obecne żelazne jądro Marsa jest już w jego burzliwej historii jego drugim jądrem (mniejszym) , uzyskanym w wyniku reakcji termojądrowych zachodzących dalej w krzemianach po dokonaniu się marsjańskiej kolizji [Chodzi raczej o bliski pływowo-siłowy kontakt Inta-Marsa z Gaz-Merkurym] i eksplozji pierwotnego jądra (większego) .


THE NEXT CORE OF MARS
NOWADAYS
?!?

Uwaga na radosną twórczość malarzy planet ! Napisałem powyżej , że Mars ma współcześnie nowe małe – wytworzone już po katastrofie przez reakcje termojądrowe – jądro żelazowe . Pamiętajmy jednak , że musi to być bardzo małe jądro . Świadczy o tym średnia gęstość Marsa – wynosząca w jego przypadku 3,9 g/cm^3 , gdy dla Ziemi , Wenus i Merkurego jest to około 5,5 g/cm^3 , a dla Księżyca tylko 3,3 g/cm^3 .

Do średniej gęstości doliczyć tu należy ciężkie tlenki żelaza spoczywające na powierzchni Marsa . Zapewne nie stanowią one całej zawartości pierwotnego jądra planety , a jedynie jej niewielką część . Pozostałą ilość – zawartą niegdyś w kosmicznej chmurze żelazowej – wywiał w kierunku galaktyki impet wybuchu i wiatr słoneczny , tak iż rozsiała się po planetach pozostających na zewnątrz Pasa Asteroid (patrząc od Słońca) , ściągana dodatkowo przez ich silne magnetosfery (głównie Jowisza) .

Mars wykazuje bardzo słabe pole magnetyczne , jest więc szansa na to , że posiada nowe jądro , ale na pewno nie takiej wielkości , jak to często przedstawiają niektórzy naukowcy-artyści na swoich przekrojach . Nasza Ziemia ma jądro żelazowe o średnicy bliskiej połowie jej średnicy całkowitej . Jądru Marsa jest do tego daleko . Współczesny nam Mars swoją budową wewnętrzną przypomina bardziej wypełniony krzemianami Księżyc . Tu do danych naukowych wkradła się jakaś błędna podróbka (Lets talk about sex in the laboratory) .


SOMETHING DUSTED NEAR THE NEPTUNE
AND NEXT IN THE END
THE MARS
CAME TO BIG EGG

Oto co napisane jest w podręczniku**** między innymi na temat obiektu znanego w Układzie Słonecznym jako Pluton i jego satelity Charona :

=Powierzchnia Plutona , a także Charona , pokryta jest zestalonymi gazami (amoniak , metan) tworzącymi śnieżną pokrywę w znacznym stopniu odbijającą światło . Niezbyt jasne jest pochodzenie Plutona . Nie należy wykluczyć , że planeta ta była niegdyś jednym z satelitów Neptuna . Satelita ten wskutek zbliżania się nieznanej planety został wyrzucony na orbitę okołosłoneczną . Ta sama nieznana planeta mogła spowodować odłamanie się fragmentu satelity . Odłamek ten stał się księżycem Plutona – Charonem .=

Nie jest wykluczone , że to właśnie nasz marsjański asteroid czy planetoida przelatując obok Neptuna poderwała lub wybiła swoim odpryskiem z jego gazowej powierzchni składniki , które później uformowały lekką lodową bryłę Plutona , prawie wyłącznie złożoną z zamrożonych gazów . Oprócz niewielkiej ilości gruzu skalnego składa się on z lodowego metanu , amoniaku i dwutlenku węgla . Gęstość niemal idealnie kulistego Plutona oceniana jest na 1 – 2 g/cm^3 (najczęściej na 1,75 g/cm^3) .

Być może gruz skalny w jądrze tej lodowej karłowatej planetki jest pozostałością naszego marsjańskiego asteroidy . Łączna masa dostrzegalnych w obserwacji planetoid Układu Słonecznego szacowana jest na 0,008 masy Ziemi , czyli niemal 1/10 masy współczesnej Czerwonej Planety .

Sądzę , że Mars oberwał asteroidą w swoją twardą sferę na wektorze równoległym do ogólnej płaszczyzny Układu Słonecznego , biegnącym od strony Słońca , czołowo gdzieś mniej więcej „na wysokości Warszawy” . Takie uderzenie oderwało z jego globu fragment składający się jakby na górną (północną) jego „pokrywkę” , wyzwalając gwałtowną erupcję żelaznego jądra , rozgrzanego powyżej zewnętrznej temperatury wrzenia żelaza . Dokładnie nie było to samo żelazowe jądro , lecz cała sfera nad-krytyczna . Do sfery tej zaliczała się też magma o takiej temperaturze , która pozwalała na gwałtowne odparowanie jej po nagłej katastrofalnej dekompresji planety .

Byłem ciekaw , czy na mapie Marsa dałoby się odszukać wyraźny ślad tej spektakularnej destrukcji jego powierzchni . I owszem , ślad taki jest bardzo dobrze widoczny na mapie fizycznej Czerwonej Planety . Odpowiedni obraz przypomina jajko przygotowane do konsumpcji na miękko – odarte z górnej połowy swojej skorupki . Tak , iż wyraźnie widać jej strzępki na krawędziach .

Ogólna różnica poziomów pomiędzy marsjańskim „białkiem jajka” a jego „skorupką” – czyli pomiędzy młodszą półkulą północną a starszą południową – wynosi w tereni 6 – 7 km . Jest to półtora do dwóch razy więcej , niż wynosi na Ziemi wysokość płyty kontynentalnej na jej krawędzi nad oceanem , mająca 4 km w pionie . W rejonach marsjańskich biegunów grunt dodatkowo się podnosi z powodu występowanie tam czap lodowych złożonych z zamarzniętego dwutlenku węgla .

Z powodu potrzeby dostosowania się po burzliwej katastrofie do nowych wymiarów globu – najpierw do ich zmniejszenia , a potem do częściowego ich termonuklearnego wzrostu – stara skorupa Marsa powinna posiadać na całej swej powierzchni głębokie i liczne spękania . Nie są one jednak widoczne w panoramie powierzchni widzianej z zewnątrz tego obiektu kosmicznego , gdyż powierzchnia Marsa pokryta jest zamarzniętym powierzchniowo wodnym rdzawym błotem rud żelaza , które wypełnia te szczeliny .

Warto tu jednak zwrócić uwagę na to , czy koliste owale kraterów nie zostały sporo zdeformowane przez ruchy dostosowawcze powierzchni planety . Ich obrazy należałoby przy tym zdejmować z globusa Marsa , a nie z map fizycznych , gdyż siatki kartograficzne same zniekształcają owalne kształty . Poza tym krater z natury swej nie musi być idealnym kołem czy okręgiem , ponieważ upadki meteorów zdarzają się pod różnymi katami .


ZAWISLAWSKI
PRIVILEGED ORBITS THEORY
MARS ON ITS OLD OR NEW ORBIT
THE “WARSAW PACT” IN SPACE

Jeden ze współczesnych polskich naukowców – były mój wykładowca , prof. Zygmunt Zawisławski z Warszawy – stworzył z dwoma kolegami opublikowaną w materiałach NASA kontrowersyjną teorię mówiącą między innymi o tym , że planety tkwiące w większych układach planetarnych nie poruszają się po dowolnych orbitach , lecz mniej więcej po orbitach uprzywilejowanych . Przy czym – poza aktem całkowitego silnego katastrofalnego wybicia – przesuniecie takiej planety na inną orbitą nie jest łatwe , a wręcz jest niemożliwe , gdyż na próbę zmiany reagują natychmiast pozostałe planety układu .

Wynika z tego , że po kolizji z asteroidą Mars mógł nie zmienić swej pierwotnej orbity , a tylko przez jakiś czas oscylować na niej wraz z oscylacjami innych obiektów Układu Słonecznego . Szczątki marsjańskiej planetoidy-asteroidy zajęły zaś nie obsadzoną wcześniej orbitę przebiegającą pomiędzy Marsem a Jowiszem (Pas Asteroidów) .


GREAT PRIVILEGED ORBITS THEORY
GREAT WARSAW PACT AMONG STAR AND ITS PLANETS

Przyjęcie stworzonej przez trzech polskich naukowców [Z. Zawisławski , W. Kosek , J. Leliwa-Kopystyński , 2000*****] teorii orbit uprzywilejowanych za rzeczywiście spełniająca się w rzeczywistości oznaczałoby zaistnienie bardzo ważnej konstatacji dla naszej koncepcji kolizji pierwotnego Marsa z planetoidą . Uderzenie bowiem takiego kosmicznego obiektu w pojedynczego naturalnego satelitę , czyli na przykład planetę lub księżyc , którejś z gwiazd lub planet , skończyłoby się zasadnicza zmianą jej czy też jego orbity i najczęściej oddaleniem w przestrzeń międzygwiezdną .

Tu natomiast układ planet reaguje jako całość i oscylując po takim ciosie jak sprężyna przyjmuje go na siebie całego . Takie oscylacyjne ruchy planet są w stanie do pewnych granic wytracić część lub całą energię uderzenia asteroidy . Najwyżej któryś z obiektów układu poddany zostanie prze-orbitowaniu . I to niekoniecznie akurat ten uderzony . Pakt złamać może tylko nadzwyczaj silne uderzenie – tak jak nad-projektowy cios pokruszyć może w drobiazgi stalową sprężynę .

To dlatego nasze Słonce i planety Układu Słonecznego porównałem do słynnego polityczno-wojskowego Układu Warszawskiego , którego sławetna doktryna głosiła (tzw. Doktryna Breżniewa) , iż układ nie pozwala na spontaniczne zdemontowanie któregoś z jego elementów i w potrzebie przychodzi mu automatycznie z bratnią pomocą wojskową i polityczną . Tak też cios kruszący gospodarczej realizacji „gwiezdnych wojen” prezydenta Reagana i rozprzestrzenienia nastrojów „Solidarności” stał się przyczyną rozpadu Układu Warszawskiego .


RED MARS , ORANGE IO , BROWN EUROPA
[LIGHT-BROWN EUROPA , DARK-BROWN GANYMEDE]

Poszukując dalszych dowodów na poparcie tezy erupcyjno-eksplozyjnej kolizji pierwotnego Marsa z planetoidą [W wiodącej wersji jest tu zbliżenie z Gaz-Merkurym] , wziąłem pod lupę obserwacji i analizy powierzchnie księżyców Jowisza , a nawet samą karłowatą planetarną lodową bryłę Plutona . Stwierdziłem , że prawdopodobnie każdy z tych obiektów posiada na swej twardej niegazowej powierzchni jakiś bardzo istotny składnik kolorystyczny pochodzący od związków żelaza . Chodzi tu oczywiście o to żelazo , które hipotetycznie zostało rozpylone w wielką wędrującą i rozpraszającą się chmurę po przeoraniu Marsa przez niszczycielską planetoidę .

Krytyczna planetoida mogła tak przyspieszyć zakręcając wokół Słońca , że rozbiła Marsa niczym pocisk rozbijający arbuz , a po-kolizyjne resztki zepchnęła swym impetem w kierunku na zewnątrz Układu Słonecznego . Wiatr słoneczny może bardzo drobne cząstki kolizyjnej chmury pyłowej również wypychać na zewnątrz układu planetarnego albo stojąc na ich drodze wyhamowywać je tak , iż zmniejszając swoją prędkość zmieniają orbitę na dalszą od Słońca .

Część pyłowej marsjańskiej chmury osiadła z czasem powoli na powierzchni zasklepiającego się Marsa , a druga część dotarła do planet i księżyców rodziny Jowisza , kręcących się z inną od marsjańskiej częstotliwością po swych orbitach wokół Słońca . W czasie swoich kolejnych obrotów wyczyściły one przestrzeń kosmiczną wokół siebie zajętą przez przemieszczający się powoli marsjański obłok z marsjańskiego żelaznego kurzu .

To właśnie gruz i kurz powstały w katastrofie Marsa mógł stać się budulcem niektórych księżyców gazowych olbrzymów planetarnych Układu Słonecznego , orbitujących wokół Słońca asteroid oraz pierścieni otaczających Jowisza , Saturna i Urana . Opadający najpóźniej najdrobniejszy krzemianowo-żelazowy pył mógł stać się licznie składnikiem planetarnej , księżycowej i czasem może też asteroidowej „gleby” obiektów kosmicznych Układu Słonecznego krążących dalej od Słońca niż Ziemia – tuż poza orbitą Marsa i na samym Marsie .

Wróćmy jednak do sprawy kolorów księżyców Jowisza . Istotne dla nas związki żelaza posiadają akurat kolory , które pasują do teorii rozsiania marsjańskiego żelaza w kosmosie . Przede wszystkim typowa rdza – czyli mieszanina suchego i uwodnionego wodorotlenku żelazowego z domieszkami innych związków żelaza – jest koloru rudego . Sam zaś bardzo ważny tu wodorotlenek żelazowy jest czerwonobrązowy . Nie utleniony jego kuzyn – wodorotlenek żelazawy – jest biały zielonkawy .

Również tlenek żelazowy jest czerwonobrązowy . Tlenek żelazawy natomiast czarny . Tlenek żelazowo-żelazawy także jest czarny . Równie ważny tu co wodorotlenek i charakterystyczny najprawdopodobniej dla księżyca Jowisza o nazwie Io – siarczan żelazowy – jest żółty , a siarczan żelazawy jasnozielony . Siarczki żelaza – w zależności od chemicznej wartościowości – posiadają barwę czerwoną , żółtozieloną lub żółtą . Ponadto kolorowymi solami są żelazi- i żelazocyjanki żelaza czy też lekkich metali****** (np. żółte , czerwone i błękitne) .

Aktywność wulkaniczna na Io mogła dodać marsjańskiej uwodnionej częściowo rdzy (rudy i brązowy) kolor żółty , pochodzący od siarczanu żelazowego – dając w efekcie kolor pomarańczowy . Tam gdzie są wulkany , jest też bowiem zapewne obecny i któryś z tlenków siarki albo przy obecności wody wręcz sam kwas siarkowy . Żółta jest wszakże także siarka . Często mamy też tu do czynienia z kolorem brązowym , mogącym pochodzić od uwodnionego tlenku i wodorotlenku żelaza . Oto parę cytatów z mojego podręcznika do astronomii i astrofizyki******* :

=Wokół największej planety w naszym układzie krąży co najmniej 16 księżyców . Największe spośród nich to : Io , Europa , Ganimedes i Kallisto były odkryte w 1610 roku przez Galileusza i noszą nazwę księżyców galileuszowych . Bardzo interesujące okazały się fotografie tych naturalnych satelitów , wykonane z pokładów sond kosmicznych . Io obiega Jowisza w odległości 422 000 km , czyli wewnątrz jego magnetosfery . Na powierzchni Io odkryto silną działalność wulkaniczną . Między innymi zaobserwowano wybuchy przynajmniej 8 wulkanów , z których gazy i pyły zostały wyrzucone na wysokość kilkuset kilometrów ponad powierzchnię księżyca . Io jest pokryty lawa o pomarańczowym zabarwieniu , świadczącym o obecności siarki i zestalonego dwutlenku siarki (SO2) . Nie stwierdzono na nim kraterów meteorytowych , co może świadczyć o młodym wieku powierzchni satelity lub tez o silnej aktywności wulkanicznej , powodującej ciągłe zmiany w zewnętrznym wyglądzie księżyca .

Inny obraz przedstawia Europa , obiegająca Jowisza w odległości 671 000 km . Powierzchnia księżyca ma barwę jasnobrązową z odcieniem pomarańczowym o różnej intensywności . Widoczne są liczne szczeliny , powstałe zapewne w skutek działalności tektonicznej [Albo procesu spodniego zasklepiania się fragmentu pokolizyjnej powierzchni marsjańskiej / Z.C.] . Jak się przypuszcza najbardziej zewnętrzną warstwę satelity tworzy pokrywa lodowa o grubości około 100 km .

Ganimedes , oddalony od Jowisza o około milion km , jest ciemnobrązową kulą o urozmaiconej powierzchni . Dostrzec na nim można liczne kratery , najprawdopodobniej niedawno wygasłe , a także ciemne pola , wśród których wyróżniają się stare kratery . Satelitę otacza skorupa lodowa o grubości kilkudziesięciu kilometrów , a pod nią rozciąga się płaszcz z wody lub lodu o grubości kilkuset kilometrów .

Podobna budowę ma Kalisto , najdalszy z czterech galileuszowych księżyców Jowisza . Na jego powierzchni obserwuje się znaczną liczbę kraterów uderzeniowych , w których rejonie można zauważyć odsłonięte białe warstwy lodu .

Podobnie jak ziemski Księżyc , naturalne satelity Jowisza zwracają się ku macierzystej planecie stale ta samą stroną .

Pozostałe księżyce Jowisza mają niewielkie rozmiary rzędu kilkudziesięciu kilometrów . Ich orbity nasuwają przypuszczenie , że przynajmniej niektóre z nich były niegdyś planetoidami , „schwytanymi” przez pole grawitacyjne Jowisza .

Wokół planety [tj. Jowisza] , w płaszczyźnie równika , rozciąga się pierścień bardzo rozrzedzonej materii , przypominający słynny pierścień Saturna . Górna jego granica leży na wysokości 57 000 km nad powłoką chmur . Szerokość pierścienia wynosi 6500 km , a grubość co najwyżej kilka kilometrów . Pierścień składa się z bardzo drobnych cząstek materii , których średnice nie przekraczają kilku mikronów . [...]=

Sądzę , że wymienione tu zabarwienie powierzchni księżyca Io pochodzi od przebogatej na niej obecności wodorotlenku oraz siarczków i siarczanu żelaza , którego pierwotnym źródłem jest rozbity niegdyś Mars . Mamy tu , jak wykazałem , całą paletę nakładających się na siebie „żelaznych” barw . Od zieleni i żółci , poprzez czerwień , do brązu .


APOCALYPTIC DECOMPRESSION
OF THE EARTH
CATASTROPHE IN MARSIAN WAY
IN CAUSE OF BIG ASTEROID IMPACT
OR YELLOWSTONE SUPER-VOLCANO ERUPTION
OR EVEN ALSO COMPLETELY SPONTANEOUSLY ARRANGED

To , co teraz przedstawię , jest tak niewyobrażalne , że wszystkim nam będzie trudno w to uwierzyć . Dlatego z góry zaznaczam , że nie jest moim celem nieuzasadnione straszenie , lecz swego rodzaju ostrzeżenie świata , jak wszystko to , co dotychczas robiłem . Zaznaczam , że opisany przypadek możliwy jest tylko (choć w całej ogólności nie wyłącznie) przy odpowiednio dużych krytycznych katastrofalnych parametrach toczących się na Ziemi procesów .

Proszę sobie więc wyobrazić , że skoro straszne nieszczęście w postaci kolizji z planetoidą , rozprucia skorupy , dekompresji wnętrza i erupcyjnej eksplozji żelaznego jądra spotkało kiedyś Marsa , to podobny przypadek spotkać może kiedyś Ziemię . Są jednak czynniki , które chwilę tę apokaliptyczną do nas , cywilizowanych już dalece ludzi , przybliżają . Czynnikiem takim jest możliwy spadek na Ziemię któregoś z obserwowanych przez naukowców dużych asteroidów lub spodziewany w niedalekiej przyszłości wybuch super-wulkanu znajdującego się w rejonie Parku Narodowego Yellowstone w USA . W dalszej perspektywie taka katastrofalna tragedia zapoczątkować się może zresztą nawet sama spontanicznie .

Oczywiście takie zjawiska , jak wybuchy monstrualnych wulkanów i uderzenia wielkich asteroid , dla Ziemi to nie pierwszyzna , choć przeważnie niebywała rzadkość , i nic wielkiego by się jej nie stało , gdyby ... . No właśnie , gdyby ! Mamy bowiem obecnie do czynienia z przyspieszonym procesem puchnięcia Ziemi pod wpływem intensyfikacji reakcji termojądrowych w jej wnętrzu , wywołanym przez człowieka w XIX , XX i XXI wieku . A jak wiadomo , co nagle , to po diable !

Sytuacje ratuje rozsuwanie się (tu akurat : nie podsuwanie) prawie jak po maśle płyt tektonicznych w strefach subdukcji , z towarzyszącymi temu procesowi najczęściej stosunkowo niewielkimi jak na ziemskie możliwości trzęsieniami ziemi . Jeśli jednak naprężenia we wnętrzu szybko rozsadzanej od środka Ziemi byłyby zbyt duże , mogłoby dojść do nagłego głębokiego pęknięcia skorupy ziemskiej z sięgającym daleko w głąb planety klinem szczeliny spękania . Klin taki nie mógłby się prawdopodobnie odpowiednio szybko zasklepić i byłaby to prawdziwa katastrofa !

Większość materiałów jest zdecydowanie bardziej wytrzymałych na ściskanie niż na rozciąganie , a tu mielibyśmy do czynienia z tym drugim w odniesieniu do coraz cieplejszych w głębinach litosfery skał . Zwana u mnie sferą nad-krytyczną kulista przestrzeń wewnątrz naszego globu – zawierająca rozgrzane topiące się i wrzące w warunkach normalnych skały – zalega w sumie być może nawet znacznie płycej niż na głębokości tysiąca kilometrów pod powierzchnią Ziemi .

Po uruchomieniu procesu dekompresji z głębin naszej dotąd dość spokojnej planety zaczęłaby się wylewać lawa , a potem wrzące gazy . Stopniowo powstałby wulkan jeszcze dużo większy niż Super-Volcano-Yellowstone . Skoro nie mógłby się on własnymi siłami wewnętrznie zaczopować , Ziemię spotkałoby szybko to , co spotkało niegdyś Marsa . Kosmiczny nasz dom stałby się najprawdopodobniej niebawem kolejną czerwoną planetą w Układzie Słonecznym , pozbawioną wszelkiego wyższego rzędu życia .

Prawdopodobnie scenariusz taki jest w stanie wywołać jeden z dwóch przytoczonych powyżej katastroficznych czynników , jeśli tylko odpowiednio szybko podgrzewać będziemy Ziemię wywołując na niej w końcu na tej drodze destabilizację zasobów chemicznych oceanów (lodu metanowego i rozpuszczonego dwutlenku węgla) . Pogrywamy bardzo ryzykownie i mogą być z tego niespotykane dotąd w historii dziejowe kłopoty !


OLYMPUS MONSTER VOLCANOES
OF THE MARS

Myślę , że podobna rzecz mogła właśnie też spotkać Marsa . Jeśli posiadał on drugi podobny lub jeszcze większy wulkan niż Olympus Mons , to w czasie jego erupcji mógł akurat zostać dodatkowo uderzony nawet w sumie niezbyt dużym asteroidem . Wywołało to na tyle silny wstrząs , że rozerwana została twarda powłoka planety na linii w obszarze jego monstrualnego wulkanu . A może wulkany takie były tam jeszcze dwa i skorupa Marsa pękła wzdłuż linii je łączącej . Obeszłoby się tu więc bez gigantycznych gabarytów i prędkości marsjańskiej kolizyjnej planetoidy .


THE EARTH
AS LIQUID AND/OR CRYSTAL

W naszej stolicy w dniach 16 – 25 września 2011 odbywa się właśnie piętnasta edycja Festiwalu Nauki . To bardzo interesująca popularna impreza edukacyjna .

Na przeprowadzonym w sobotę wykładzie pod tytułem „Sejsmiczność Japonii i czynniki niszczące przy trzęsieniu ziemi” (nr 261) jeden z naukowców zademonstrował między innymi kawałek minerału (perydotytu) , który jako element wtopiony w większy masyw skalny tworzył niegdyś płaszcz Ziemi . Skały takie zalegają obecnie gdzieniegdzie na powierzchni ziemskiej litosfery (np. we Włoszech) .

Naukowiec zademonstrował również pewien polimer , który swoimi właściwościami odpowiada modelowo w pewien sposób właściwościom ziemskiej magmy . Uformowana przez niego w kulkę szczególna ta plastelina odbijała się jak piłka od podłogi i mebli na sali wykładowej . Miało to pokazywać cechę wnętrza Ziemi funkcjonującego w krótkim czasie jako ciało stałe . Natomiast po włożeniu plasteliny do miseczki rozpływała się ona powoli jak bardzo lepka ciecz i niemal wypływała na zewnątrz . Miało to zobrazować cechę skał funkcjonujących w czasie milionów lat jak lepkie ciecze – odprężające niewątpliwie gromadzące się w nich różnorodne geosferyczne naprężenia .

Widać z tego , że choć Ziemia jest trwała już od 4,6 miliardów lat , to zbyt szybkie jej przemiany , dokonujące się na niej i w jej wnętrzu obecnie , mogą doprowadzić do pękania jej jak kryształu czy głazu , odpowiednio tylko uderzonego właściwym krytycznym impulsem .


MERCURY AND VENUS
MUCH MORE INTERESTING

Odwiedziłem wczoraj ponownie kilka imprez XV Festiwalu Nauki . Akurat właśnie niektóre z tych , które odbywały się w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN na ul. Bartyckiej w Warszawie . Mogłem tam porozmawiać z naukowcami i zadać im aktualnie nurtujące mnie pytania .

Okazało się między innymi , że choć nie udało się nikomu przeprowadzić ku temu matematycznego dowodu , to do pewnego stopnia rzeczywiście istnieje słoneczny „Układ Warszawski” . Prowadzone przy użyciu superkomputerów symulacje ustaliły bowiem , że Układ Słoneczny jest trwałym układem . Różne symulowane ekstremalne bodźce nie zniszczyły jego konstrukcji na przestrzeni miliardów lat w czasie ku przyszłości .

Została niestety (a może stety) poddana w wątpliwość moja teza mówiąca , że planeta najbliższa Słońcu była kiedyś również gazowym olbrzymem , gdyż w czasie tworzenia się planet Układu Słonecznego z pierwotnego dysku materii międzygwiezdnej w tak bliskiej odległości od Słońca wodór nie powinien się nigdzie zgromadzić , poza samym Słońcem .

Z drugiej jednak strony mamy duże wewnętrzne metalowe jądro stosunkowo małego Merkurego , który posiada przy tym pięciokrotnie silniejsze pole magnetyczne niż współczesny Mars . Tak mało masywna planeta , pozbawiona też wulkanizmu , nie mogła bez dodatkowego docisku gazowego wykształcić takiego jądra , jakie posiada .

Zaczyna się więc dziać ciekawa historia z traktowanym dotąd z mniejszym zainteresowaniem niż Księżyc niezbyt oddalonym od nas Merkurym i jego sąsiadką Wenus , oraz niezbywalnie z bohaterskim Marsem . Wyrzućmy śmiało zgniłe jabłko Merkurego z koszyka pierwotnego Układu Słonecznego . Powstał bowiem wieczorem w moim umyśle następujący niesłychany nowatorski i dalece heretycki scenariusz .

Z obłoku pierwotnej materii tworzą się w układzie liczonym od Słońca między innymi cztery planety wewnętrzne (uwaga na niespotykaną kolejność) : Wenus , Ziemia , Mars i Merkury . Dalej mamy normalnie już znane nam ze szkoły planety : Jowisz , Saturn , Uran , Neptun . I raczej na pewno nie ma tam jeszcze karłowatego Plutona .

Wenus bardzo szybko traci swoją wodorową powłokę z powodu oddziaływania na nią Słońca , albo w ogóle jej nie wykształca . Jej jądro jest jedynie płynne i nie posiada typowego planetarnego pola magnetycznego . Atmosferę otrzymuje dzięki swemu wulkanizmowi i wydostawaniu się z jej wnętrza ogromnych ilości dwutlenku węgla – jako jednego z przereagowanych wtórnie produktów reakcji termojądrowych . Są w jej atmosferze obecne też związki siarki .

Na naszej Ziemi powłoka wodorowa reaguje z tlenem wydostającym się z wulkanów tworząc stopniowo wodny ocean . Tlen ten pochodzi również z reakcji termojądrowych zachodzących w strukturach quasi-krystalicznych we wnętrzu Ziemi . Mamy tu także atmosferyczny dwutlenek węgla , który jednak z czasem zaczyna tworzyć skały wapniowe i wypełniać biosferę .

Na marsie nie doszło jeszcze do kolizji , ale zaraz już dojdzie [O tu – w tym miejscu w tym momencie wielka mucha siadła mi na ekran komputera , co zwykle się u mnie nie zdarza !] . Pomiędzy zagrożonym Marsem a Jowiszem krąży Merkury , który jest gazowym olbrzymem mniejszej wielkości .

W krążącego sobie spokojnie Marsa uderza wielka planetoida . Odpryski kolizji tworzą stożek gruzowy wystający w przestrzeni na wskroś orbity Merkurego . Właśnie również przelatuje po swej trajektorii wywołany tu Merkury . Dochodzi do silnego bombardowania jego gazowej i ciekłej powierzchni dużymi odłamkami Marsa i jego kolizyjnej planetoidy . Merkury dostaje w plecy tak , iż przyspieszony zostaje odpowiednio na swej drodze .

Tej nagłej przemiany parametrów nie jest w stanie na dłuższa metę znieść harmonijnie działający dotąd Słoneczny Układ Warszawski . Po wstępnych oscylacjach i perturbacjach przeorbitowuje Merkurego bezpośrednio lub etapowo na pierwszą od Słońca orbitę , a miejsce po nim pozostawia gruzowi stanowiącemu dziś Pas Asteroid . W trakcie tych przenosin marsjańska chmura żelazowa zaczyna opadać na Marsa i obiekty w pasie planet zewnętrznych Układy Słonecznego . Tak masa rozpylonego żelastwa na ich drodze musi je wszystkie nieco spowolnić , przez co poszerza się przestrzeń pomiędzy Ziemią a Jowiszem .

Merkury po drastycznym zbliżeniu się do Słońca traci definitywnie swoją gazową i ciekłą wodorową powłokę i wystawia się na liczne w okolicy macierzystej gwiazdy uderzenia meteorów . My zaś otrzymujemy skutecznie „zreformowany” Układ Słoneczny , znany ze swej postaci w czasach dzisiejszych .

Pozostaje jeszcze kwestia dwojakiego rodzaju reakcji termojądrowych we wnętrzach planet Układu Słonecznego w kontekście pojawiania się na nich bądź nie pojawiania się wulkanizmu [Mucha usiadła teraz na klawiszu pod klawiszem „F9” . Ja tu mam akurat „-” i „_”] . Według mnie wulkanizm pojawia się tam , gdzie docisk płaszcza planety do żelaznego jądra jest relatywnie mniejszy (Wenus , Ziemia , Mars , księżyce) . W gazowych olbrzymach i [Znowu ta mucha !] na Merkurym go nie ma gdyż tam w wyższych temperaturach i pod większym ciśnieniem w dużym stopniu zachodzi bądź zachodziła tlenowa synteza termojądrowa tytanu (zobacz u mnie wcześniej) , a nie tlenowa synteza termonuklearna siarki lub dwutlenku siarki .

3[8(16)O] → 22(50)Ti + ... (reakcja fizyczna ; quasi-kryształ)

2[8(16)O] → 16(32)S + ... (r. fizyczna ; q-kryształ)

S + 2O + → SO2 + ...
(r. chemiczna ; w norm. warunkach bezpostaciowe lub krystal. ciało stałe + gaz)

4[8(16)O] → SO2 + ... (r. fizyczno-chemiczna ; = sumarycznie)

Zastanawiając się nad reakcjami zrozumiałem , dlaczego rozgrzana magma wnętrza Ziemi nie tworzy bomby , a reakcje termojądrowe po zaistnieniu niedaleko zanikają . Okazuje się , że zawsze jest tam komu odebrać wydzielająca się w pierwotnej reakcji energię . Są to po części liczne reakcje chemiczne , ale też w dalszym ciągu nuklearne . Myślę , że na przykład bardzo rozpowszechniony w ziemskich skałach magnez może rekombinować z pochłonięciem części energii na istotny dla wielu planet węgiel . Reakcja jest tutaj bardzo prosta :

... + 12(24)Mg → 2[6(12)C]
(pochłoniecie części energii ; 24Mg – 78,9 % , 12C – 98,9 % na Ziemi)

Oczywiście reakcja ta przebiega niejako wstecz ogólnego ciągu reakcji syntezy termojądrowej . Planety mają jednak swoją specyfikę . Być może czasami łatwiej jest opuścić środowisko reakcji materii gazowej niż energii termicznej . Wówczas , gdyby syntezę magnezu z węgla potraktować jako reakcję równowagową , mogłaby ona przebiegać czasami również wstecz . A to wystarczyłoby już dla wytworzenia na planecie atmosfery składającej się z dwutlenku węgla . Mielibyśmy bowiem na przykład :

... + MgSiO3 → CO + CO2 + Si

... + Mg2SiO4 → MgO + CO + CO2 + Si

... + Mg2SiO4 → 4CO + Si

CO + O → CO2 + ... (czad utlenia się do dwutlenku węgla)

Si + 2O → SiO2 + ... (a krzem na krzemionkę , czyli piasek)

Z trzech występujących tu metalicznych i niemetalicznych pierwiastków warunkach litosferycznych największe powinowactwo do tlenu ma magnez , nieco mniejsze węgiel , a najmniejsze , niemniej bardzo wyraźne , ma krzem . Wtórne utlenienie węgla i krzemu tlenem nie powinno być w płaszczu Ziemi trudne , gdyż dużo tego ostatniego dostarczają choćby reakcje termonuklearnej syntezy żelaza z glinokrzemianów (opisane w jednym z wcześniejszych moich artykułów) .

Teraz dopiero – i jeszcze po dalszych rozwinięciach tego złożonego nowatorskiego naukowego zagadnienia – wszystko powinno się zgadzać , razem z losami tajemniczego i niedocenionego jeszcze Merkurego . Widać stąd , że nie tylko wszelkie podróże kształcą , ale w szczególności inspirujące podróże na Festiwal Nauki i do warszawskiego Centrum Astronomicznego bardzo kształcą . Ależ się tu dzieje w tym naszym Układzie Słonecznym ! A my tylko patrzelibyśmy bardzo daleko i szukali tam gdzieś życia , niszcząc jednocześnie hurtowo to zapewne najdoskonalsze z obecnie możliwych , istniejące na naszej przepięknej Błękitnej Planecie !


GASEOUS MERCURY IMPACTED
AS THE FIRST
THERE HAS THE PRIMEVAL BIG GASEOUS MERCURY
(EARLIER FOURTH IN THE SOLAR SYSTEM)
ITS COLLISION WITH GRAND PLANETOID
NOT THE MARS
THE MARS EXPLODED AFTER THAT
IN TIME OF CONTACT WITH NEAR RUNNING MERCURY
1/2

A może to właśnie gazowy Merkury – kiedy otoczony był jeszcze gazowo-ciekłą powłoką wodoro-helową i krążył wokół Słońca pomiędzy Marsem a Jowiszem – poddany został uderzeniu gigantycznej planetoidy . I to nie Mars zderzył się z nią . Wyjaśniałoby to dysonans kolizyjny , kiedy to planeta Układu Słonecznego zostaje katastrofalnie wręcz rozpruta , a nie zmienia przy tym zasadniczo swojej orbity , tylko robi to za nią jakaś inna planeta tego układu .

Mielibyśmy więc jeszcze bardziej skomplikowany splot zdarzeń katastroficznych w naszym pierwotnym układzie planetarnym . Merkury był niegdyś zbudowany tak , jak wszystkie gazowe olbrzymy i był o wiele większy niż obecnie . Dzisiejszy mały Merkury jest tylko jądrem niegdysiejszej gazowej planety , wielokrotnie od niego grubszej . To właśnie powłoka gazów i ciekłego oceanu wodoru dała Merkuremu niezbędną częściową amortyzację przy uderzeniu planetoidy . Uderzenie było jednak na tyle silne , że pomimo wszystko (słoneczny Układ Warszawski) wybiło ono Merkurego z jego orbity .

W trakcie kolizji planeta straciła część swej gazowo-ciekłej powłoki , ale zachowała w nienaruszonym stanie swoje krzemianowo-metalowe jądro (żelazo i tytan) . Traf chciał , że odpowiednio przyspieszony Merkury przelatywał nieopodal Marsa . I to dopiero stało się właściwym źródłem tragedii tego drugiego . Bliski kontakt sfery gazowo-ciekłej Merkurego i mniejszego od niego Marsa – posiadającego zmodyfikowaną już pewnie częściowo atmosferę (tlen + wodór = woda , jak na Ziemi) – spowodował za sprawą ogromnie wielkich ruchów pływowych katastrofalne pęknięcie , nadkrytyczne rozerwanie powłoki zewnętrznej i wybuchową erupcję pierwotnego żelaznego jądra Marsa .

Na tym jednak nie koniec . Choć nie wiadomo , gdzie wówczas znajdowała się w swym wokółsłonecznym obiegu Ziemia , to można przypuszczać , że jakiś ślad tego zdarzenia na niej pozostał . Przypuszczalnie mógł taki ślad pozostać na Wenus w postaci zwolnienia i odwrócenia jej , pierwotnego podobnego do ziemskiego i marsjańskiego , rotacyjnego obrotu wokół własnej osi .

Merkury niejako smagnął silnie ją i pozostałych swoich sąsiadów swoją rozpraszającą się w przestrzeni wodorowo-helową gazowo-płynną powłoką tak , jak pędzący koń potrafiłby smagnąć jeźdźca w czasie galopu bardzo długą grzywą po twarzy . Jeśli planety wejdą odpowiednio w taki gazowy kontakt , jest to zapewne możliwe . Rozpraszająca się gazowo-ciekła powłoka trze tu bowiem intensywnie przez jakiś istotny czas o ich powierzchnie .

Dziś planeta Wenus obraca się jeden raz w ciągu 243 dni ziemskich . Pomogła ona jednak wyhamować podczas całej operacji Merkuremu i skręcić na jego obecną ostateczną już szybką orbitę wokółsłoneczną . I w ten sposób Merkury został pierwszą planetą Układu Słonecznego w miejsce dotychczasowej Wenus .

Rozproszony w Układzie Słonecznym gruz pokolizyjny , jeśli nie opadł w całości na planety i księżyce , to na pewno mógł utworzyć bliski Marsowi i Jowiszowi ciągły Pas Asteroid . Reszta gruzu najprawdopodobniej pomknęła za Merkurym i ostatecznie opadła na Słońce . Być może resztki jego leżą sobie dziś na powierzchni Wenus i to one między innymi przetaczane są przez szalejące tam kwaśne wiatry . Podobny los spotkał wodór i hel z grubej powłoki Merkurego . Dołączył on bowiem do zasobów słonecznych tych lekkich pierwiastków bądź wymieciony został przez wiatr słoneczny na zewnątrz Układu Słonecznego .


GAS-MERCURY IMPACTED
AS THE FIRST ONE
THERE HAS THE PRIMEVAL BIG GASEOUS MERCURY
(EARLIER FOURTH IN THE SOLAR SYSTEM)
ITS COLLISION WITH GRAND PLANETOID
NOT THE MARS
THE MARS EXPLODED AFTER THAT
IN TIME OF CONTACT WITH NEAR RUNNING MERCURY
2/2

Prawdopodobnie bardzo ważne dla nas jest spostrzeżenie dotyczące pierwotnie być może podobnej , a ostatecznie różnej rotacji planet Układu Słonecznego . Trzy nienaruszone w merkuriańskiej kolizji planety – Jowisz , Saturn i Uran – posiadają podobny okres obrotu wokół własnej osi , wynoszący tylko około 10 godzin . Z taką mniej więcej prędkością mogły pierwotnie rotować wszystkie planety Układu Słonecznego .

W czasie wielkiej kolizji w Układzie Słonecznym planeta Neptun oberwała rykoszetem jakiegoś odprysku nadlatującego razem z kolizyjną planetoidą i nieco zwolniła swój pierwotny pełny obrót do około 15 godzin . Przelatujący blisko obok Marsa oraz Ziemi gazowy Merkury , wcześniej odbity od kolizyjnej planetoidy , spowolnił ich rotację do około 24 godzin . Przy czym nieco mniejszy Mars niebawem eksplodował . Po czym jako nadal rozgrzany uformował wtórną żelazistą Czerwoną Planetę .

Zastanawiający jest trwający obecnie formalnie wsteczny obrót Urana . Trzeba jednak pamiętać , że czasem wyjątki potwierdzają regułę . Uran obraca się wyjątkowo dziwacznie , bo prawie w płaszczyźnie swojego obrotu wokół Słońca . Czyżby przekabaciła go tak niesamowicie również nasza przelatująca przez Układ Słoneczny wielka planetoida ?!

Ziemia wyszła tu jakimś cudem z opresji bez większego szwanku . A to między innymi dlatego , iż nie było na niej jeszcze takiego życia , jakie znamy dzisiaj . Może naukowcy znajdą na to współcześnie jakiś dowód . Wenus natomiast została przez swój kontakt z Merkurym wyhamowana i poczęła rotować powoli w odwrotną stronę . Sama planeta Merkury spowolniła w trakcie tego wszystkiego tak dalece , iż pełny jej obrót trwa dziś aż 2111 godzin , choć samo Słonce obiega szybko – zgodnie z zasadami ruchu planet .

Chciałbym na koniec porównać jeszcze raz serca Wenus i Merkurego , to jest ich masywne metalowe jądra właściwe . Płynne żelazne jądro Wenus jest pod względem swego bezwzględnego rozmiaru trochę większe od całej współczesnej planety Merkury . Biorąc jednak rzecz proporcjonalnie w pełnych gabarytach obu planet to akurat jądro Merkurego jest relatywnie większe od jądra Wenus .

Wenusjańskie jądro jest tak gorące , iż jest ono ciągle płynne i według przyjętej przeze mnie teorii , to właśnie dlatego Wenus nie posiada generowanego koncentrycznie z jej środka pola magnetycznego . Natomiast na Merkurym procesy termojądrowe prawie się już zakończyły i wnętrze jego jest zimne . Dlatego pomimo mniejszego wewnętrznego ciśnienia część jego jądra jest już stała i może ono wytworzyć słabe pole magnetyczne .

Toczące się we wnętrzu Wenus w jej minerałach sporadyczne reakcje termojądrowe są obecnie jeszcze bardzo intensywne . Porównując zaś Merkurego z Księżycem dochodzi się do wniosku , że reakcje termojądrowe nigdy nie powinny się tam nawet zapoczątkować . To właśnie to jest główną przesłanką dla mojej obrazoburczej tezy , głoszącej , że Merkury był niegdyś gazowym olbrzymem , którego twarde jądro wewnętrzne dociskane było jeszcze grawitacyjnie przez ocean oraz atmosferę złożoną z wodoru i helu .

Wenus charakteryzuje znaczna aktywność wulkaniczną przypominającą typ wulkanizmu ziemskiego – posiada bowiem dużo średniej wielkości aktywnych wulkanów . W składzie pierwiastkowym gazów atmosferycznych Wenus i Ziemi oraz w hydrosferze Ziemi występuje tlen . Natomiast na Merkurym aktywność wulkaniczna jeśli nawet kiedyś istniała w słabszej niż na Wenus formie , to już dawno zamarła .

Wydaje się tu w takim razie , że w głębi Merkurego zachodziły reakcje termojądrowe w typie syntezy tlenowej (fiz. : 3 x 16O → 50Ti) – wymagające większego niż na Wenus i Ziemi nacisku grawitacyjnego (tu fiz.-chem. : 4 x O → SO2) – które dodawały do jego żelaznego jądra znaczną domieszkę tytanu . Pierwiastek ten – jako niemal dwukrotnie lżejszy od żelaza i zarazem wyżej od niego topliwy – najprawdopodobniej zmniejsza gęstość metalowego wnętrza planety i jednocześnie zwiększa moc jej planetarnego pola magnetycznego .

Jeśli proporcje budowy wewnętrznej Merkurego są takie , jak się je najczęściej przedstawia , to dla zachowania średniej gęstości planety (5,5 g/cm^3) jej metalowe jądro musi mieć faktycznie mniejszą gęstość niż metalowe jądro Wenus albo Ziemi . Kluczem do całkowitego poznania fascynującej prawdy o planetach Układu Słonecznego i innych układów kosmicznych bez ich wgłębnego penetrowania jest więc dalsze analityczne potwierdzenie dość intensywnego zachodzenia w minerałach płaszczy planet impulsowych reakcji termojądrowych .

Sumarycznie rzecz ujmując Merkury okazał się prawdziwym sprinterem , który w dodatku umie kluczyć pomiędzy słupkami slalomu (zobacz : Merkury w mitologii greckiej) . Mars okazał się świetnym wojownikiem , bo choć przegrał walkę o wyższy poziom życia , to stoczył ją z prawdziwym wojennym poświęceniem (zobacz : Mars) . Wenus okazała się piękną przynajmniej duchowo (zobacz : Wenus) , gdyż stawiając bohatersko czoła nieszczęściu pomogła zagrożonemu Merkuremu nie upaść fatalnie na Słońce . Tak więc nazwy planet biorących udział w efektownym i efektywnym planetarnym kosmicznym dramacie antycznym okazały się być przypisane przez nas kiedyś zupełnie słusznie !

W roku 2022 (jak w 1963 i 2010) boski Jowisz przybliży się do Ziemi na minimalną odległość . W dacie tej „łabędzie” płyną na pozycjach 1 , 3 i 4 – to jest na takich , jakie w pierwotnym Układzie Słonecznym zajmowały Wenus , Mars i Merkury . Może również to powinno nas zastanowić oraz przekonać o bożym ostrzeżeniu wystosowanym do mieszkańców Błękitnej Planety !


MARS & (ITS) ASTEROIDS
MORE KNOWN

Niektórzy twierdzą , że w miejscu obecnego Pasa Asteroidów , znajdującego się pomiędzy Marsem a Jowiszem , krążyła niegdyś wokół Słońca karłowata planetka . Oszacowano , że promień jej przekraczał 600 km . Miała więc średnicę około 1350 km . Oznacza to , że pod względem swej średnicy była prawie dwukrotnie mniejsza od dzisiejszego Merkurego . Przy założeniu podobnej do ziemskiej i merkuriańskiej jej gęstości miałaby więc gdzieś siedmiokrotnie mniejszą od Merkurego masę i objętość .

Wielkość karłowatej planetki odpowiadałaby mniej więcej łącznej współczesnej masie wszystkich elementów Pasa Asteroidów (nie objętości , bo tu średnia gęstość jest mniejsza) . Jest to bowiem jednocześnie blisko jeden procent objętości i masy Ziemi . Stanowi to także dziesiątą część obecnej masy Marsa , czyli gdzieś siódmą część jego współczesnej objętości . Planetka miałaby rzekomo zostać pogruchotana przez przelatujący na wskroś Układu Słonecznego obiekt kosmiczny i stworzyć ze swoich szczątków rzeczony Pas Asteroid .

Sądzę , że mniejsza od wspomnianej tu planetki planetoida uderzyła w krążącego pierwotnie po wymienionej orbicie Merkurego i że to obok marsjańskich jej szczątki stanowią obecnie zasób znajdującego się tam Pasa Asteroidów . Z racji olbrzymiej prędkości tej kolizyjnej asteroidy Merkury z przyspieszeniem odrzucony został daleko w stronę Słońca .

O katastroficznym przeorbitowaniu Merkurego świadczy być może również jego niezwykle duży – jak na planetę Układu Słonecznego – mimośród krążenia wokół Słońca (e = 0,2056 ; tj. 0,307 / 0,467 j.a. = 46 / 70 mln km) . Niemal o połowę mniejszy mimośród krążeniowy , lecz w dalszym ciągu również wyjątkowo duży , posiada akurat Mars (e = 0,0934) , a Pluton – wtórny lodowy karzeł na peryferiach systemu – dość do merkuriańskiego podobny (0,2484) .

Dość typowe mimośrody mają Jowisz , Saturn i Uran (0,0483 ; 0,0560 ; 0,0461 = 0,04 – 0,06) . Wenus , Ziemia i Neptun zaś zmniejszone (0,0068 ; 0,0167 ; 0,0100 = 0,006 – 0,017) , przy czym Wenus ma zmniejszony najbardziej (e = 0,0068) . Są więc one znowu jakby czymś odpowiednio zmodyfikowane w trakcie trwania jakiejś ogólniejszej katastrofy w Układzie Słonecznym ! Ciekawe , dlaczego gazowe planety nie biorące bezpośrednio udziału w scenariuszu naszej kosmicznej inwazji – Jowisz , Saturn oraz jakimś cudem Uran (brał udział) – zachowały tak zbliżone do siebie mimośrody ?

Jeśli przeanalizować skład jakościowy meteorytów – docierających do Ziemi głównie z Pasa Asteroidów i na Ziemi odnajdywanych jako tzw. znaleziska (stare) lub spadki (nowe) – to okaże się , że odpowiadają one budowie typowej planety Układu Słonecznego o twardej powierzchni . Są meteoryty kamienne , czyli krzemianowe (o gęstości 3,1 – 3,6 g/cm^3) meteoryty żelazo-kamienne (4,2 – 4,8 g/cm^3) oraz żelazne (7,0 – 8,0 g/cm^3) .

Najcenniejsze z nich (o znaczeniu wręcz jubilerskim) są barwne meteoryty żelazne z inkluzjami krzemianowymi , pochodzące ze strefy przejściowej , gdzie płaszcz planety przechodzi w jej jądro . Jednakże meteorytów chondrytów , czyli meteorytów krzemianowych spotyka się aż blisko 95 % – co z kolei nie odpowiada dokładnie ilościowemu składowi planetarnemu , gdyż jest to ilość zawyżona .

Niektóre z meteorytów spadających na Ziemię są zawęglone , to jest posiadają w swoim składzie spore ilości organicznych związków węgla . Ich gęstość jest przez to odpowiednio mniejsza . Poza tym odnajduje się meteoryty pochodzące z powierzchni Marsa i Księżyca . Te wszystkie również są najcenniejsze wśród odpowiednio zachowawczo uzyskanych , zbadanych i sklasyfikowanych meteorytów .

Wygląda więc na to , że gruz Pasa Asteroidów jest dość ściśle pokolizyjną materią pochodzącą z rozbitej części Marsa wymieszaną z elementami ocalałymi z odparowania planetoidy , która uderzyła z ogromna energią w Merkurego . Toteż chyba naszą kolizyjną planetoidę wypada już wreszcie nazwać . Proponuję dla niej nazwę : Jumar albo Mariter . Nazwy te powstają ze złożenia fragmentów angielskich określeń planet Mars i Jupiter (Jowisz) , występujących w szeregu zmiennej kolejności .

Kiedy Jumar uderzyła w Merkurego wyzwolona energia zderzenia musiała być tak wielka , że znaczna część pokrywającego planetę wodoru i helu musiała od razu wyparować i rozproszyć się w przestrzeni kosmicznej . Podobnie stało się z częścią Jumar , która została ponad to pogruchotana i również rozproszona . Warto przy okazji wspomnieć , że gęstość przeciętnej asteroidy jest znacznie mniejsza od gęstości twardych planet (2,7 a 5,5 g/cm^3) . Gęstość rozpędzonej Jumar zapewne nie odbiegała zbytnio od gęstości zewnętrznych warstw Merkurego (1,2 g/cm^3) .

Jak już wiemy , to dość jednak sprężyste zderzenie z Jumar przyspieszyło i wypchnęło Merkurego z jego pierwotnej wokółsłonecznej orbity . Przelatując obok Marsa i Ziemi omiótł je swoja rozpraszająca się w przestrzeni „grzywą” gazów zewnętrznych tak , iż obie planety spowolniły w podobny sposób swoją rotację . To podobieństwo pierwotnego i obecnego tempa rotacji Ziemi i Marsa jest tu charakterystyczne i zastanawiające .

Mars dopiero chwilę później eksplodował , gdyż pęknięcie grubej warstwy jego powierzchni przez pewien czas narastało . Gorące resztki Marsa po jakimś czasie na nowo utworzyły planetę na jego właściwej orbicie . Wystudzone zaś jego części , te które stały się od niego odleglejsze , wpadły w siły uprzywilejowanej orbity Pasa Asteroidów , czyli też jednocześnie byłej już orbity Merkurego . Odpowiednie przeorbitowanie elementów zapewniło układowi względną trwałość .

Z analizy sytuacji wynika , że nie całe jądro Marsa poddało się wielkiej dekompresyjnej erupcji . Aby odparować każda substancja pobiera ciepło z otoczenia lub ciepło wewnętrzne . W tym wypadku niewielkie fragmenty żelaznego jądra i strefy przejściowej marsjańskiego płaszcza , w skomplikowanych turbulencjach planetarnego wybuchu , mogły najwyraźniej zachować swoją pierwotną strukturę . Dzisiaj fragmenty te są jednymi z największych rzadkości i rarytasów wśród meteorytów .

Nie wiadomo jak duża masę materii utracił w swej katastrofie Mars , gdyż nie znamy wielkości jego pierwotnego żelaznego jądra . Być może jednak dałoby się to oszacować ze zmiany jego gęstości (5,5 → 3,9 g/cm^3) oraz proporcji w składzie materiałowym spadających na Ziemię meteorytów . Wydaje mi się , że przed katastrofą mógł być twardą planetą dwa do trzech razy większą pod względem objętości niż obecnie . W dalszym ciągu byłby więc mniejszy od współczesnej Wenus , ale już nie tak drastycznie mniejszą .

Na pozycji układowej za Ziemią i przy swym bogatym wulkanizmie Mars przed dewastacyjną ingerencją planetoidy Jumar miał warunki do posiadania nawet niewielkiego wodnego oceanu . Teoretycznie więc pierwotnie mogło również tam zasiane zostać drzewo życia i mogło ono przekształcać się na Marsie do wyższych swoich form . Przez kosmiczny atak Jumar vel Maritera straciło ono jednak szansę na dalszy swobodny rozwój .

O zachodzeniu w głębi płaszcza Ziemi i planet reakcji termojądrowych świadczą nie tylko rozpisane w sposób stechiometryczny przebiegi tych reakcji w typowo rozpowszechnionych minerałach , ale również zewnętrzne zjawiska tym reakcjom towarzyszące . Zewnętrznym zjawiskiem towarzyszącym jest na przykład współczesna zmiana prędkości rotacji Ziemi . Wśród zjawisk tych możemy odnaleźć nawet bardzo odległe – które zaszły niegdyś w Układzie Słonecznym – takie jak przedstawiona powyżej ewolucja atmosfer planet układu czy odrodzenie się do planetarnego istnienia poważnie uszkodzonego Marsa .

Dla dobra zachowania życia na Ziemi potrzebna jest więc interdyscyplinarna odpowiedzialna współpraca przedstawicieli wielu współczesnych kierunków naukowych ! Odpowiadających za swe skuteczne działania zawczasu przed Bogiem i historią , aby nie odpowiadać już niebawem przed rozwścieczoną tłuszczą światowych mas anarchistycznych i rewolucyjnych !


WHY THERE’S
COLD URANUS & HOT NEPTUNE

Miałem już zamiar zakończyć niniejszą serię uzupełnień – poświęconą genezie , ewolucji i perturbacjom Układu Słonecznego – gdy pojawiła się ciekawa kwestia różnic termicznych pomiędzy bardzo podobnymi do siebie dwoma gazowymi planetami , najdalszymi w Układzie Słonecznym gazowymi olbrzymami : Uranem i Neptunem . Pamiętajmy przy tym , że „gazowy olbrzym” nie oznacza tu wyłącznie i całkowicie gazowy , a jedynie w przeważającej części swej ogólnej objętości gazowy .

Wiemy dziś dokładnie , że Jowisz , Saturn i właśnie Neptun emitują więcej energii cieplnej ze swych gazowych powierzchni w przestrzeń kosmiczną , niż otrzymują jej ze Słońca . Na emisję ciepła z ich wewnętrznych rejonów wskazują między innymi znaczne turbulencje obserwowane w ich atmosferach . Jest to zwłaszcza zastanawiające w przypadku bardzo już odległej od Słońca planety Neptun . Jeszcze niedawno uważano w ciemno , że z tego powodu powinna ona być pokryta zestalonymi gazami . Jak się okazało , tak nie jest ! Uran natomiast na swej powierzchni jest całkiem spokojny i jak na swoją bliższą od Słońca w stosunku do Neptuna pozycję dość zimny .

Mamy więc rozgrzanego Neptuna krążącego jeszcze dalej poza wychłodzonym Uranem . Uran pod względem gabarytów zewnętrznych jest większy i ma średnicę o długości 57070 km , podczas gdy Neptun ma średnicę o długości 49670 km . Na tym ewidentna przewaga Urana się kończy , gdyż masa jego jest mniejsza i wynosi 87 · 10^24 kg , a Neptuna 100 · 10^24 kg . W jednostkach masy Ziemi wynosi to odpowiednio 14,56 i 17,24 . Starsze dane podawały pewną przewagę gęstości Neptuna nad gęstością Urana – w stosunku 1660 do 1190 kg/m^3 . Obie planety mają podobne albedo – 0,93 Uran i 0,84 Neptun – jak również zapewne podobny chemiczny skład atmosfer .

W takim układzie proporcji , znając schemat budowy gazowych olbrzymów , można wnioskować , że Uran ma mniejsze twarde jądro niż Neptun . I to właśnie jest główną przyczyną większej masywności tego drugiego . Na tym porównanie można zakończyć i nie stwierdzić nic na temat różnicy termicznej pomiędzy nimi , bo nie wiadomo , z czego miałaby ona na dobrą sprawę tu wynikać . Chyba , że przyjmie się do wiadomości słuszność teorii zachodzenia procesów termojądrowych we wnętrzach odpowiednio zbudowanych planet ! Zasłyszaną bajkę o wewnętrznym tworzeniu się Neptuna z pierwotnego obłoku materii międzygwiezdnej , trwającym jeszcze w dalszym ciągu po blisko 4,5 mld lat , należy z gruntu odrzucić , jako niedorzeczną brednię .

Wewnętrzny chłód Urana łatwo natomiast wytłumaczyć , jeśli zważy się na to , iż jego małe twarde jądro zawiera mniej materiału syntezowego niż takież jądro Neptuna . Większa średnica Urana daje jednak nad tym materiałem znaczny docisk , porównywalny z ciśnieniem panującym we wnętrzu płaszcza twardej masywnej części Neptuna . Reakcje termojądrowe we wnętrzach Urana i Neptuna musiały więc początkowo przebiegać dość podobnie , jednak Uran do dnia dzisiejszego wypalił już swój materiał paliwowy . Przez to właśnie tak bardzo odróżnia się on termicznie od ciepłego jeszcze nadal Neptuna .


AFTER SMALL CONFUSION
INTERESTING CONCLUSION

Jaka jest rola w nauce takiej osoby , jak ja ? Kilku naukowców w prywatnych rozmowach ze mną przyznało , iż wielkim mankamentem wspaniałej współczesnej nauki jest jej wąskie poszufladkowanie specjalizacyjne , nad którym brakuje interdyscyplinarnego spoiwa . Tak więc przestrzeń pomiędzy naukami i ich specjalizacjami pozostaje często nie zagospodarowana . Jeśli jakaś część rzeczywistości dotyczy kilku dziedzin wiedzy równocześnie , może zostać niezauważona bądź zignorowana przez naukę . Tak też dzieje się chyba niestety w dalszym ciągu w sprawach dla zachowania ciągłości cywilizacji i przetrwania życia na Ziemi najważniejszych ! No chyba , że doceni się i właściwie wykorzysta między innymi moją zaangażowaną pracę w tej materii .

[]


Merkury / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Merkury

Wenus / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Wenus

Ziemia / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia

Mars / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Mars

Mapa fizyczna Marsa / Google
 http://www.google.com/mars/

Pas planetoid / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Pas_planetoid

Jowisz / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Jowisz

Saturn / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Saturn

Uran / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Uran

Neptun / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Neptun

Pluton / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/134340_Pluton

Views of the Solar System
 http://www.solarviews.com/eng/homepage.htm

Io , Jupiter I
 http://www.solarviews.com/eng/io.htm

Mars’ Olympus Mons 3 x Height of Mount Everest
– The Solar System’s Most Massive Volcano
 http://www.dailygalaxy.com/my_weblog/2010/04/mars-olympus-mons-the-solar-systems-most-massive-volcano-mars-.html

Astronomical and Astrophysical Transactions
The Journal of the Eurasian Astronomical Society [*****]
 http://images.astronet.ru/pubd/2008/09/28/0001230506/177-190.pdf

On the Regularities of the Mean Distances of Secondary Bodies
in the Solar System [*****]
 http://www.cbk.waw.pl/~kosek/z/zartykul.html

The Universe – Jowisz, Planeta Olbrzym – część 1/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=ZIuCaYoygkA

The Universe – Jowisz, Planeta Olbrzym – część 2/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=U0ZV535SbcQ&NR=1

The Universe – Jowisz, Planeta Olbrzym – część 3/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=rDUl_CNAIYA&NR=1

The Universe – Mars, Czerwona Planeta – część 1/5 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=sgmAJQQFeSw

The Universe – Season 1 Episode 02 – Mars: The Red Planet / mcroger
 http://www.youtube.com/watch?v=wuzxORlL1BM

The Universe – Season 1 Episode 04 – Jupiter: The Giant Planet / mcroger
[Zobacz wcześniej : wersja w języku polskim]
 http://www.youtube.com/watch?v=xPYRJ-r6sug

The Universe: Season 1 Episode 4 – Jupiter: The Giant Planet 1/3
 http://www.youtube.com/watch?v=WrHvswzv1G4

The Universe Jupiter The Giant Planet Part 1
 http://www.youtube.com/watch?v=AcMyL_l78lo

The Universe – Merkury i Wenus, Planety Wewnętrzne – część 1/5
(Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=XnRlHERlzTU

The Universe – Season 1 Episode 07 – The Inner Planets / mcroger
 http://www.youtube.com/watch?=fxIzJPdDfnQ

The Universe – Season 1 Episode 11 – The Outer Planets / mcroger
 http://www.youtube.com/watch?=Xuwz8bJPQEc

The Universe: Season 1 Episode 11 – The Outer Planets 2/3
/ nightskyastronomy
 http://www.youtube.com/watch?=YIrhTXRROgo

The Outer Planets (The Universe 1) part 43 of 60 / HubbleEyes
 http://www.youtube.com/watch?=ZgKpinHLY-Q

The Outer Planets (The Universe 1) part 44 of 60 / HubbleEyes
 http://www.youtube.com/watch?=bkcnxBFpPnE

supervolcano part 1 1/6 / brianf55
 http://www.youtube.com/watch?=WF-RKzqNtz0

Yellowstone Super Volcano Alert – History Channel Special
 http://www.youtube.com/watch?=1Vn6kxfD3Ek

_____________________________
* – Jerzy Marek Kreiner : „Astronomia z astrofizyką” , PWN , 1988 , str. 122 .
** – „Tablice” (matematyka , fizyka z astronomią , chemia , geografia , biologia) , Wydawnictwo GREG , 2011 , str. 192 .
*** – „Collins . Popularna encyklopedia” , Firma Księgarska , 2007 , str. 568 .
**** – J.M. Kreiner : „Astronomia z astrofizyką” , PWN , 1988 , str. 131 .
****** – Kalendarz Chemiczny 1950-51 , SIiT-PCHwP , Łódź 1950 , str. 202 .
******* – J.M. Kreiner : Astronomia z astrofizyką , PWN , 1988 , str. 125 .

-------------------------------------------------------------

Przeczytaj ostatnie moje artykuły
w tym samym klimatyczno-geofizyczno-astrofizycznym
ciągu tematycznym :

THE GREAT COLLISION IN THE SOLAR SYSTEM [173]
{Wielka kolizja w Układzie Słonecznym}
[Tu jesteś]

GLOBAL WARMING MAKES GUNPOWDER BARREL !!! [172]
{Globalne ocieplenie stanowi beczkę prochu !!!}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54490.shtml?comments=true

FIND LOST OCEAN PIECE BIG AS ENGLISH CHANNEL [171]
{Znajdźcie zagubiony kawałek oceanu wielki jak kanał La Manche}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54433.shtml?comments=true

SEVEN ASPECTS OF EARTH’S TOTAL WARMING [170]
{Siedem aspektów totalnego ocieplenia Ziemi}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54384.shtml?comments=true

THERMONUCLEAR REACTIONS INSIDE THE EARTH [169]
{Reakcje termonuklearne wewnątrz Ziemi}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54379.shtml?comments=true

CZY KULA ZIEMSKA PRZESTAJE SIĘ OBRACAĆ ?! [168]
{Do the Earth sphere stop its revolving ?!}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/07/54352.shtml?comments=true

EARTH’S TOTAL HOTHOUSE TRANSFORMATION [167]
{Totalne cieplarniane przekształcenie Ziemi}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/07/54203.shtml?comments=true

SATELLITE FLIGHT DOWN TO THE GROWING EARTH [166]
{Satelitarne opadanie na rosnącą Ziemię}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/06/54071.shtml?comments=true

THE FIRST EPOCH-MAKING HYDRATE PHENOMENON [165]
{Pierwsze epokowe zjawisko hydratowe}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/02/53087.shtml?comments=true

MONITOR & MODEL WORLD BIG LAKES WARMING [164]
{Monitorujcie i modelujcie ocieplenie światowych dużych jezior}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/02/53086.shtml?comments=true

WHY GLACIERS SHOOT ON & FALL TO BITS NOW [163]
{Dlaczego lodowce wystrzeliwują teraz wprzód i rozpadają się w kawałki}
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/12/52725.shtml?comments=true

OUR EARTH IS 2 THE SIZE OF THE PRIMEVAL EARTH [162]
{Nasza Ziemia jest dwa razy większa niż pierwotna Ziemia}
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/12/52669.shtml?comments=true

NEW LOOK AT THE FAST WARMING EARTH [161]
{Nowe spojrzenie na szybko ocieplającą się Ziemię}
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/11/52418.shtml?comments=true

DEMONY HISTORII WIECZNIE ŻYWE [160]
{Demons of History Live Forever}
[Tu lista i linki do wcześniejszych moich artykułów : 159 , 158 , 157 , etc.]
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/09/52147.shtml?comments=true

------------------------------------------

Przeczytaj poprzedni mój artykuł z uzupełnieniami
=> link źródłowy

Uzupełnienia i sprostowania:
Komentarze:
PRAWO DZIEKANA , PRAWO DOCENTA
Zbigniew Charnas     04.10.2011 09:46

Magister ze studentami :

Czy wiecie , moi mili , jak brzmi prawo dziekana ?
– Student musi się uczyć od wieczora do rana !

A czy wiecie może także , jak brzmi prawo profesora ?
– Ucz się studencie , ucz grzecznie , od rana aż do wieczora !

No , a w takim tu razie , jak brzmi prawo docenta ?
– Uczelnia z ciągłą nauką będzie w końcu przeklęta !

No więc także istnieje gdzieś tu prawo woźnego :
– Student nie czyni tylko czegoś bardzo groźnego !

Poza tym istnieje jeszcze prawo pana szatniarza :
– U studenta w czasie studiów ciągle coś się wydarza !

Nadto istnieje również prawo pani kucharki :
– Student szczególnie lubi zaglądać w różne gar(n)ki !
[W sensie ogólniejszym i szczególnym]

Wyróżniłbym na koniec prawo pani sprzątaczki :
– Czasem przyjdzie mu zabrać przedwcześnie swoje paczki !
[Po kryjomu bez dyplomu czym prędzej do domu]

Ach , zapomniałbym , przepraszam .
Jakie jest prawo naszego nowego rektora ?
– Zrównoważone studia to dla młodych nie zmora !

The Universe - Cosmic Collisions
Zbigniew Charnas     04.10.2011 18:16

The Universe - Cosmic Collision. part 12. season 2. HDTV.720p / ZZZFROMHELLZZZ
 http://www.youtube.com/watch?v=lVInjBNoP4w

The Universe - Cosmic Collisions Part 1 Of 3 / TheUniverseExplorer
 http://www.youtube.com/watch?v=K4eB_ijJeTU

Kosmiczne kolizje - Układ słoneczny 1/5 / dokumentalny
 http://www.youtube.com/watch?v=0KTtJ-QJNWQ

Bob Sinclar - World, Hold On / ministryofsoundde
 http://www.youtube.com/watch?v=YDBbEG-0pfQ&ob=av2n

Bob Sinclar - World Hold On (Axwell mix) [HQ] / drLolliepops
 http://www.youtube.com/watch?v=rnwVhYEdo9o


THE MOON -- VERY INTERESTING OBJECT
Zbigniew Charnas     05.10.2011 15:10

The Universe - Księżyc - część 1/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=SagAOCNyP9k&NR=1

The Universe - Księżyc - część 2/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=CodLjvWDfJk

The Universe - Księżyc - część 3/3 (Lektor PL) / piqquer
 http://www.youtube.com/watch?v=-gLtBIWiy04&NR=1

The Universe - Season 1 Episode 05 - The Moon / mcroger
 http://www.youtube.com/watch?v=XgtG3I1jJRc

OUR MOON IS A PIECE OF INTA-MARS MANTLE
Zbigniew Charnas     07.10.2011 14:45

Bardzo wiele wskazuje obecnie na to , że Księżyc jest częścią grubego płaszcza Inta-Marsa oraz że został przechwycony przez grawitację Ziemi i skierowany na ziemską orbitę natychmiast po katastrofie dekompresji Inta-Marsa . Byłaby to niezwykła rewelacja i jeszcze jedna – chyba najbardziej umotywowana , choć pozornie nieprawdopodobna – koncepcja powstania tandemu Ziemia-Księżyc . Powstanie tego niezwykłego układu satelitarnego – w którym względne rozmiary partnerów są najbardziej do siebie zbliżone – niezwykle nurtuje świat nauki od wielu lat , dekad , a nawet od stuleci .

Po pierwsze , Księżyc i Ziemia mają bardzo zbliżony do siebie skład izotopowy budulcowych pierwiastków , czego nie obserwuje się w przypadku bardziej odległych od Ziemi planet i ich księżyców . Sugeruje to istnienie bliskiego związku materii obu obiektów wspomnianego tandemu . Związek ten może polegać właśnie na bliskim kosmicznym sąsiedztwie w chwili narodzin z pierwotnego obłoku materii . Sąsiedztwo takie wykazuje akurat również Ziemia i Mars (ściślej : Inta-Mars) . Księżyc nie jest – jak większość asteroidów – obiektem spoza wewnętrznego Układu Słonecznego .

Po drugie , w skorupie Księżyca brakuje inkluzyjnych lotnych składników gazowych – co sugeruje , że ulatniały się one intensywnie z roztopionej magmowej powierzchni w jakiś wtórny sposób , już daleko po pierwotnym uformowaniu się planet Układu Słonecznego . Pasuje to do koncepcji wskazującej na konieczność ponownego formowania się jego powierzchni z ciał płynnych .

Po trzecie , zewnętrzna skorupa i wewnętrzna warstwa płaszczowa satelity Ziemi pokryta jest i wypełniona minerałami bogatymi w żelazo , choć brakuje tego pierwiastka w postaci dużego stopowego żelaznego jądra wewnątrz tego obiektu kosmicznego . Nie jest więc prawdą , że Księżyc ma mniej żelaza od Ziemi . Zależy bowiem gdzie się to analizuje . Jemu brakuje dużego żelaznego jądra , takiego jakie ma na przykład Merkury , ale jego struktura wewnętrzna , a zwłaszcza powierzchnia , jest w żelazo bogato wyposażona .

Wspomnieć tu należy o tym , że albedo Srebrnego Globu wynosi tylko 7 % i że z bliska jego powierzchnia jest beżowa , szara lub najczęściej grafitowo czarna . Istnieją proste związki nieorganiczne żelaza o tejże barwie i samo czyste żelazo tez ją posiada . Blask obiektu na nocnym niebie nie odzwierciedla jego rzeczywistych barw . Przykładem niech tu będą złote liście drzew na ulicy w nocy pod lampą sodową , za dnia ciemnozielone . Innym przykładem może być tu elewacja nowego Stadionu Narodowego w Warszawie . Za dnia szaro-wiśniowa , a nocą w blasku jupiterów biało-czerwona .

Księżyc jest więc zewnętrznie zażelaziony podobnie jak Mars , tylko przy innej sumarycznej barwie zewnętrznej – pochodzącej zapewne od nieco innej atmosfery panującej w czasie tworzenia się jego powierzchni . Tworzenia polegającego między innymi na intensywnym utlenianiu osiadłego na Księżycu żelaza .

Wreszcie po czwarte , lecący w przestrzeni oderwany ochłap Inta-Marsa nie potrzebowałby specjalnego kosmicznego spowalniacza , aby wejść na orbitę Ziemi . Występowałaby tu bowiem zdecydowanie mniejsza prędkość przelotu pomiędzy sąsiednimi orbitami , niż występująca pomiędzy dalekimi obiektami Układu Słonecznego , Drogi Mlecznej czy wręcz pomiędzy obiektami podróżującymi w przestrzeni międzygalaktycznej .

Czyż lądując na Księżycu ludzie nie wylądowali już na części Marsa ? Gorąco zachęcam do obejrzenia choćby drugiej i trzeciej części filmu „The Universe – Księżyc (Lektor PL)” , których youtube’owe linki zamieściłem powyżej niniejszego uzupełnienia (bezpośrednio wcześniej) !


Budowa wnętrza i skorupy Srebrnego Globu
{Pominięto zawartość żelaza w skorupie ; czytaj linki niżej}
 http://www.tk.pl/astro/ksiezyc/budowa.htm

Skały księżycowe / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ska%C5%82y_ksi%C4%99%C5%BCycowe

Księżyc / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99%C5%BCyc

Anortyt / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Anortyt

Ilmenit / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ilmenit

Anortozyt / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Anortozyt

TERRA ROSSA OF AUSTRALIAN INTERIOR
Zbigniew Charnas     07.10.2011 14:47

Wydaje mi się obecnie , że również na samej Ziemi mamy ślad pozostawiony przez dekompresyjną katastrofę Inta-Marsa . Byłby to skład czerwonych gleb wilgotnego pasa tropikalnego . Bogate są one w składniki erozyjne skał glinokrzemianowych – najbardziej na Ziemi rozpowszechnionych – oraz właśnie w żelazo . Ziemski pas międzyzwrotnikowy to naturalna strefa dla osadzania się niegdysiejszego katastroficznego pierścienia żelaznych zanieczyszczeń orbitującego częściowo również wokół Ziemi .


Terra rossa / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Terra_rossa

Matura : Gleby strefowe
 http://matura.memento.pl/gleby_strefowe-art.-255.html

Czerwonoziemy / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Czerwonoziemy

Skały alitowe / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ska%C5%82y_alitowe

Lateryty / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lateryty

Lateryt / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lateryt

Boksyt / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Boksyt

Anortozyt / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Anortozyt

MOON SHOWS THE EARTH WHAT’S WRONG
Zbigniew Charnas : http://www.youtube.com/watch?v=BOByH_iOn88 07.10.2011 14:52

Skoro istnieje aparatura do bezpośredniego dokładnego pomiaru dystansu dzielącego Księżyc od powierzchni Ziemi – wykorzystująca do tego celu laser i odpowiednie pozostawione na Srebrnym Globie zwierciadła – to być może udałoby się wykorzystać ją do dokładnego pomiaru współczesnego rozrostu objętości Ziemi , czyli tempa wydłużania się jej promienia , a tym samym i jej ogólnej średnicy .

Księżyc oddala się stopniowo (ponoć wolniutko) od Ziemi po trajektorii spiralnej . Jeśli przyjąć , że zachowuje swoją prędkość liniową , to powoli „wycofuje się” , czyli traci swą prędkość kątową , gdyż w obrocie wokół Ziemi wykonuje coraz to większy niedomknięty okrąg . Jeśli znamy bardzo dokładnie jego pozycje na tle gwiazd , to być może mając ścisłe te dwa parametry (odległość i cofniecie) udałoby się obliczyć faktyczną odległość środka Ziemi od Księżyca , a tym samym uzyskać pomiar stopnia podniesienia się powierzchni Ziemi od jej środka w górę . Stopień ten szacowany jest przeze mnie na blisko sto metrów w czasie stulecia , czyli tempo jego wynosi około metr na rok .

Eksperyment ustalający tempo oddalania się Księżyca od Ziemi był prowadzony przez 40 lat i w 2009 roku został zakończony . Polegał więc na w miarę stałym wieloletnim monitoringu zjawiska . W trakcie tego eksperymentu ustalono , że Księżyc oddala się od nas z prędkością 3,8 cm na rok . Być może jednak dzisiaj mamy tu już do czynienia z inną wartością początkową , a inną końcową . Nie spotkałem dotąd publikacji dokładnych wyników niniejszych badań . Zagadkowy pozostaje sens prowadzenia badań przez cztery dekady z podaniem ich wyniku zaraz na początku okresu badawczego i okrywaniem tajemnicą wyników dalszych prac !

Jeśli tempo mierzonego oddalania się Księżyca od Ziemi przez blisko pół wieku nie utrzymało się na stałym poziomie i zaczęło na przykład ostatnio nieco bądź nawet istotnie maleć , to świadczyłoby to raczej o chwilowym przyspieszeniu zjawiska pęcznienia Ziemi , niż o chęci naszego naturalnego satelity do nagłego w zwrocie i prędkiego w realizacji efektownego powrotu w stronę Ziemi !

Przyspieszona ostatnio ekspansja Ziemi i jej termiczne rozszerzanie mogło tak wpłynąć na wewnętrzne rozmieszczenie mas w jej wnętrzu , poprzez między innymi ściśnięcie masywnego jądra , że Księżyc zmodyfikował odpowiednio tempo swej kosmicznej rejterady . My zaś mierzymy efekt sumaryczny , a nie pojedynczo tylko efekt zjawiska odlotu !

Jak już to opisywałem , współczesne termiczne powiększenie Ziemi ze ściśnięciem jego jądra (na razie głównie rozszerzalność termiczna płaszcza ziemskiego) skutkuje oddaleniem się połowicznej sfery masy Ziemi od środka i powierzchni Księżyca . Skutkować to powinno jego okresowo szybszym oddalaniem . Archaiczne ekspandowanie Ziemi można zaś przedstawić jako pozostawanie głównych ilości żelaza w miejscu i transfer lżejszych frakcji materii wewnętrznej na zewnątrz od środka Ziemi . Takie zbliżanie się połowicznej sfery masy Ziemi do Księżyca skutkować powinno hamowaniem tempa jego oddalania .

Spróbujmy oszacować szansę oddalania się Księżyca od Ziemi z prędkością bliską 0,038 m/rok oraz 1,0 m/rok . W pierwszym przypadku (0,038 m/r) po stu latach mielibyśmy tu narosły dystans blisko czterech metrów . Po miliardzie lat dystans liczący 3,8 · 10^7 m , czyli 38 000 km , to jest stanowiący nieco ponad trzy średnice Ziemi . Po 4,5 mld lat będzie to przeszło tuzin takich średnic . W drugim zaś przypadku (1 m/r) ponad 25 razy więcej – metr plus te dodatkowe prawie cztery centymetry razy 4,5 mld lat – czyli ponad 300 średnic . Obecna odległość Księżyca od Ziemi mierzona ziemskimi średnicami wynosi właśnie sporo ponad 300 .

Należy sobie odpowiedzieć – zgodnie z kosmologicznymi teoriami dotyczącymi powstania tandemu Ziemia-Księżyc – na pytanie , który ze scenariuszy oddalania się Księżyca od Ziemi jest prawdziwszy i czy może są na taki ich charakter jakieś twarde dowody . Odpowiadając miejmy tu na względzie naukową opinię , że tempo odlotu Księżyca cały czas wolniutko spada . Trzeba więc wybrać , czy Księżyc przez , dajmy na to , 1,5 mld czy też 4,5 mld lat zwiększył swoją pierwotną odległość od Ziemi na przykład aż o 100 % , czy zaledwie o 4 % .

Naukowcy sami przyznają , że Księżyc obecnie oddala się zbyt szybko w stosunku do rozciągłości całego okresu istnienia Ziemi . Również poczynione na podstawie tempa jego odlotu oszacowania prędkości rotacji Błękitnej Planety nie pasują do wyliczeń drogą analiz paleontologicznych . Świadczy to o tym , że jeszcze bardzo niewiele wiemy na temat genezy , ewolucji oraz funkcjonowania tandemu Ziemia-Księżyc . Głównie na temat sposobu powstania i momentu w którym Księżyc został utworzony .

Wielokrotnie na różnych nocnych imprezach z plenerowymi pokazami wykorzystuje się lotnicze szperacze , czyli silne reflektory do poszukiwania samolotów nalotu . Tymczasem o ciekawym eksperymencie księżycowym w mediach jakoś cicho . Zobaczyłem w ostatni weekend (2011-10-01/02) przez moje okno – akurat w czasie pisania niniejszego tekstu – snop światła lotniczego szperacza na Woli w Warszawie . Być może opatrznościowo sugeruje to pilną potrzebę skrupulatnej analizy i powrotu do eksperymentu z wielkim laserem i ze zwierciadłami zainstalowanymi niegdyś na Księżycu .


Lunar Laser Ranging Experiment
[James Williams , Jet Propulsion Laboratory NASA]
 http://en.wikipedia.org/wiki/Lunar_Laser_Ranging_experiment

Apollo 11 Experiment Still Going Strong after 35 years
 http://westranchbeacon.com/2011/07/apollo-11-experiment-still-going-strong-after-35-years/

After 40 years’ reflection, laser moon mirror experiment is axed
 http://www.guardian.co.uk/technology/2009/jun/21/mcdonald-observatory-space-laser-funding

Moon is receding at a rate too fast for an old universe (Talk.Origins)
 http://creationwiki.org/Moon_is_receding_at_a_rate_too_fast_for_an_old_universe_(Talk.Origins)

SHECHTMAN STORY, PRICE FROM QUASI-CRYSTALS
Zbigniew Charnas     07.10.2011 15:04


Motto I :

Nikt nie lubi , kiedy to , co uważał za pewnik , przestaje obowiązywać ,
Ale ile to już razy tak było w historii nauki ... .
/ Dr hab. Andrzej Hennel , fizyk*


Motto II :

Nie ma czegoś takiego jak kwazikryształy ,
Są jedynie kwazinaukowcy .
/ Linus Pauling , dwukrotny laureat Nagrody Nobla

[Wypowiedź krzywdząca naukę . Ostatecznie pozbawiona racji . Zamieściłem wstrząśnięty historią Daniela Shechtmana – tegorocznego noblisty z chemii*/**]


Motto III :

Dzięki pracom Shechtmana przekonaliśmy się , że coś , o czym pisano w podręcznikach , że jest niemożliwe – okazało się możliwe . [...]
Przełamanie stereotypów w głowie nas , naukowców , łapie za serce .
/ Prof. Robert Hołyst , dyr. ICHF PAN**


NOBEL ZA KRYSZTAŁ
KTÓREGO NIE MA

=Kwiecień 1982 r. Daniel Shechtman , izraelski naukowiec pracujący w USA , widzi w mikroskopie dziwna strukturę , która przeczy regułom krystalografii .
– Mówiłem każdemu , kto był gotów mnie wysłuchać , że mam kryształ z pięciokrotną osią symetrii . Śmiali mi się w twarz – wspomina tegoroczny zdobywca Nobla z chemii .

Shechtmana wyrzucają z grupy badawczej , gdyż ... przynosi kolegom wstyd . Wraca do Izraela i tu wspólnie z prof. Ilanem Blechem doprowadza do ukazania się w 1984 r. artykułu zmieniającego podstawowe założenia dotyczące natury materii .

Artykuł (początkowo odrzucony) wywołuje rozłam w środowisku chemików . Dwukrotny noblista Linus Pauling twierdził : „Nie ma czegoś takiego jak kwazikryształy , są jedynie kwazinaukowcy” .

„Kwazinaukowiec” otrzyma za swoje odkrycie 1,5 mln dol.=

/ Gazeta Wyborcza 2011-10-06* , str. 1 i 18 (c.d.) .


Nobel z chemii za niezwykłą symetrię 1/2 / Gazeta Wyborcza [*]
 http://wyborcza.pl/1,75476,10411154,Nobel_z_chemii_za_niezwykla_symetrie.html

Nobel z chemii za niezwykłą symetrię 2/2
 http://wyborcza.pl/1,75476,10411154,Nobel_z_chemii_za_niezwykla_symetrie.html?as=2&startsz=x

Dziesięć zamiast sześciu 1/2 / Rzeczpospolita [**]
 http://www.rp.pl/artykul/60534,728329-Badacz-z-Izraela-otrzymal-nagrode-za-kwazikrysztaly.html

Dziesięć zamiast sześciu 2/2
 http://www.rp.pl/artykul/60534,728329-Badacz-z-Izraela-otrzymal-nagrode-za-kwazikrysztaly.html?p=2

Nagroda za odwagę przeciwstawienia się stereotypom i eleganckie odkrycie
 http://www.rp.pl/artykul/60534,728330.html

IF ICELAND WAS RIFT NOT VOLCANO TOP
Zbigniew Charnas     11.10.2011 19:12

Pozostaje do wyjaśnienia sprawa braku reprezentatywności w stosunku do tempa rozchodzenia się oceanicznych płyt tektonicznych islandzkiej lądowej szczeliny ryftowej . Nie jest to taka sama szczelina tektoniczna jak wypełniony lawą efuzyjny grzbiet śródoceaniczny i w rzeczywistości należy ją traktować raczej jako szczelinę uskokową bądź ostatecznie jako coś pośredniego .

Tymczasem istnienie tej szczeliny podaje się często jako przykład się wynikającego z podziemnego odpychania rozchodzenia się płyt tektonicznych , a powolne w skali historycznej tempo rzekomo miarodajnego poszerzania się tejże szczeliny jako miarę rozszerzania się Oceanu Atlantyckiego (2,5 cm/rok) . Jest to niestety jednak błędne podejście do tego podręcznikowego wręcz zagadnienia . W rzeczywistości szczelina ta stosunkowo niedawno pękła , a takich chaotycznych szczelin może być na Islandii znacznie więcej . Niewątpliwie mogą one we własnym wypadkowym tempie się poszerzać .

W biegnącej na wskroś Islandii szczelinie ryftowej nie ma gorącej wyciekającej na zewnątrz lawy , tak jak w podmorskiej dolinie ryftowej pośrodku oceanicznego grzbietu ryftowego , położonej blisko cztery kilometry niżej niż wzgórza i góry wyspy . Jeżeli w masywie Islandii jest tam jakaś lawa czy magma , to wyłącznie gdzieś bardzo głęboko . Ponad tą rozgrzaną do czerwoności czeluścią skalną istnieje czterokilometrowy zimny słup masywu wyspy , który chwieje się pod wpływem sejsmicznych naprężeń coś prawie jak stara sekwoja lub wysoki wieżowiec . A ma tam co silnie oddziaływać na skały .

Na wschodzie i południowym wschodzie Islandii znajduje się sześć czynnych w czasach historycznych wulkanów . W tym właśnie rejonie , gdzieś pomiędzy nimi , wije się rów islandzkiej szczeliny ryftowej . Czynne wulkany często jednak pękają i w na ich szczelinach powstają nowe małe stożki wulkaniczne . Ciśnienie lawy w odnogach komina wulkanu rozpiera wnętrze wulkanu i zmusza wulkan do pękania . W głębokich warstwach wyspa w ten sposób nieznacznie pęcznieje . Przy czym jej ogólny masyw powstaje nie tylko jako wulkaniczne usypisko , więcej tworzone przez lawę niż popioły , ale również na zasadzie wewnętrznego rozparcia zmiękczonych skał . W tych warunkach na rozciągniętą pomiędzy stożkami wulkanów suchą szczelinę ryftową działają też siły ją ściskające .

Islandia stoi na ryfcie . Posiada jednak zarazem szereg wbudowanych do swego wnętrza kanałów , biegnących do wypiętrzonej magmowej komory w skorupie ziemskiej . Mamy tu więc do czynienia z syndromem ściskanej przez wulkany u góry szczeliny , która rozrywana jest jednocześnie głęboko od spodu . U góry odbywa się to przy mniejszych ciśnieniach górotworu , a na dole przy odpowiednio większych . Skały posiadają pewną swoją sprężystość . Tak jak basen ciężkiego ołowiu na szczycie lichego garażu skręcałby jego ściany – tak lądowa szczelina tektoniczna musi się tu na wierzchu zasklepiać . W przypadki islandzkiej wyspy na prostym schemacie wyglądałoby to mniej więcej w sposób następujący :

←(0)↔//↔(0)→

Wyspa na ryfcie ma swoją specjalną specyfikę . Islandii nie przecina gorąca płynąca wierzchem lawa , jest jej natomiast pełno w jej wulkanach . Wykazywane jako 25 mm na rok tempo rozchodzenia się brzegów islandzkiej lądowej szczeliny ryftowej nie jest więc w zupełności miarodajne , a wartość ta mogła zostać oszacowana lub zmierzona gdzieś indziej i w inny sposób . Najprawdopodobniej również sporo zafałszowany . Na pewno w zafałszowany sposób , jeśli za pomocą spadającego na Ziemię przedwcześnie satelity , z natury geometrii namierzającego kątowo Ziemię jako ciągle niezmienną kulę . Możemy być więc przez odwiecznie skomplikowaną naturę chytrze w naszej naukowej pysze oszukiwani !

Ciekawe światło na zagadnienie rzekomego istnienia ryftu śródlądowego na Islandii rzuca geologiczna historia wyspy . W epoce dinozaurów – zakończonej 65 mln lat temu – nie było jeszcze Islandii . Jest to jeden z najmłodszych utworów geologicznych na Ziemi . Liczy sobie zaledwie 16 mln lat (film : „Islandia : ogień i lód” , TV4 , 2011-10-10) . Łatwo z tego wyliczyć , że ta 500-kilometrowa wulkaniczna wyspa rozrasta się ze wschodu na zachód w tempie średnio 3 cm rocznie .

Tempo to jest w rzeczywistości głównie tempem jej pęcznienia , a nie jedynie tempem rozciągania przez podmorski grzbiet ryftowy . Tempo punktowego odjazdu od linii szczeliny ryftowej jest dwukrotnie mniejsze od tempa oddalania się Ameryki od Europy . Aby wszystko zrozumieć warto odwołać się do znanej w dużym stopniu analogicznej genezy powstawania na Pacyfiku licznych Wysp Hawajskich , choć są one wyraźnie starsze .

W przypadku Islandii litosferyczny bąbel magmy nie trafiał początkowo precyzyjnie w szczelinę ryftu i wyspa odjeżdżała jedynie na zachód po pasie transmisyjnym tworzącej się amerykańskiej płyty tektonicznej . Świadczy o tym centralne usytuowanie wygasłych już islandzkich wulkanów – na zachód od linii czynnych wulkanów południowo-wschodniego i wschodniego jej wybrzeża . Zdaje się , że dopiero współcześnie stożki wulkanów opadają odpowiednio daleko na stronę europejskiej płyty tektonicznej , tak aby część wyspy odjeżdżała również na wschód od linii ryftu .

Jeśli przyjąć , że w ciągu ostatnich bodaj stu trzydziestu lat Ziemia zwiększyła nadzwyczajnie swój obwód o ponad 800 m do kilometra , to wywołane tym poszerzenie Islandii na linii wschód-zachód powinno wynieść blisko 300 metrów (mniejszy obwód po równoleżniku) . Daje to średni wskaźnik rozszerzania się wyspy liczący około 3 m/rok (dodatkowo do rozszerzania paleologicznego : Σ = ~ 3,03 m/rok) , zamiast rzekomo ryftowego 2,5 cm/rok . Rozszerzanie to powinno być dobrze widoczne dopiero pomiędzy wschodnim a zachodnim wybrzeżem tej atlantyckiej wyspy – pomiędzy na przykład portowymi miastami Seydhisfjördhur i Keflavik .

Od około dwóch lat mamy na Islandii do czynienia z okresem wzmożonej aktywności wulkanicznej . Być może do prowizorycznych pomiarów rzeczywistej skali pęcznienia wyspy nadaje się działający w obecnych warunkach system GPS (amatorsko pasjonaci i zawodowo naukowcy) . Może też dałoby się w celu zbadania sugerowanych przeze mnie zjawisk puścić kontrolowaną wiązkę lasera na przykład pomiędzy szczytem wzgórz na północny-wschód od miasta Akureyri a szczytem wzgórz pod Snaefell (wyzwanie dla naukowców) . Skoro możemy w bardzo dokładny sposób robić takie rzeczy w odniesieniu do odległego od nas Księżyca , to powinno również udać się to znakomicie na względnie nieruchomej powierzchni Ziemi .


How Volcanoes Form / HeinemannVideo
 http://www.youtube.com/watch?v=Bf4iJvrAv-M

How volcanoes work / dizzo95
 http://www.youtube.com/watch?v=QUWdkHPm4os

National Geographic - How Volcanoes Form / Evolutionary
 http://www.youtube.com/watch?v=jRfEGvp6wDU

CAN YOU MEASURE THE EARTH WITH YOUR GPS ?
Zbigniew Charnas     13.10.2011 16:28

Zastanawiam się , czy pewne błędne wskazania topograficzne (również błędny ostrzał wojskowy) i spotykany nieraz brak zaufania do cywilnego systemu GPS nie wynikają przypadkiem właśnie z procesu rozszerzania się Ziemi i stosunkowo szybkiej zmiany jej obwodu .

Jak można się zorientować z poprzedniego mojego artykułu – zawierającego analizę kaskadowego sposobu wzrostu poziomu oceanu światowego – płyty tektoniczne Ziemi rozciągają się stopniowo do pewnych granic niczym guma , po czym , jeśli nie zostaną gdzieś rozłamane , wracają do pierwotnego kształtu . Przyrost obwodu Ziemi dokonuje się cały czas podczas tego rozciągania , a potem dodatkowo w czasie zeskoku naprężeń i powrotu płyt do pierwotnego kształtu . W tym drugim przypadku jednakże za sprawą odsłonięcia dodatkowych powierzchni w strefach subdukcyjnych Ziemi . Cały też czas we wzmożony sposób przybywa powierzchni lawowej w jej strefach ryftowych .

Różne punkty na powierzchni Ziemi przemieszczają się więc w ciągu kilku lat względem standardowej jej siatki geograficznej , a następnie po podobnej drodze cofają na siatce geograficznej w położenie zbliżone do pierwotnego . Gdzieniegdzie punkty mogą z upływającymi latami do pierwotnego położenia już nie powracać i tym samym oddalać się od innych . Tak sądzę dzieje się na przykład na wybrzeżach Islandii również względem standardowej siatki geograficznej .

Ponieważ powierzchnia Ziemi w XXI stuleciu stopniowo dość szybko podnosi się , rzeczywista siatka geograficzna ulega odległościowemu przeskalowaniu . Tymczasem komputery systemu GPS posiadają zakodowaną wirtualną „przestarzałą” siatkę geograficzną , której skala stopniowo coraz mniej odpowiada rzeczywistości .

W zasadniczym schemacie można potraktować GPS jako zestaw analityczny układu dwóch satelitów określający punkty przecięcia się i wymiary dwóch stożków : satelita – krąg na powierzchni Ziemi . Jeśli powierzchnia Ziemi będzie się podnosiła , to oprócz ruchów poziomych wynikających z kaskadowych ruchów fluktuacyjnych ziemskich płyt tektonicznych będziemy mieli do czynienia w systemie GPS ze specyficznym przekłamaniem „równikowym” .

[Ten segment uzupełnienia został dodany dla zobrazowania zagadnienia - choć przy błędnym założeniu , że satelity systemu GPS są satelitami geostacjonarnymi . Przy dalszym założeniu , że mają względnie stałe orbity względem środka Ziemi , a nie jej powierzchni]

Przekłamywanie takie polega na lokalizowaniu z upływem lat punktu naniesionego na wirtualną siatkę geograficzną coraz to bliżej ziemskiego równika . Po kilku dekadach różnica może wynosić tu nawet kilkadziesiąt metrów . Na przykład miasteczko letniskowe leżące na południowym wybrzeżu morza zaznaczane będzie poprzez jego współrzędne w systemie GPS na starej mapie już w morzu , jak gdyby stało się Atlantydą .


Global Positioning System
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Global_Positioning_System

Tonight Jupiter-Moon Exclamation Mark !
Zbigniew Charnas : http://www.nightskysecrets.com/blog/uploaded_images/Venus-Jupiter-Moon-4-1-08-705548.JPG 13.10.2011 16:31

Dwa dni temu (2011-10-11) była w Warszawie dostrzegalna wyjątkowa pełnia Księżyca . Choć nie był on największy w swym zbliżeniu do Ziemi , to jednak przy czystym przewianym powietrzu świecił niezwykle świetliście . Pierwszy raz w życiu widziałem taką jasność księżycowej poświaty . Można było przy świetle Księżyca czytać i zapewne iść na przełaj w terenie bez jakiejkolwiek latarki . Na łączce w parku obserwowałem swój cień na trawniku niczym cień słoneczny .

Niedaleko Księżyca był widoczny również niezwykle świetlisty Jowisz . Dzisiaj w nocy (2011-10-13/14) – przy ewentualnie dobrej widoczności meteorologicznej – będzie w Polsce widoczne kolejne dość ścisłe zbliżenie na firmamencie tegoż Jowisza do Księżyca . Być może utworzą one na nocnym niebie obserwowany już przeze mnie wykrzyknik . Gdzieś na świecie na pewno będzie on widoczny w pełnej krasie .

4:16 a.m. Big Jupiter-Moon Exclamation Mark !
Zbigniew Charnas : http://www.teleman.pl/tv/Rozwiazanie-Silowe-274173 14.10.2011 14:53

Obserwowałem tej nocy niebo nad Warszawą . Około godziny 21:00 było już widać sporo ponad horyzontem piękny Księżyc z obecną nieco w dole na prawo od niego dużą gwiazdeczką Jowisza . Obecna pełnia Księżyca wypadła dokładnie w środę , 2011-10-12 października , stąd też Księżyc miał niemalże pełny owal swojej twarzy .

Wyszedłem z domu w środku nocy , aby doprecyzować swoje astronomiczne obserwacje . Do samej północy widoczność kształtującego się jeszcze wielkiego wykrzyknika na niebie była znakomita . Potem Księżyc świecił z typowym halo poprzez warstwę stosunkowo cienkich chmur , a Jowisz przedzierał się poprzez nie okresowo swoim słabszym od księżycowego blaskiem .

Około godziny 01:45 znalazłem się w bramie przed wjazdem na teren Gazowni Warszawskiej na Woli . Zastałem tu czarnego kota gazowni , który usiadł sobie w bramie pod słupem ogłoszeń PGNiG . Usłyszawszy „kici-kici” przestał uciekać , a na dźwięk swojego imienia cichuteńko zamiauczał . Potem zaczął odważnie baraszkować jakby z jakimś wyimaginowanym w jego kociej wyobraźni partnerem . Trwało to w najlepsze przez kilka minut , po czym kot sobie odszedł .

W tym czasie na kanale TV4 wyświetlany był w telewizji film sensacyjno-katastroficzny pt. „Rozwiązanie siłowe” (USA , 2002) w reżyserii Josepha Zito . Jest to ociekająca krwią opowieść o dziennikarskim dochodzeniu w sprawie nadużyć koncernu energetycznego , którego nowy sposób pozyskiwania energii wywołuje w regionie Los Angeles trzęsienia ziemi . Niebezpieczną nadmierną emisję ciepła w rzeczonej eksperymentalnej metodzie produkcji prądu elektrycznego wykrywają w filmie ekolodzy z organizacji „Ginący Świat” .

W około 76 minucie filmu , nadawanego nominalnie od godziny 00:00 , główny bohater zapala na stoliku lampkę nocną z dziecięcym księżycem i gwiazdeczką . Ta skojarzona z moją nocną eskapadą sekwencja filmu wypadła dokładnie o godzinie 01:16 czasu warszawskiego (niedługo po niej udałem się na mój nocny spacer) .

Ponieważ widoczność nieba się pogorszyła , około godziny 02:00 byłem już w domu . Wyszedłem na dwór ponownie około godziny ) 03:00 w nocy . Niebo nad Warszawa było ponownie niemal nieskazitelnie przejrzyste . Niemniej o godzinie 03:33 zaobserwowałem wokół Księżyca tęczowe halo w kolorze beżowym , brunatnym i zielonym , tworzące się dzięki przepływowi niskich cienkowarstwowych chmur o charakterze niemal mgiełki . Tęczowe halo zajmowało przestrzeń do połowy dystansu pomiędzy Księżycem a Jowiszem . Dystans ten zaś liczył sobie już około dziewięciu tarcz księżycowych , gdyż Jowisz ustawiając się pod Księżycem oddala się powoli od niego (sześć godzin wcześniej było to sześć tarcz) .

Ekstremum zjawiska świecenia na nocnym niebie wielkiego wykrzyknika Jowisz-Księżyc (dokładny pion Jowisz-Księżyc) nastąpiło o godzinie 04:16 (trzy godziny od filmowej lampki nocnej) . Obiekty znajdowały się po południowo-zachodniej stronie nieba na wysokości pod katem bliskim 65 stopniom . Odległość Jowisza od Księżyca wynosiła wówczas połowę przedłużonego palca pomiarowego , czyli około 5 (1/2 x 10) cm na ramieniu 58 cm . Niebo było niemal idealnie wprost czyste , tak iż symbol ten i znak robił na mnie wielkie wrażenie .

Spod wejścia do instytutów ICHF i ICHO PAN na ul. Kasprzaka idealnie pionowy wykrzyknik widać było nieco na prawo od głównej bramy gazowni i pomarańczowo-niebieskich neonów budynku szefostwa PGNiG , nad wyższym rogiem zabytkowego budynku przy ulicy . Spod kamery ulicznego monitoringu na rogu ul. Płockiej i ul. Kasprzaka wykrzyknik Księżyca i Jowisza widać było w górze pomiędzy kominem gazowni a jaskrawo świecącymi pomarańczowymi gaz-płomami tzw. Pałacu Szubskiego (szefostwo PGNiG) .

Połączenie znaku na niebie z filmem o symbolicznie zbliżonej do podejmowanej przeze mnie kwestii katastroficznej kojarzy mi się właśnie z tą kwestią . Chodzi o problem teoretycznie możliwej – przy odpowiednio dużych krytycznych parametrach zjawiska (lawinowa emisja CH4 z hydratów metanu) – katastrofie dekompresji naszej macierzystej planety . Nadmierna prędkość z jaką zmienialibyśmy warunki emisji ciepła z jej głębin może prawdopodobnie spowodować rozerwanie Ziemi siłami jej pęcznienia oraz erupcji jej wnętrza !


Rozwiązanie siłowe (Power Play)
 http://www.telemagazyn.pl/program-tv/3554173988,rozwiazanie_silowe,id,t.html

Fusion Factor (HQ-Trailer-2002) / Kilkenny1978
 http://www.youtube.com/watch?v=p09gcOGZSR8

MAYDAY !!! MAYDAY FOR THE EARTH !!!
Zbigniew Charnas : http://pl.wikipedia.org/wiki/Mayday 16.10.2011 18:09

OUR GREAT MONSTER WORLD IS
“BUBBLE GUM GLUED”
***
SUBDUCTION CRACKS
SPIT NOW WITH OCEAN SEDIMENTS
!!!


Grawitacyjne siły pływowe mają wielką moc , skoro są w stanie rozerwać zbliżające się do siebie planety czy księżyce . Na co dzień obserwujemy jedynie wywoływane przez odległy od nas o około 380 tys. km Księżyc przypływy i odpływy morskie . Wielkie musiały być siły , które dobrze przeszło miliard lat temu rozerwały Inta-Marsa . Mówi się , że kiedy za kilka miliardów lat Księżyc zbliży się do Ziemi na mniejszą niż dziś odległość , również zostanie przez tego rodzaju siły grawitacyjne rozerwany na strzępy .

Inta-Mars mógł jednak oberwać dodatkowo odszczepieniem nadlatującej z wielką prędkością Jumar . Planetoida ta zaś wraz z odłączeniami mogła nabrać zawrotnej prędkości zawracając wokół Słońca , a potem jeszcze wokół Jowisza . Inta-Mars mógł być wówczas w zamierzchłych czasach planeta bardzo podobną do współczesnej Ziemi , tyle że nie posiadającą stabilizującego jego obroty wielkiego księżyca . Mógł mieć na swojej powierzchni płyty tektoniczne , strefy ryftowe i strefy subdukcji , oraz dryf kontynentów . Był przez to w stosunku do innych planet podobnej wielkości ... osłabiony !

Okazuje się , że to , co wyróżnia Ziemię i sprzyja zachowaniu życia na jej powierzchni , osłabia jej strukturę jako bryły planetarnej . Do pewnych granic być może Ziemia odporniejsza jest na kosmiczne uderzenia , powyżej nich jednak odporność jej drastycznie spada . Powierzchni naszej planety nie pokrywa bowiem lita skorupa , lecz warstwa litosferyczna składająca się licznych pofragmentowanych płyt tektonicznych , połączonych ze sobą w specyficzny sposób .

W przypadku odpowiednio szybkiego pęcznienia wnętrza globu ziemskiego – nie dającego szans płynącej powoli półpłynnej magmie na rozładowanie powstających w tym procesie naprężeń – strefy schodzenia się płyt tektonicznych mogą stanowić zarzewie rozłamu i rozerwania grubej warstwy powierzchniowej i wgłębnej Błękitnej Planety .

Lawa i magma w ślad za wzrostem temperatury mają coraz mniejszą lepkość . Magma jednak staje się w głębi Ziemi coraz bardziej lepka przy wzroście wraz z głębokością panującego tam ciśnienia . Roztopione skały są więc w ziemskich głębinach mniej płynne . Gdyby wypełniona magmą bądź sięgająca do niej litosferyczna szczelina odpowiednio poszerzyła się , spadłoby w niej ciśnienie i zaczęłyby ją wypełniać tracące na lepkości wylewy magmy .

W strefach ryftowych na powierzchnię Ziemi wydostaje się roztopiona lawa o lepkości umożliwiającej powolne rozsuwanie płyt tektonicznych . Jeśli grzbiety ryftowe będą rozciągane wewnętrznymi siłami rozszerzalności termicznej i przyspieszonej ekspansji Ziemi , na jej powierzchnię mogą zacząć wydostawać się mniej lepkie masy magmy . Ekstremalnie mogą się one w końcu okazać wrzące !

Przy odpowiednich prędkościach procesu rozsuwania płyt tektonicznych w miejscach tych Ziemia może zostać rozerwana w skali kosmicznej tak , iż doprowadzi to do jej planetarnej dekompresji oraz erupcji i eksplozji jej wypełnionego „sprężonymi wrzątami” wnętrza (nowe słowo – od słowa wrzątek) . Być może już obecnie zgromadzona na podmorskich grzbietach ryftowa lawa niebezpiecznie podnosi swój podmorski poziom !

Nie jest wykluczone bowiem , że zjawisko takie właśnie zaobserwowaliśmy przy okazji wystąpienia trzęsienia ziemi i pojawienia się fal tsunami w Japonii w marcu 2011 roku . Tegoroczne japońskie tsunami pod pewnymi względami odróżniało się od poprzednich . Grzbiet jego fali urósł w oceanie znacznie wcześniej niż się tego można było standardowo spodziewać . Jego ogromna wysokość była ponoć spowodowana nie tylko wyjątkową siłą trzęsienia ziemi , największego we współczesnej historii Japonii .

Według doc. Yoshihiro Ito z University of Tohoku nadzwyczajną wysokość japońskiego tsunami wywołało zaleganie w rowie subdukcyjnym twardych osadów , nagromadzonych tam przez lata na wysokość niemal pięciu kilometrów . Istnieje prawdopodobieństwo , że osady te przed obfitym nagromadzeniem się na dnie rowy subdukcyjnego zostały w szczególny sposób silnie zaprasowane .

Wstępnie rzecz ta opisana została m.in. w filmie produkcji japońskiej wytwórni NHK pt. „Przeżyć tsunami” z 2011 roku , który 26 września wyświetlony został przez TVP 1 (sekwencja : 28 – 32 min. ; 08/05/09/14:29:47/5741m) . Należy tu zadać sobie pytanie , skąd w Rowie Japońskim (gł. 10500 m) obecność takich osadów , skoro w przypadku sąsiadującego z nim Rowu Mariańskiego (gł. 11034 m) udało się zejść w batyskafie lub spuścić sondy niemal na samo jego dno i w połowie XX wieku osady takie tego nie uniemożliwiały ?!

Istnieje według mnie prawdopodobieństwo , że są to typowe osady subdukcyjne – zwykłe osady oceaniczne służące naturze do smarowania oceanicznej płyty tektonicznej w jej ruchu pod płytą kontynentalną – które zostały ze strefy subdukcji wypchnięte wstecz (tu różnica genezy) przez wydostającą się dodatkowo z głębin Ziemi w szczelinie subdukcyjnej pod wpływem wewnętrznego ciśnienia nową (mniej lepką) magmę . Bardzo zaniepokojony wnoszę niniejszym o skrupulatne zbadanie składu , struktury , a potem pochodzenia tychże zagadkowych ilości dziwnych osadów !

W wysokiej temperaturze wnętrza pod skorupą ziemską osady te odkleiły się od podłoża i jako lżejsze od lawy powędrowały zapewne w górę poszerzającej się ostatnio okresowo szczeliny subdukcyjnej . Modelem tego nowego zjawiska może być pasta do zębów wyciskana z aluminiowej tubki . Proces taki byłby dowodem sugerującym , iż przy dalszej intensyfikacji wywołanych przez nas niekorzystnych zjawisk , naszej cudownej planecie – gdzie dotąd żyjemy od tej strony niezagrożeni – grozi w stosunkowo bliskim czasie historycznym katastrofalne rozszczelnienie i śmiertelna planetarna dekompresja !


Film „Przeżyć tsunami” , Japonia 2011
(2) NHK/Band: Os Sobreviventes do Tsunami / Lehouhelena
[zobacz sekwencję min. : 0:38 - 4:26]
 http://www.youtube.com/watch?v=vm12IU5MbQo&NR=1

Garb ryftowy
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryft

Rów subdukcyjny
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Subdukcja

Rów Mariański
 http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3w_Maria%C5%84ski

Rów Japoński
 http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3w_Japo%C5%84ski

MARS + ALL PLANETOIDS & MOONS = THE 2ND EARTH
Zbigniew Charnas     25.10.2011 16:16

WAS INTA-MARS PLANET BIG AND ALIVE AS THE EARTH
?!?
MARS COUPLED WITH ALL PLANETOIDS AND MOONS
OF THE WHOLE SOLAR SYSTEM
GIVE VOLUME-SIZE NEAR TO THE SECOND EARTH
!!!


Mamy w Układzie Słonecznym siedem księżyców o istotnej wielkości – porównywalnymi rozmiarami z Merkurym (o promieniu 2000 – 2700 km / 2440 km) albo z ziemskim Księżycem (o prom. 1500 – 2000 km / 1738 km) . Cztery takie księżyce krążą wokół Jowisza (galileuszowe) : Io , Europa , Ganimedes i Kallisto . Jeden posiada Saturn – jest nim Tytan . Jeden ma daleki Neptun – to Tryton . A jeden to bliski Marsowi i Ziemi ziemski Księżyc .

Oszacowałem , że łączna objętość wielkich księżyców W Układzie Słonecznym – wyjąwszy może najodleglejszego z nich Trytona – odpowiada mniej więcej objętości , jaką należy dodać do objętości Marsa , aby uzyskać wartość zbliżoną do objętości Ziemi . Gdyby rachunek ten uzupełnić jeszcze o kilkadziesiąt drobniejszych księżyców , krążących w Układzie Słonecznym , oraz o centralnie wśród orbit położony Pas Planetoid , łączna objętość wszystkich tych kawałków materii złożyłaby się wirtualnie na planetę nieco większą może od Ziemi , a w każdym razie wielkość jej byłaby teoretycznie z Ziemią porównywalna .

Można się zastanawiać , skąd taki wysyp księżyców w Układzie Słonecznym (1 + 2 + 16 + 17 + 15 + 2 + 1 = 54) , a zwłaszcza tylu tych dużych (1 + 4 + 1 + 1 = 7) . Tak się akurat składa , że planeta taka jak Ziemia ma też siedem kontynentów i siedem szczególnie wielkich płyt tektonicznych . Choć głównych wyróżnianych płyt tektonicznych Ziemia posiada aż piętnaście , to jednak pozostałe są jakby jedynie odłamkami tych naprawdę istotnych . Jako planeta podobnej wielkości Inta-Mars mógł mieć podobną ilość płyt tektonicznych i w wielkiej erupcji jego rozgrzanego wnętrza jego zewnętrzne warstwy pofragmentowane zostały mniej więcej właśnie wzdłuż zasadniczych krawędzi tychże płyt .

Powyższe sugeruje niezmiennie w ciągu moich analiz , że faktycznie w kosmosie istniała niegdyś prostsza forma naszego Układu Słonecznego . Było w nim tylko osiem planet składowych , nie mających jeszcze swoich księżyców , i w zasadzie nie było ponadto żadnych śmieciowych gruzów . Były trzy wewnętrzne podobnej wielkości planety o pokrytej cienką atmosferą twardej i oceanicznej powierzchni oraz pięć zewnętrznych gazowych olbrzymów planetarnych , w tym na środkowo-zewnętrznych orbitach dwa nadzwyczaj duże (Jowisz i Saturn jeszcze bez pierścienia) . Zachowując proporcje budowy planet gazowych można w przybliżeniu określić , iż Gaz-Merkury był niemalże wielkości współczesnego Neptuna .

Aż pewnego razu doszło tu do wielkiej kosmicznej kolizji i eksplozji wrażliwej planety . Część materii odrzucona została z impetem w stronę planet zewnętrznych , a druga część w stronę planet wewnętrznych i Słońca . Duże rozerwane fragmenty Inta-Marsa umożliwiły późniejsze stosunkowo łatwe skupienie się większości rozproszonej materii w postaci wielkich księżyców Układu Słonecznego . Płyty tektoniczne rozerwanego Inta-Marsa stały się masowymi zarodkami kondensacyjnymi księżyców . Ogromny Jowisz przyciągnął do siebie aż cztery duże księżyce , jeden darowując Saturnowi . Jeden trafił w objęcia Ziemi . Materia pozostała w ramach masy Marsa sama mogła stanowić materiał na kilka księżyców wskazanej wielkości , stała się jednak Czerwoną Planetą .

_______________________


Poniższy odcinek filmu przedstawia m.in. , jak odwiert może zniweczyć stabilność złoża gorącego mułu (sekwencja pomiędzy min. : 01:52 – 07:42) . Podobny mechanizm wystąpiłby przy ekspansywnej dekompresji Ziemi . Dalej w trakcie filmu jest materiał o badaniu zagadkowych wycieków metanu z dna wybrzeża Kalifornii (sekw. min. : 39:07 – 42:45) . Być może migruje on pod mniej przepuszczalnymi warstwami osadów z hydratów metanu , które ocieplają się właśnie w głębszych warstwach amerykańskiego stoku kontynentalnego .


“How Earth Made Us” (Polish ver. as : Matka Ziemia) / BBC , 2010
Part 5/5 : “Human Planet” (odcinek 5/5 : Planeta człowieka)
How Earth Made Us -5/5- Human Planet / historyforall
 http://www.youtube.com/watch?v=03dkPVGhniI

________________________


Language translation which follows to discover the truth
should not be the problem for scientists .
Nowadays language is really no problem !

Hieroglyphics
 http://4.bp.blogspot.com/-1bfLN4f7FDM/TVQUmESlcQI/AAAAAAAAAaM/oabitkfUAwA/s1600/hieroglyphics-table.jpg

WOLSZCZAN AND HOT JUPITERS
Zbigniew Charnas     03.11.2011 15:40

Prof. Aleksander Wolszczan (Pennsylvania State University) i prof. Andrzej Niedzielski (Uniwersytet Mikołaja Kopernika) z zespołem PennState Torun Planet Search (PTPS) odkryli niedawno kolejną grupę planet poza Układem Słonecznym . Są to tzw. gazowe olbrzymy o masach zbliżonych do masy Jowisza . Tego typu planety są odkrywane obecnie najczęściej , przy czym są to niekiedy tzw. gorące jowisze .


Odkryli nowe planety poza Układem Słonecznym
 http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,10540457,Odkryli_nowe_planety_poza_Ukladem_Slonecznym.html

Nowe planety pozasłoneczne odkryte przez Polaków
 http://odkrywcy.pl/kat,111402,title,Nowe-planety-pozasloneczne-odkryte-przez-Polakow,wid,13932395,wiadomosc.html?smg4sticaid=6d511

Gorący jowisz / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Gor%C4%85cy_jowisz

ANOTHER PHENOMENON FOR RIGHT THEORY
Zbigniew Charnas     03.11.2011 16:24

GLACIAL LAKES THERMAL ESCAPE
AND
MASSIVE ICE FLOAT ON WATER


W dniu 28 października 2011 stacja telewizyjna TVP 2 wyemitowała niezwykle interesujący i piękny film o skutkach globalnego ocieplenia w Arktyce pt. : „Lodowa odyseja Jamesa Baloga” (National Geographic , 2009) . Wyjątkowo ważny dla moich teorii wydaje mi się 11-minutowy fragment tego filmu , zaczynający się w jego blisko 32:00 minucie , gdzie po około 7 minutach (w ramach fragmentu) pojawia się wykres , a po kolejnej minucie schemat szczególnego zjawiska lodowcowego .

Chodzi mianowicie o ocieplanie się od początku arktycznego lata po jego pełnię nie tylko wierzchniej części grenlandzkiego lądolodu , ale również jego spodniej naskalnej części . Skutkuje to spływaniem wód roztopowych z powierzchni lodowca odcinkowymi kanałami i szczelinowymi kominami pod jego masyw , gdzie od powierzchni podłoża odrywa się lód , a woda nie zamarzając „smaruje” skały umożliwiając przyspieszony nautyczny spływ lodowców do oceanu . Gdyby skały podłożowe nie nagrzewały się od wnętrza Ziemi podobnie jak szczyty lodowców od Słońca , proces taki nie byłby zapewne możliwy !

Zjawisko jest już tak zaawansowane , iż przykładowe roztopowe jezioro o szerokości 3,5 km i głębokości 12 m tworzy się tam w ciągu miesiąca (czerwiec – lipiec) , po czym opróżnia się poprzez głęboki na 900 m kominowy wodospad w ciągu 40 minut . Według autorów filmu przepływ wody w takim wodospadzie jest wówczas w jednostce czasu większy niż w amerykańskim wodospadzie Niagara . Podobnych jezior na Grenlandii tworzą się latem obecnie dziesiątki .


„Lodowa odyseja Jamesa Baloga”
[Extreme Ice]
(National Geographic , 2009)
 http://tv.wp.pl/name,Lodowa-odyseja-Jamesa-Baloga,prid,23555223608,opis.html?ticaid=1d512

extreme ice / vidasan
[sekwencja min : 29:44 - 43:16]
 http://www.youtube.com/watch?v=6scs-Q-Ut_E

NASA: Increasing Rate of Ice Melt in Greenland (2005.05.20) / starrdreams
[sequence min. : 02:04 - 02:25]
 http://www.youtube.com/watch?v=8SoBF4vFArg

James Balog: Time-lapse proof of extreme ice loss / TEDtalksDirector
 http://www.youtube.com/watch?v=DjeIpjhAqsM&feature=results_video&playnext=1&list=PLDF2B08A975412325

AFTER SUMATRA 2004 & JAPAN '11 NEXT TSUNAMI ?
Zbigniew Charnas     03.11.2011 16:45

AFTER INDIA OCEAN 2004 AND JAPAN 2011
THIRD BIG EARTHQUAKE AND TSUNAMI 20??
IN MEXICO , CALIFORNIA , OREGON ,
BRITISH COLUMBIA , ALASKA , HAWAII
?!?


Pewną prawidłowością we współczesnej akademickiej geofizyce jest rozszerzanie się basenu Oceanu Atlantyckiego i jednoczesne kurczenie się basenów Oceanu Indyjskiego oraz Pacyfiku . Te dwa ostatnie zapadają się popod kontynenty w podmorskich strefach subdukcyjnych .

Wystarczy otworzyć atlas geograficzny na stronie z odpowiednią mapą , aby się przekonać , że cały pacyficzny Pierścień Ognia otoczony jest bardzo ściśle niemal ciągle dymiącymi wulkanicznymi wysepkami lub łańcuchami górskimi zawierającymi czynne w czasach historycznych niebezpieczne wulkany . Ogniowe te różańce pokrywają się mniej więcej z granicami płyt tektonicznych naszej planety . Są to rejony stałego występowania stosunkowo płytkich i częstych trzęsień ziemi o zróżnicowanej sile – co znowu łatwe jest do odszukania w postaci odpowiednich półokręgów i ścieżek na mapie w dużym atlasie geograficznym .

Tymczasem towarzyszące pacyficznej lub indyjskiej subdukcji rowy oceaniczne są bardzo często w wielu miejscach nieciągłe , jak gdyby wypełnione były często po brzegi oceanicznymi osadami , o których wysokości zadecydowały krążące ponad nimi przydenne prądy morskie . Choć , jak przypuszczam , nie tylko one – bo ostatnio być może nawet wsteczny wyrzut osadów subdukcyjnych !

Według pewnych teorii obecność wysokiej warstwy osadów morskich w rowie oceanicznym zwiększa skalę ewentualnego tsunami na danym terenie . Stało się tak w Japonii w marcu 2011 roku i według moich analiz również na Sumatrze w grudniu 2004 roku . Oba silne trzęsienia ziemi wygenerowały wysoką na blisko 15 metrów falę tsunami , która na zboczach gór schodzących do oceanu wzrosła nawet 40 (Tohoku) i 60 metrów (Sundaje) .

Drugie silne trzęsienie ziemi na Sumatrze w 2005 roku tak wysokich fal już nie wyemitowało , gdyż poziom utworzonych na nowo osadów był bezwzględnie dużo niższy . Przed rokiem 2004 nie było zaś na Oceanie Indyjskim takiego wstrząsu przez całe stulecie . W 2004 roku wyraźnie dało się zauważyć najwyższe fale w rejonie pozbawionym na mapach z lat sześćdziesiątych oceanicznego rowu tektonicznego . To znaczy rów pewnie tam był , tylko wypełniony osadami aż po sam szczyt subdukcyjnego rowu tektonicznego (zobacz – * i **) .

W obu przypadkach – Sumatry 2004 i Japonii 2011 – silne trzęsienie ziemi i tsunami były przez fachowców uprzednio statystycznie przewidywane i odwlekały się od swego zasadniczego teoretycznego momentu w czasie . Trzecim takim do tragicznej korony stanie się być może trzęsienie ziemi i wysokie tsunami w Kalifornii i okolicznych terytoriach . Od krańca Gwatemali ciągnie się w tym rejonie świata łańcuszek wulkanów dołączony do strefy subdukcji wypełnionej najwyraźniej grubo osadami , których nadmierny zasób sięga aż po Alaskę .

Może właśnie dlatego metan z ogrzanych przez globalne ocieplenie hydratów metanu wydziela się tam ze stoku kontynentalnego Ameryki , dzięki migracji pod sprasowanymi osadami , pod samym nosem kalifornijskich surferów , zamiast bezpośrednio ponad złożem hydratów dalej od brzegu w oceanie (zobacz poprzednio w filmie : How Earth Made Us) . Ciekawe , czy ewentualne silne trzęsienie ziemi w tym rejonie wyzwoli erupcję dużych ilości metanu z jego domniemanych podmorskich złóż ?!

Jeżeli spodziewanemu od dawna przez amerykańskich sejsmologów uskokowemu trzęsieniu ziemi w rejonie San Andreas w Kalifornii towarzyszyć będzie trzęsienie subdukcyjne wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej , to podobna tragedia jak wspomniane dwie poprzednie stanie się tam zapewne rzeczywistością !

W ramach współczesnej przyspieszonej objętościowej ekspansji Ziemi ma miejsce nadprogramowe poszerzanie tektonicznych szczelin rozsuwowych – zwanych ściślej ryftami – z dodatkowym wypełnianiem ich lekką nasyconą gazami magmą . Dochodzi do tego z powodu intensyfikacji ziemskiej cyrkulacji płaszczowo-skorupowej (głębiny – powierzchnia) , która to intensyfikacja skutkuje większą ryftową efuzją lawową i powoduje wzmożenie rozsuwania płyt tektonicznych po powierzchni naszej planety .

Z powodu powierzchniowego naporu płyt tektonicznych i jednoczesnego podskórnego rozpierania ich całego układu , w strefach tektonicznych ukosów podsuwowych – czyli w strefach subdukcji – mamy prawdopodobnie do czynienia z fluktuacyjnymi ruchami tych płyt w obu kierunkach . W rowie tektonicznym spodnia płyta wykonuje krok wprzód , a potem dwa kroki wstecz .

Kontynenty i zintegrowane z nimi fragmenty płyt tektonicznych reagują na to jak na sprężyste ściskanie i odpuszczanie , to znów jak na rozciąganie . Gdyby były one ze stali zniosłyby to spokojnie w zakresie jednego promila rozciągliwości liniowej . Tymczasem mamy tu do czynienia z ekspansjonistycznymi zmianami wykraczającymi już co prawda blisko dwukrotnie poza rozciągliwość termiczną (+ 1 °C / 100 lat) , ale w zakresie rozciągliwości sprężystej jeszcze sporo mniejszymi niż 0,1 % (promil) . Corocznie na odcinku jednego kilometra ziemski równik wydłuża się bowiem obecnie z powodów cieplarnianych średnio zaledwie o czwartą część milimetra (0,25 mm ; co odpowiada : 40000 km + 1 km / 100 lat) .

Sądzę , że dobrym dowodem na współczesne przyspieszone cieplarniane rozszerzanie się Ziemi jest właśnie fakt opóźniania się teoretycznych kalendarzowych terminów wielkich trzęsień ziemi w okolicach stref subdukcyjnych (Sumatra , Japonia , Kalifornia) i statystyczny nadmiar trzęsień ziemi w okolicach stref uskokowych (Turcja , Iran) !

Subdukcja występująca w strefie tektonicznego ukosu podsuwowego działa bowiem obecnie dwukierunkowo (1 + 2 kroki) , a lądowe uskoki dociskane są dodatkowo na ukos w tektonicznych kleszczach , które napędzane są z miejsc aktywniejszych obecnie szczelin ryftowych (Azja Mniejsza = Ocean Atlantcki ↔ Ocean Indyjski) . Inaczej działa tu w obecnych warunkach układ : ryft (efuzja) + ukos podsuwowy (subdukcja) , a inaczej układ : ryft (efuzja) + uskok (przesunięcia i wypiętrzanie) + ryft (efuzja) !


Trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim (2004)
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_na_Oceanie_Indyjskim_(2004)

Płyty tektoniczne w pobliżu epicentrum (źródło USGS) [*]
 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d0/Neic_slav_fig72.jpg

Trzęsienie ziemi na Sumatrze (2005)
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_na_Sumatrze_(2005)

Trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu w 2011 roku
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_u_wybrze%C5%BCy_Honsiu_(2011)

(2) NHK/Band: Os Sobreviventes do Tsunami / Lehouhelena [**]
[Sediments in Japan Trench and tsunami –
sequence between minutes : 00:38 – 04:26]
 http://www.youtube.com/watch?v=vm12IU5MbQo&NR=1

Uskok San Andreas
 http://pl.wikipedia.org/wiki/San_Andreas_(uskok)

Trzęsienie ziemi w prowincji Wan w 2011
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Trz%C4%99sienie_ziemi_w_Wan_(2011)

----------------------------

MORE HASTE LESS SPEED

What is very fast crime ,
It is for the last time .
Jak się śpieszysz , to nagrzeszysz .
Co nagle , to po diable .
Spiesz się powoli .
Wolniej jedziesz , dalej zajedziesz .

Expanding Earth
Conspiracy of Science - Earth is in fact growing
 http://www.youtube.com/watch?v=oJfBSc6e7QQ

SS501 bursting balloon / nesturified
 http://www.youtube.com/watch?v=C9pqnqbvlDc

GALILEO EXTRA PLUS (FULL-VERS GPS)
Zbigniew Charnas     03.11.2011 16:49

MEASURE :
SATELLITE – LASER – RADAR – (EXPANDING) EARTH


Sądzę , iż zanim zostanie uruchomiony – mający być bardzo dokładnym i kosztujący już 6 mld € – europejski satelitarny system nawigacyjny „Galileo” odpowiednik amerykańskiego systemu GPS , warto przeanalizować materiał naukowy zgromadzony w moich artykułach z ostatniego roku . Dokonująca się współcześnie cieplarniana ekspansja Ziemi będzie bowiem bez odpowiednich zmiennych w czasie poprawek zaburzała wskazania tak dokładnego systemu (no charge : ± 4 m , business : ± 0,4 m) .

Systemy nawigacji satelitarnej (SNS) posługują się oczywiście podsystemami kompensacyjnymi i korekcyjnymi swoich wskazań – wykorzystującymi punkty wzorcowe o znanej uprzednio stałej konfiguracji położenia w terenie i na siatce geograficznej . Jednak w warunkach ekspansjonistycznych okresowych fluktuacyjnych zmian rozmiarów i położenia względem siebie kontynentów naszej puchnącej nagle planety – a tym samym przy pewnych kontynentalnych przesunięciach punktów w sieci geograficznej – nie uda się zachować wysokiego poziomu dokładności SNS-ów jednocześnie w całym obszarze ich funkcjonowania bez uwzględnienia tego dodatkowego efektu .

Choć w gęsto zurbanizowanym rejonie Europy pod samym Paryżem SNS działał będzie dokładnie , to w tym samym czasie pod Reykiawikiem na Islandii już niekoniecznie . Takoż samo gdzieś w dzikich ostępach dalekiej Syberii trzeba będzie wyjść we mgle bądź w deszczu z samochodu i naocznie znajdować dla niego bezpieczną drogę , choć teoretycznie mógłby to zapewnić dokładny SNS .

W celu uzyskania możliwości stałego wprowadzania do SNS niezbędnych poprawek oraz dokładnego naukowego wyznaczenia skali cieplarnianego rozszerzania się Ziemi proponuję skonstruowanie – być może właśnie jeszcze w ramach funkcjonującego programu Galileo – układu pomiarowego składającego się z wyposażonego w radar satelity i naziemnego lasera . Satelita ten miałby krążyć wokół naszego globu po skonfigurowanej pod pewnym kątem do płaszczyzny równika orbicie i odległej od powierzchni Ziemi o na przykład galileowe 23 tys. km .

Satelita byłby omiatany okresowo w swoim przelocie niemal zenitalnie skierowanym i naprowadzanym na niego promieniem naziemnego lasera . Laser ten miałby bowiem jeden stopień swobody ruchu – na linii poprzecznej do kierunku ruchu satelity . Promień wspomnianego lasera i/lub zsynchronizowana z momentem styku satelita-laser fala radiowa mierzyłyby jednocześnie na zasadzie radaru odległość satelity od podnoszącej się w tempie bliskim 1,3 m/rok powierzchni Ziemi . Korekta bliskiego pionowi położenia lasera mogłaby mówić nam coś o ruchach względem siatki geograficznej punktu geofizycznego pod nim . O okresowej ekspansjonistycznej cieplarnianej rozciągliwości i okresowych ruchach fluktuacyjnych właściwego fragmentu jego macierzystego kontynentu .

Na odpowiednio dobranej wysokości satelita nie powinien zbytnio zwalniać i obniżać trajektorii swego lotu bądź też na odwrót . Jeśli będzie to czynił z powodu podnoszenia się powierzchni globu ziemskiego i zbliżania się do niego skalnych mas litosferycznych lub oddalania od niego jądra ziemskiego , to szybciej będzie go również obiegać po mniejszym obwodzie czy vice versa – co określone zostanie dzięki użyciu umiejscowionego gdzieś w Europie słupa światła naziemnego strzelistego pomiarowego lasera .

Innym sposobem dokonywania podobnych pomiarów byłoby wystrzelenie satelity badawczego na orbitę umiejscowioną ponad równikiem i rozmieszczenie na trzech kontynentach trzech zenitalnych laserów . W grę wchodziłyby tu tylko nieliczne kraje świata . Zapewne : Ekwador , Kenia oraz Indonezja . Naprowadzanie światła lasera na czujnik satelity byłoby w tym przypadku niewątpliwie łatwiejsze , wszystko jednakże zależałoby także od okresowo dobrej pogody .

Dokładna wersja biegunowa takiego eksperymentu nie wchodzi tu w grę ze względu na przemieszczanie i kruchość mas lodu , być może jednak warto byłoby pomyśleć o umieszczeniu silnego szczelinowego źródła światła dla badawczego satelity (sygnał na nocny przelot) gdzieś na Dalekiej Północy (np. na Grenlandii) i Dalekim Południu (np. na Półwyspie Antarktycznym) .

Niezwykłym dowodem słuszności teorii planetarnych reakcji termojądrowych i ostrzeżenia o cieplarnianym pęcznieniu Ziemi byłoby wystąpienie sytuacji , w której wzrastałby czas obiegu satelity wokół globu ziemskiego (jak gdyby oddalał się on od jego powierzchni) , a jednocześnie malałaby radarowa odległość satelity od powierzchni Ziemi . Sytuację taką umożliwiłoby ciśnieniowo-termiczne kurczenie się gabarytów objętościowych jądra ziemskiego z jednoczesnym wypiętrzaniem się powierzchni geosfery ponad ziemskim płaszczem . Nie jest wykluczone , że orbita dogodna do dokonania takiej obserwacji mieści się właśnie w zakresie orbit systemu Galileo .

Wszystko to pomogłoby wyznaczać stale skorygowane w czasie poprawki cieplarniano-geofizyczne dla nowego europejskiego SNS o nazwie Galileo . W ramach zaś współpracy międzynarodowej pomogłoby również ustalać w przyszłości odpowiednie poprawki dla udoskonalonych wersji rosyjskiego systemu Glonass i najbardziej na świecie rozpowszechnionego amerykańskiego systemu nawigacji satelitarnej GPS . Zanim formalne naukowe zbadanie problemu nastąpi , zachęcam do konfrontowania co jakiś czas komercyjnej reklamy z nieubłaganą rzeczywistością , czyli do poszukiwania miejsc na naszej planecie , gdzie SNS-y przekłamują i wyznaczania , o jaką wartość to wobec nas aktualnie czynią .


System nawigacji satelitarnej
GALILEO
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Galileo_(system_nawigacyjny)

9-11 JUPITER-MOON "!" OR "8" !
Zbigniew Charnas     08.11.2011 06:04

Uwaga : Dziś w nocy (8/9-11-2011) ciekawe efekty na nocnym niebie pokaże Jowisz i Księżyc . Jak nie będzie to wieczorem dokadnie "!" , to po upywie 7 godzin będzie może "8" .

---------------------------------

Zastanawiam się , czy emisja metanu z hydratów u brzegów Kalifornii nie wynika akurat z pojawienia się ekstremalnych naprężen w tym fragmencie litosfery i czy nie zapowiada tam ona silnego subdukcyjnego trzęsienia ziemi .

Methane gas rises from ocean depths off Costa Rica(甲烷從哥斯大黎加外海深處冒上來) / jinnder123
 http://www.youtube.com/watch?v=QJSSx37h4mE&feature=related

How Earth Made Us -5/5- Human Planet / historyforall
[sekw. min. : 39:07 – 42:45]
 http://www.youtube.com/watch?v=03dkPVGhniI

9-11 ASTEROID 2005 YU 55 !
Zbigniew Charnas : http://pl.wikipedia.org/wiki/2005_YU55 09.11.2011 13:02

Jowisz świecił nad Księżycem kilka godzin dziś po północy . Na wykrzyknik można liczyć dziśiaj wieczorem . A tymczasem mieliśmy właśnie dziś w nocy do czynienia z przelotem w okolicy Ziemi , bliższej niż liczy jej dystans do Księżyca , 400-metrowej planetoidy oznaczonej jako 2005 YU 55 .

400-metrowa asteroida przeleci w pobliżu Ziemi / Piotr Cieśliński
 http://wyborcza.pl/1,75476,10610795,400_metrowa_asteroida_przeleci_w_poblizu_Ziemi.html

Asteroida blisko mija Ziemię, ale kolizji nie będzie
 http://tvp.info/informacje/nauka/asteroida-blisko-mija-ziemie-ale-kolizji-nie-bedzie/5629874

Za kilkanaście godzin blisko Ziemi przeleci asteroida
 http://wiadomosci.onet.pl/nauka/za-kilkanascie-godzin-blisko-ziemi-przeleci-astero,1,4901293,wiadomosc.html

2005 YU55 minęła Ziemię! Gigant przeleciał bardzo blisko
 http://www.polskieradio.pl/23/3/Artykul/476172,2005-YU55-minela-Ziemie-Gigant-przelecial-bardzo-blisko

PORTENT (FORTUNE-TELLING) 88888
Zbigniew Charnas : http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_kolejowa_w_Bia%C5%82ymstoku_%282010%29 10.11.2011 04:37

Stan : Dnia 9-11-2011 . Data z 9-11 (WTC 2001) . Chmury zasłoniły w Warszawie wykrzyknik J-K na nocnym niebie . Prawdziwie groźna asteroida . Widoczna ósemka J-K . 11 st. C w Poznaniu i 9 st. C w Warszawie . Autobus linii 422 nr 1109 ok. godz. 13:20 pod Teatrem na Woli 9-11-'11 .

Podpowiedz : Świecące ósemki na wyświetlaczu zepsutego domofonu na ul. Krzyżanowskiego . W zeszłym roku o tej porze eksplozje wagonów Orlen-Ekspresu w Białymstoku (8-11-2010) . 8-11-2011 uroczyste otwarcie europejskiego gazociągu Nord Stream . Autobus linii 105 nr 8805 o 04:30 spod Teatru na Woli tu do e-kafejki .

Konkluzja : Ósemki (koła) to planety z mojego schematu w niniejszym artykule . Ziemi grozi los Inta-Marsa "na własną prośbę" ludzkości !


China and India explore icy methane hydrate reserves
 http://www.dvhardware.net/article23933.html

THE EARTH IS ATOMIC HEART
Zbigniew Charnas : http://www.kolejowepodlasie.pl/pliki/aktualnosci/37/WOSP-XX_Final-8_stycznia_2012-Gramy_z_pompa.jpg 10.01.2012 12:37


08-01-2012 – XX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy . Serce WOŚP to Ziemia z jej kontynentami i jednocześnie jądro atomu , w tle widać skręcony łańcuch DNA i liczne gwiazdy , a na orbicie cząsteczkę związku chemicznego . Jest trochę podobny , ale to jeszcze nie metan . Na planszy logowej dobroczynnej orkiestry Jurka Owsiaka na 8 dzień 2012 roku odnajdujemy 5 dziedzin naukowych : geografię , fizykę , astronomię , biologię i chemię . W innej wersji są to : geofizyka , atomistyka , kosmologia , genetyka i biochemia . Coraz bliżej jestem więc odpowiedzi , dlaczego przez cały rok 2011 znajdywałem na swej drodze liczne dziecięce buciczki lub rękawiczuszki , tak iż mam ich sporą kolorową kolekcję , licząca łącznie około 20 sztuk . Ostatnią taką rękawiczkę , w kolorze czarnym , znalazłem pod samym moim oknem w dniu ogłoszenia przez Rzecznika Praw Dziecka roku 2012 rokiem Janusza Korczaka .

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
 http://www.wosp.org.pl/final/co_w_sztabach_slychacl/8395_pulsujlce_serce_skoczowa_na_xx_finale.html

--------------------------------------------------------------

W symbolicznym tym kontekście pokoleniowym i nie tylko z jego powodu przeczytaj sensacyjne uzupełnienie pod tytułem „Fission Drives Fusion in the Georeactor !!!” [Rozszczepienie (atomu) napędza syntezę (termojądrową) w (ziemskim) georeaktorze , 1-2-3/3 cz.] umieszczone w dniu 08-01-2012 pod niedawnym moim artykułem :

THERMONUCLEAR REACTIONS INSIDE THE EARTH
{Reakcje termonuklearne wewnątrz Ziemi}
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/08/54379.shtml?comments=true

W tekście popraw jeszcze (I’m very sorry !) :

27/13(14)Al + 28/14(14)Si + 1/0(1)n 1K(1)→ 56/26(30)Fe
[Powyżej jest poprawnie : 1K(1)→ , zamiast : 2K(1)→ ; jeden wychwyt K]

26/12/Mg + 28/14/Si → 54/26/Fe
[Powyżej jest poprawnie : 26/12/Mg , zamiast : 24/12/Mg ; inny izotop]

[]
Tora! Tora! ACTA! Yankees ACTAcked internet
Zbigniew Charnas : http://pl.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml 19.02.2012 12:34

Przeczytaj następny mój artykuł => link źródłowy

SYMPTOMS AT THE GREAT AFRICAN RIFT VALLEY ?!
Zbigniew Charnas : http://https://sfb574.geomar.de/theme-c 17.04.2012 05:25

ABER(RANT)-DARE 39.94 , MARS-ABIT(URIENTIS) 37,8


Na początku chciałbym wyjaśnić tym , który nie znają jeszcze dokładnie mechanizmu działania wulkanu , że główny gruby kanał „góry z kominem” nie jest przelotowy do samego „kipiącego” wnętrza Ziemi , lecz funkcjonuje na zasadzie śluzy ciśnieniowej . Pod szczytem i wszystkimi kanałami wulkanu znajduje się zbiornik płynnej przesyconej gazami magmy – komora magmowa – który jest ogromnym jej bąblem , przetapiającym się (przepalającym) poprzez skorupę ziemską z rozgrzanych głębin Ziemi . Babel znajdujący się tuż przed wybuchem u wylotu wulkanu nie ma już jednak bezpośredniego kontaktu z głębszymi warstwami ziemskiego płaszcza – jak jest to nieraz błędnie przedstawiane w publikacjach popularnonaukowych .

Gdyby tak nie było , to przez pojedynczy wulkan wydostałoby się w kosmos całe wnętrze naszej planety i uległaby ona przy tym rozerwaniu . To , że tak się nie dzieje , zawdzięczamy odpowiednim właściwościom ziemskiej magmy . To właśnie specyficznym parametrom skorupy ziemskiej i górnej części płaszcza ziemskiego oraz zabezpieczeniu wulkanów od spodu zawdzięczamy stabilność Ziemi oraz długotrwałe istnienie na niej wyższych form życia . Dalekie planety , które takowych nie posiadały , już w swojej pierwotnej formie nie istnieją . My zaś nie jesteśmy tej masy skalnej udzielnymi panami , lecz filozoficznie rzecz ujmując jesteśmy na niej jedynie zaproszonymi na chwilę gośćmi – nie będziemy więc rządzić , jak ma się ona dla nas zachowywać !

W swoich nieustannych rozważaniach powróciłem do kwestii pojawienia się na Ziemi miejsc pierwszych symptomów procesu jej katastrofalnego głębokiego pękania strukturalnego . Oczywistym jest , że idealna kula nie ma rejonów bardziej od innych narażonych na pękanie . Ziemia jednak nie jest idealną kulą , lecz kulą nieco spłaszczoną w wyniku jej ruchu wirowego . Jeśli taki obiekt kosmiczny rośnie gabarytowo i jednocześnie przyspiesza swe obroty , to największe liniowe przyrosty długości pojawiają się wzdłuż jego równika . Przeistacza się on powoli z kuli w dysk . Ekstremalnym przykładem masy skupionej generatywnie w kuli , lecz ponadto poddanej działaniu szybkiego ruchu wirowego , są mające powszechnie kształt dysku galaktyki .

Szczególnym , częściowo już powierzchniowo popękanym i wolnym od wody morskiej obszarem na naszej planecie jest rejon Wielkiego Rowu Afrykańskiego (porównaj : 3-odc. serial dok. pt. =Wielki Rów Afrykański= , W. Bryt. 2010 ; TVP 1 , trzy niedziele i poniedziałki , koniec marca i kwiecień 2012) . To tam , jak przypuszczam – poza na przykład rejonem szelfu południowej Grenlandii – mogą się pojawić pierwsze symptomy cieplarnianego rozrywania sprężysto-kruchej ziemskiej litosfery .

Powstaje pytanie , czy współczesny cieplarniany rozrost Ziemi dałoby się już potwierdzić przy pomocy pomiaru spadku powierzchniowej wartości przyspieszenia ziemskiego . Poprzednio napisałem już nieco na ten temat . Uważam , że sensowne jest już obecnie dokonywanie odpowiednich porównań współczesnych i archiwalnych wartości przyspieszenia ziemskiego na powierzchni Ziemi .

Na początek wziąłem pod uwagę równikową i biegunową średnicę Ziemi oraz wartości przyspieszenia ziemskiego na równiku i na biegunach . Oszacowałem następnie redukcyjnie , że 100 metrom podniesienia się powierzchni globu (dotychczas na około 100 lat) z powodu samego wzrostu długości promienia obrotowego powinien odpowiadać spadek przyspieszenia ziemskiego mierzonego na równiku o jakieś Δg = 0,00025 m/s^2 (g-n = 9,80665 m/s^2 , g-r = 9,78030 m/s^2 , g-b = 9,83332 m/s^2) . Jeśli oczywiście nasza planeta od razu będzie na tyle sprężysta , aby się odpowiednio dostosować wypadkowo kształtem do teoretycznie określonego kulodysku .

Z kolei z powodu oddalenia się powierzchniowego od punktu pomiarowego o 100 m od kurczącego się masywnego jądra ziemskiego powinien odpowiadać spadek wartości przyspieszenia ziemskiego o nie więcej niż Δg = 0,00015 (100 x 9,83332 m/s^2 / 6357000 m ; / biegunowy promień Ziemi) co do samego tylko rzędu wielkości .

Powyższe dwa wyniki należy ze sobą zsumować . Ponieważ oba oszacowania są dalece redukcyjne i przeprowadzone są dość sporo „na wyrost” , dają jedynie wstępne pojęcie o możliwie ekstremalnej skali problemu . Tak duża zmiana wartości przyspieszenia ziemskiego dotyczy oczywiście tylko równika (mniej biegunów) i rozkłada się na okres stulecia . Dla przyspieszenia normalnego może to być obecnie na przykład zaledwie Δg-n = 0,00001 m/s^2 na dekadę .

Ziemia spowalniała w XX wieku swe obroty wirowe niemal do roku 1972 , a następnie zaczęła je systematycznie zwiększać , co w moich artykułach odpowiednio szczegółowo zinterpretowałem (zobacz od artykuł nr 168 – Indymedia 2011/07/54352) . Pierwotnie więc spadkowi powierzchniowego przyspieszenia ziemskiego spowodowanego cieplarniana ekspansją Ziemi towarzyszył wzrost przyspieszenia ziemskiego wynikający ze zmniejszenia się tempa ruchu wirowego . Mniej więcej po roku 1972 skutki obu efektów zaczęły się dodawać . Jeśli więc istnieją zapisy pomiarowe z okresu lat siedemdziesiątych , to mamy obecnie znakomitą okazję do odpowiednich porównań zmiennych wartości przyspieszenia ziemskiego . Szczególnie inspirujące powinno okazać się porównanie zmian jego wartości podrównikowych i równikowych ze zmianami wartości okołobiegunowych i biegunowych . W kolejnych latach wskazane tu różnice powinny stosunkowo szybko wymownie narastać .

Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę na bardzo symptomatyczny fakt , że chociaż procesy erozyjne na Marsie są zdecydowanie słabsze niż na Ziemi , grawitacja mniejsza , a atmosfera znacznie rozrzedzona , to jednak pył marsjański jest najdrobniejszym pyłem w Układzie Słonecznym . Potrafi się on wznosić w burzach piaskowych na wysokość niemal 10 km . Potwierdzałoby moją tezę mówiącą , że jest on zestaloną parą wrzącego niegdyś żelaza pochodzącego z jądra Marsa (dymem) . O tych niesamowitych właściwościach gruntu marsjańskiego wspomnieli autorzy odcinka serii dokumentalnej pt. „Gniew Natury” (USA , odc. 6 ; TV Puls , 2012-04-14) .

W podtytule niniejszego uzupełnienia zamieściłem moją sytuacyjną parafrazę faktu istnienia w strefie równikowej rejonu Wielkiego Rowu Afrykańskiego łańcucha górskiego Aberdare Range , o maksymalnej wysokości 3994 n.p.m. , oraz miejscowości o nazwie Marsabit , o współrzędnych położenia geograficznego ± 2,4° N i 37,8° E (Wielki Atlas Świata , Demart , 2005) . Na terenie wymienionego górzystego terytorium znajduje się Aberdare National Park o powierzchni 767 km^2 , a wspomniane miasto leży na zboczu masywu wulkanu Marsabit o wysokości 1707 m n.p.m. (Atlas Świata , Editions Atlas , 2005) . Wszystkie te obiekty geograficzne znajdują się na terenie Kenii , w której herbie i fladze państwowej widnieje tarcza i skrzyżowane włócznie czarnych wojowników .


Przyspieszenie ziemskie
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyspieszenie_ziemskie

--------------------------------------

Przejdź do następnego mojego rewelacyjnego artykułu :

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

Ilustracja : przekrój wulkanu
Zbigniew Charnas : http://https://sfb574.geomar.de/image/image_gallery?uuid=e73edc44-0e97-459c-bc0f-1f5fe4b52916&groupId=18423&t=1237814648688 17.04.2012 05:42

Theme C: Slab-arc-atmosphere transfer
 https://sfb574.geomar.de/theme-c
WE BREAK EARTH & IS HEAVEN TO BE SILENT ?!
Zbigniew Charnas : http://www.youtube.com/watch?v=Djg4zjn1Kl0&feature=fvst 19.04.2012 05:22

ŚMIAŁOŚĆ ZBŁĄDZENIA 39.94 / ODLOT PO MARSJAŃSKU 37,8


Za kościółkiem wybudowanym na byłym fragmencie terenu Parku Szczęśliwickiego w Warszawie (ul. Włodarzewska 54) stoją lampy z numerami 121781 i 121782 (81/82 = przekładnia losu z filmu =Zapow1edź=) . Obok kościoła parafii Zesłania Ducha Św. przy Parku Olszyna (ul. Broniewskiego 44) dwie bliskie lampy mają numery 41-481 i 41-482 (P.L. 81/82) . Co ma piernik do wiatraka , przeczytaj w następnym moim artykule i uzupełnieniach do niego (dolne frakcje ; link poniżej) .

W dniu dzisiejszym obchodzona jest 69. rocznica wybuchu powstania w Getcie Warszawskim (19 kwietnia 1943) . Na pamiątkę krwawych wydarzeń , dla chwały bojowników i ku przestrodze ich następców na kamiennych menorach* Pomnika Bohaterów Getta zapłoną świetliste znicze . W kościołach czytany zaś będzie fragment Ewangelii Św. Jana oznaczony jako J 3,31-36 [ ))))/* -36 ] .

Rozwalamy rozkosznie Ziemię , a zaświaty mają na to milczeć ?! Chrystus powiedział kiedyś , że jeśli ludzie zamilkną , kamienie wołać będą . I niechybnie po swojemu już do nas krzyczą . Niepotwierdzona teoria podsuwa myśl , że Bóg dopuścił już niejedno , a hekatombę Holokaustu XX wieku szczególnie , aby uczulić nas i ostrzec przed wypracowywanymi przez nas jeszcze większymi potwornościami fizyki , polityki i historii w rozpędzającym się XXI stuleciu .


Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

WHAT ABOUT THE LUCKY EARTH ?!
Zbigniew Charnas : http://www.dzienziemi.org.pl/2012/index.php 19.04.2012 17:55

Złożyło się w 2012 roku wyjątkowo , że równiez dziś - 27. dnia nisan -obchodzony jest Dzień Pamieci Ofiar Zagłady (Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu) i odbywa się coroczny Marsz Żywych . Termin ich wypada odpowiednią ilość dni po początku Święta Paschy (w starożytności od 14. dnia miesiąca nisan / współcześnie od 15. dnia) - to jest w obecnym roku po 7 kwietnia (07-04 = szczęśliwa ziemia/Ziemia albo Ziemia Święta) .

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

AFRICAN RIFT VALLEY FASTER UNCLOSER
Zbigniew Charnas : http://www.100gogo.com/africa/ 24.04.2012 16:29


W wyświetlanym niedawno w telewizji filmie dokumentalnym pt. „Wielki Rów Afrykański” (W. Bryt. 2010 ; TVP 1 , koniec marca i kwiecień 2012) przedstawiona jest nieco inna niż stosowana dotąd koncepcja wypiętrzania i pękania szerokich okolic Jeziora Wiktorii w Afryce . Nie miałoby to być typowe rozdzielenie ryftowe , ale oddolne wypiętrzenie płaskowyżu połączone z pękaniem kontynentu na krawędziach tego wypiętrzenia .

Jeśli spojrzeć na mapę Afryki w skali 1 : 20 000 000 , to dzięki rozdzielającej kolor żółty od pomarańczowego poziomicy 1000 m wyraźnie widać oderwanie się klina wyżyn Jemenu od Wyżyny Abisyńskiej . Wyraźnie również zaznacza się istnienie pęknięcia Afryki wzdłuż linii brzegów Jeziora Alberta , Tanganika i Malawi (Niasa) . W pozostałych miejscach wyżyn i dolin afrykańskich ryft w perspektywie tej skali szczególnie się nie wyróżnia .

Znalazłem w internecie dane dotyczące tempa rozchodzenia się platform wschodniej i zachodniej części kontynentu afrykańskiego . Wschodnia część Tanzanii i Zair , oraz północna część Mozambiku i Zambia , odsuwają się od siebie o 6 mm rocznie , a cały kontynent wędruje na południe z prędkością 2 mm na rok . Proces rozpadu Afryki wzdłuż linii Wielkich Rowów Afrykańskich trwa ponoć 15 mln lat , a odejście od płyty całego kontynentu Półwyspu Arabskiego już 35 mln lat . Sześć milimetrów rocznie to 90 km w ciągu 15 milionów lat . Na pewno mamy tyle na wysokości Jeziora Niasa , ale wzdłuż Jeziora Alberta odejście równe jest połowie tej wartości . Tymczasem terytorium Jemenu oddaliło się już od obszaru Etiopii o ponad 400 kilometrów .

W ten sposób niby wszystko się zgadza . Jeśli jednak wartość prędkości odpływania wschodniej platformy Afryki mierzona była przez satelitę , to w grę wchodzi zaburzanie tego pomiaru efektem rośnięcia Ziemi i kompensowanie go doborem szczególnych poprawek na próżniowo-atmosferyczne opadanie urządzenia . Pomiar taki może być więc dotychczas niewiele warty , jako dopasowany do teorii , a nie rzeczywisty . Może jednak opłaciłoby się sprawdzić przy odpowiednio dobranej ogólnej kalibracji aparatury , czy prędkość odejścia fragmentu płyty kontynentalnej Afryki ostatnio nadprogramowo nie wzrasta . W świetle moich hipotez na pewno cenne byłoby również dokonywanie ponad Rowami Afrykańskimi uzupełniających i być może rozstrzygających istotne wątpliwości nowoczesnych naziemnych pomiarów laserowych .

OUR GLOBE LIKE DC-10 IN FLIGHT 981 , 1974
Zbigniew Charnas : http://ecx.images-amazon.com/images/I/51NbC42bMWL._SL500_.jpg 24.04.2012 16:37


Syriusz jest w ostatnim okresie bodaj w apogeum swojej wielkiej jasności . Wczoraj 23 kwietnia 2012 kwadrans po dziewiątej wieczór świecił niemal jak Gwiazda Betlejemska . Jaśniejszy na niebie był tylko dodatkowy mocny reflektor lądującego na Bemowie samolotu .

Wczoraj i przedwczoraj w Dniu Ziemi TV Puls nadała 3. odcinek 5. wydania serialu dokumentalnego pod tytułem „Podniebny horror” . Przypomniano w nim największą w swoim czasie w historii katastrofę transkontynentalnego samolotu pasażerskiego . Doszło do niej 3 marca 1974 roku w dziewięć minut po starcie w rejsie numer 981 z Paryża do Londynu samolotu typu DC-10 linii Turkish Airlines z 346. osobami na pokładzie (13 + 333 ; wyszukiwarka : flight 981) . Na wysokości 3300 oderwały się drzwi od luku bagażowego maszyny , a nagła dekompresja pozrywała jej instalacje sterowe . Samolot w pełnym pędzie prędkości 800 km/h ukośnie uderzył w las rosłych drzew tak , iż pękały nawet ślubne obrączki (energia rośnie z kwadratem prędkości) . Zginęli wszyscy uczestniczący w locie (36 , =Przepowiednia= 2002 ; 46 , Silver Bridge 1967) .

Zasadniczą przyczyną tragedii były oszczędności dokonane w fazie projektowania urządzenia latającego , zastanawiający liberalizm nadzoru technicznego oraz bezpośrednie pozostawienie możliwości popełnienia błędu przez lotniskowy serwis techniczny – czyli po stronie niezbyt uważnego użytkownika wyrobu z endogenną wadą konstrukcyjną . Właśnie uogólniona symboliczna wymowa tych faktów jest tu dla nas najwyraźniej bardzo ważna . Podobne zdarzenie lotnicze z takim samym typem samolotu miało miejsce dwa lata wcześniej , lecz zakończyło się szczęśliwym ocaleniem wszystkich 67. obecnych na pokładzie osób . Specjaliści twierdzą , że katastrofie DC-10 w locie Turkish Airlines 981 (81 , =Zapow1edź= 2009) można było zapobiec !

Do internetu : tramwaj 2126 (-126 = samolot , sierpień – wrzesień 2008) linii 70 o godzinie 17:51 spod poczty na ul. Wolskiej .


Katastrofa lotu Turkish Airlines 981
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Turkish_Airlines_981

Turkish Airlines Flight 981 Dc 10 Crash
 http://www.metacafe.com/watch/1194095/turkish_airlines_flight_981_dc_10_crash/

Vol/Flight 981 Turkish Airlines – Foret d’Ermenonville , France –
Disaster Memorials on Waymarking.com
 http://www.waymarking.com/waymarks/WM3TZD_Vol_Flight_981_Turkish_Airlines_Foret_dErmenonville_France

---------------------------------------

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

DO 183 DEADS OF LO 5055 MEAN 81/83 ?!
Zbigniew Charnas : http://polskierekordy.pl/uploads/photos/366/airplane_crash_flight_lo5055_warsaw_3-660_660.jpg 25.04.2012 16:29

I my w Polsce mieliśmy swoją wielką katastrofę lotniczą na dość podobnej zasadzie , kiedy to 09-05-1987 na Las Kabacki spadł Il-62M "Tadeusz Kościuszko" (porównaj wpis dotyczący 31-03-2012 pod artykułem nr 174 => link poniżej) .


Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Lesie_Kabackim

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

MOON-SIRIUS OMEN & 1381/82 IN UKRAINE
Zbigniew Charnas : http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,11629021,Wybuchy_na_Ukrainie__Kilkadziesiat_osob_rannych__ZDJECIA_.html?i=2 28.04.2012 05:54


W środę minionego tygodnia , 25 kwietnia , można było na niebie w Warszawie zobaczyć Księżyc i Syriusza w pozycji horyzontalnej , odpowiadającej tej , którą opisałem w odniesieniu do Syriusza i Jowisza , świecących ponad Górą Szczęśliwicką 11 marca 2012 . Tym razem miejsce Jowisza zajął więc Księżyc . Około godziny 21:15 świetliste obiekty były od siebie odległe o jakieś 9 cm . Po czym około godziny 22:45 stały się już odległe o około 11 cm . Z mojego punktu widzenia w parku nieopodal Dw. Zachodniego widać było , jak 6 minut później wleciał pomiędzy nie startujący z Okęcia samolot .

We piątkowym tragicznym zamachu bombowym w ukraińskim Dniepropietrowsku pojawił się motyw tramwaju o numerach bocznych 1381 – 1382 , to jest zawierającym element „81/82” tzw. przekładni losu , odwzorowywanej przeze mnie z filmu „Zapowiedź” . Uszkodzony wybuchem tramwaj z takim właśnie numerem pokazywały wczoraj powszechnie media .


29 rannych po wybuchach w Dniepropietrowsku / WNP
 http://www.wnp.pl/informacje/29-rannych-po-wybuchach-w-dniepropietrowsku,168753_1_0_0.html

NABRO-ILIŚMY ! SYMPTOMS ? THAT’S IT !
Zbigniew Charnas : http://globalnewsviews.blogspot.com/2011/06/ethiopian-nabro-volcano-waking-up-new.html 28.04.2012 06:10


No i są świeże zastanawiające zjawiska w Wielkim Rowie Afrykańskim . Mamy prawdopodobnie do czynienia z początkiem serii potwierdzeń moich śmiałych teorii . Po wyczerpaniu zakresu rozszerzalności sprężystej tereny położone wzdłuż ekstremalnie wysuniętego w ziemskim kulodysku równika zaczynają pękać i rozsuwać się . Proces ten może oczywiście fluktuować , ale ogólna tendencja nie ulegnie już pewnie w długim okresie skutecznemu zahamowaniu .

Równikowe rozszerzanie się naszej planety zmniejsza ciśnienie w komorach wulkanów , powodując tym spadek twardej lepkości zimnych skał litosfery i miękkiej lepkości pochodzącej z płaszcza Ziemi rozgrzanej magmy . Ułatwia to już być może od kilku dziesięcioleci przedostawanie się bąbli tej ostatniej poprzez skorupę ziemską ku górze . Dlatego w regionie północno-wschodniej Afryki wzrasta również aktywność wulkaniczna . Jednym z tego przejawów jest erupcja uchodzącego za nieczynny od miriady lat wulkanu Nabro .

Ciekawe , że sprawa istnienia gatunku ludzkiego , zatoczywszy wiele kręgów po świecie , powraca ostatecznie w rejon Rogu Afryki . Oto , co możemy już o szczelinowych zmianach na Czarnym Lądzie przeczytać (dotyczy 2011 r.) :


[Pełny pierwotny tekst w linku poniżej] [...] =W ciągu ostatnich pięciu lat geologiczna transformacja północno-wschodniej Afryki „przyspieszyła dramatycznie” – mówi Wright . Rzeczywiście , proces zachodzi znacznie szybciej , niż wielu się spodziewało . W ostatnich latach geolodzy nie mierzą tylko kilka milimetrów ruchu każdego roku . „Teraz ziemia otwiera się na metry” – mówi Loraine Field , naukowiec z Uniwersytetu w Bristolu , która również uczestniczyła w konferencji . [...]

W ostatnich miesiącach badacze również zarejestrowali tam wzrost aktywności wulkanicznej . Rzeczywiście , geolodzy odkryli erupcje wulkanów w pobliżu powierzchni ziemi w 22 miejscach w północno-wschodniej Afryce .Magma powodowała pęknięcia do ośmiu metrów szerokości . Podczas gdy większość magmy pozostaje pod powierzchnią ziemi , w miejscach takich jak Erta Ale trafiła nad ziemię .

Naukowcy zauważyli również , że tego rodzaju pęcherzyki magmy w tym rejonie są typowe dla wypływającej dalej w połowie grzbietu oceanicznego , głęboko pod powierzchnią wody . Jedną z jej cech jest niski udział kwasu krzemowego . Magma wychodząca z Erta Ale ma taki sam skład chemiczny jak rodzaj , który wyłania się z wulkanów głębinowych . Cały region coraz bardziej przypomina dno oceanu , ale bez wody .

Nowa seria w działalności rozpoczęła się w 2005 r. , kiedy to 60-kilometrowa szczelina nagle powstała w depresji Afar . Od tego czasu w okolicy w sumie wytrysło około 3,5 km sześciennych magmy , co według Tim Wrighta wystarczy na pokrycie całego obszaru Londynu do wysokości przeciętnej wysokości osoby .

Z geologicznego punktu widzenia szybkość , z jaką magma naciska , jest zadziwiająca . Została ona skierowanie przez skały poniżej powierzchni ziemi i porusza się z prędkością do 30 metrów na minutę (raport Erica Jacques z Instytutu Fizyki Ziemi w Paryżu) . Pomiary satelitarne potwierdzają wyniki w jednym 200-kilometrowym odcinku , wyłaniającym się z magmy , ziemia wygląda jak asfalt w upalny letni dzień .

Z danych satelitarnych wynikało również , że znacznie większy obszar , niż wcześniej zakładano , ucierpiał w wyniku pęknięcia . Podziemne prądy magmy powodują też wzrost temperatury podłoża we wschodnim Egipcie .=

Źródło : spiegel.de , zmianynaziemi.pl


A oto ważne spostrzeżenie : Gdyby przyjąć teoretycznie , że wzrost aktywności sejsmiczno-wulkanicznej połączony z rozszerzeniem Wielkiego Rowu Afrykańskiego o – dajmy na to – 6 m jest cykliczny i powtarza się co około 1000 lat , a pomiędzy okresami wielkiego pękania Afryki jej przełom poszerza się o stwierdzone 6 mm rocznie (1/1000 m) , to w ciągu 15 mld lat kontynent rozszedłby się nie o widoczne chociażby na mapach i wspomniane przeze mnie niedawno 90 km , lecz o 180 km (2 x 90 = 180) , czego na mapach w i terenie nie obserwujemy . Wynika z tego , że takie „cykliczne” potraktowanie problemu byłoby dalece błędne , a obecne „incydentalne” zjawisko jest pierwotnym ewenementem na skalę geologicznie i geofizycznie historyczną !


Gwałtowna aktywność sejsmiczna rozdziera Afrykę na pół
 http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/gwaltowna-aktywnosc-sejsmiczna-rozdziera-afryke-pol

Violent Seismic Activity Tearing Africa in Two
 http://www.spiegel.de/international/world/0,1518,740641,00.html

Afryka – Wybuchł Wulkan Nabro ,
który uważany był za wygasły , popiół poleciał na 13.5 km do góry
 http://losyziemi.pl/afryka-wybuchl-wulkan-nabro-ktory-uwazany-byl-za-wygasly-popiol-polecial-na-13-5-km-do-gory/

Erupcja wulkanu Nabro w Erytrei nadal postępuje
 http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/erupcja-wulkanu-nabro-w-erytrei-nadal-postepuje

Nabro / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Nabro

Nabro Volcano / Wikipedia
 http://en.wikipedia.org/wiki/Nabro_Volcano

--------------------------------------

Przejdź do następnego mojego rewelacyjnego artykułu :

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

HAS THERE , REALLY , NOTHING HAPPENED ?!
Zbigniew Charnas : http://www.youtube.com/watch?v=XxYur1sqnK4&feature=relmfu 02.05.2012 05:50

Opisano kiedyś zjawisko , że średniowieczni ludzie wyuczeni w młodości , iż Ziemia jest "wielkim namiotem" , nie byli w stanie w średnim swym wieku pojąć , że jest kulą . Znał ją pod tym względem Krzysztof Kolumb i dzięki temu odkrył dla sobie współczesnych Amerykę .

W sobotę 28 kwietnia jeden z telewizyjnych tytułów filmowych obwieścił "Kosmiczne ocieplenie" (USA , 2008) . Wczoraj zaś TV Polsat przypomniała "Komandosów z Nawarony" (W. Bryt. , 1978) z pouczającą sekwencją opóźnionego rozerwania zapory wodnej . Eksponowane w obrazie czołgi mają numery R-04 i R-209 (4.29 = wzbiera fala Ziemi) . Zegarek komandosów wskazuje godzinę niemal 05:37 (przekładnia losu 36/37) .

WH3RE H45 SC13NCE M4DE FA74L M15T4KE ?!
Zbigniew Charnas : http://www.youtube.com/watch?v=Cr9auA414cg&feature=related 09.05.2012 05:45

SCIENCE HAS MADE SOMEWHERE HERE FATAL MISTAKE


Jeśli zapytać naukowca geofizyka – choć akurat nie ściśle specjalistę od inkryminowanych poniżej pomiarów promieniowania podczerwonego – jak dokonuje się pomiarów pierwotnego promieniowani odlotowego Ziemi , to odpowie , że oczywiście się dokonuje . I tyle tylko się dowiemy , bo tak wielki jest prestiż i PR (piar) nauki , że dając niezachwianą pewność znajomości jakiejś faktycznej ułudy przysłania nawet czasem tym swoim wypracowanym dotychczas dostojeństwem istotne szczegóły dopiero dociekanych spraw .

Ziemia w żadnym momencie i miejscu nie wypromieniowuje jedynie ciepła ze swego wnętrza , lecz zawsze sumę tego ciepła i ciepła otrzymywanego ze Słońca oraz cokolwiek z Księżyca . Nawet pod koniec zimy z ziemskiego bieguna uchodzi nieco zakumulowanego tam wcześniej ciepła słonecznego . Niełatwo jest więc aparaturze umieszczonej w punkcie obserwacyjnym w przestrzeni kosmicznej odseparować wartość emitowanego ciepła ziemskiego od tych pozostałych . Ponieważ dawno już temu dogmatycznie oszacowano , że wartość pierwotnej emisji termicznej Ziemi jest 30000 razy mniejsza na jednostkę powierzchni od wartości emisji przetransformowanego ciepła słonecznego , toż chyba wcale się jej nie odseparowuje liczbowo w otrzymywanych wynikach pomiarowych i zupełnie nie docieka , jaka naprawdę ona jest . Można bowiem – biorąc przykładowo – dokładnie naważyć w laboratorium miligram masy jakiejś substancji , ale dokładne odważenie jej tony wagowej z miligramową dokładnością jest przecież niemal niewykonalne .

Istnieją mapy powierzchni Ziemi z naniesionymi wartościami ciepła emitowanego z jej wnętrza , lecz nie były one zapewne tworzone z wykorzystaniem orbitujących w kosmosie satelitów . Po pierwsze więc istnieje tu pytanie o to , jak zastosowany tu – dajmy na to – termometr rtęciowy „wyczuwa” bezwzględne zero temperatury . Czyż nie ustala się tu właśnie jedynie odchyłek od oszacowanej lub określonej błędnie emisji bazowej , a nie poszukuje się ich bezwzględnych oddaleń od zera absolutnego ? Po drugie , czy ten tajemniczy pomiar , dokonywany jakimiś podejrzanymi metodami wewnątrz układu fizycznego , może obiektywnie określać ostateczne zewnętrzne efekty funkcjonowania takowego układu , bez fałszującej wyniki niezbędnej kalibracji . Jest to chyba jakiś fizyczny absurd !

Wiem , że od kilku lat specjalny satelita próbuje dokonywać pomiarów całkowitego ciepła odlotowego Ziemi w celu określenia jego ewentualnych zmian cieplarnianych . Z pomiarem tym jednak może być podobna historia , jaka występowała przez wiele lat z początkowo niezbyt dokładnym laserowym wyznaczaniem rosnącej odległości Ziemi od Księżyca . Poza tym istnieje tu być może problem dokładności sensorycznej tego eksperymentu oraz bardzo szczególny problem jego dokładności obiektywowej .

Wszystko , co jest cieplejsze od zera bezwzględnego temperatury emituje promieniowanie podczerwone – nawet elementy oprawy umiejscowionego na satelicie czujnika termicznego – i dlatego musi on być bodaj chłodzony ciekłym helem . Jak się spodziewam , ogranicza to ciepłemu przecież satelicie czas pomiaru . Przy takim ograniczonym czasie badawczego oblatywania niedokładność ogólnego pomiaru może być znaczna .

W najprostszym przypadku można przyjąć , że promieniowanie uchodzące z Ziemi porusza się po liniach prostych , których przedłużenia koncentrują się w środku planety . Takie założenie może dotyczyć niemal laserowo równoległego sposobu przemieszczania się promieni słonecznych w odległym od Słońca kosmosie . Wówczas obiektyw sensora satelity powinien być ustawiony w kierunku pionowym ku powierzchni Ziemi . W przypadku ziemskiej atmosfery i obszarów jej bliskich jest jednak zupełnie inaczej .

Istnieje koncepcja – określmy to tak – tzw. sferycznej powierzchni adekwatnej atmosfery ziemskiej , to jest takiej powierzchni w atmosferze , z której z odpowiedniej umownej wysokości nad powierzchnią Ziemi emitowane byłoby całkowite jej promieniowanie odlotowe . W rzeczywistości promieniuje nie „płaska” powierzchnia sfery , ale trzywymiarowy atmosferyczny twór przestrzenny , w którego skład wchodzą na blisko 50 % powierzchni dwuwymiarowej twory chmurowe , przesłaniające źródło promieniowania i same będące wtórnym różnokierunkowym jego źródłem .

Gdyby chodziło o powierzchnię kuli , obiektyw sondy musiałby odpowiednio gęsto i często trafiać w każdy jej składowy element . To tak jak przejeżdżać albo przeskakiwać po różnobarwnej zebrze na ulicy . Rower trafi kołami we wszystkie kolory , a skoczek swoimi stopami może nie zaliczyć żadnego albo na przykład ma zawsze konotacje z jednym tylko kolorem . Sensor w sondzie pomiarowej musi multum wielokrotnie oblatywać Ziemię , a i tak jej okular nie omiata i nie skanuje prostopadle dokładnie całej jej powierzchni , lecz jej właściwości pobór danych uśrednia statystycznie .

W przypadku nierzadko zachmurzonej i stosunkowo grubej przestrzeni atmosferycznej promieniowanie termiczne może z powodu pokrywowych blokad chmurowych oraz ich promieniowania bocznego często nie strzelać do obiektywu pionowo , lecz głównie z licznych kierunków ukośnych , w znacznej ilości przypadków nie padając na powierzchnię czujnika termicznego prostopadle . Istniejące tu przeliczenia wymagają odpowiednio proporcjonalnego pomnożenia powierzchni płaskiego sensora przez intensywność padającej na jego powierzchnię wiązki promieniowania . Jeśli bezbronny sensor ten nie jest wyeksponowany w kosmosie na zewnątrz jak końcówki czułek owada , a zagłębiony jest w krótkim choćby ochronnym tubusie , to nie trafia na niego znaczna część ukośnych promieni . Sam elektroniczny sensor może też nie lubić światła z ukosa i czytać je błędnie .

Obiektywowy błąd pomiarowy promieniowania odlatującego w kosmos prostopadle z Ziemi oraz ukosami spod i z powierzchni chmur byłby wówczas merytorycznie przeogromny , czyli zapewne kilkudziesięcioprocentowy . Ja zaś szacuję występującą tu cieplną emisję pierwotną Ziemi tylko/aż na 1/5 całkowitej emisji ciepła z kulistej atmosferycznej powierzchni adekwatnej ziemskiego globu .

Jeżeli na czujnik termiczny satelity promieniowanie kierowałby teleobiektyw typu rybie oko – zbierający promienie koncentrycznie na przykład prawie z połowy otoczenia tego czujnika – to wówczas bardzo istotna rzeczą byłoby precyzyjne jego wykonanie i uwzględnienie wszystkich odpowiednich optycznych poprawek pomiarowych . Zwykła szyba okienna odbija przecież znaczną część światła słonecznego na zasadzie lustrzanej .

Rozpatrując dalej należy stwierdzić , że z kolei znaczne zaplanowane pomiarowe oddalenie na przykład ekstrageostacjonarnego satelity badawczego od naszej emitującej ciepło Błękitnej Planety skutkowałoby często dodatkowym bocznym odbiorem ciepła z niebywale silnego źródła emisji termicznej Słońca i bardzo rozgrzanej również powierzchni Księżyca , znacznie – jak przypuszczam – zaburzającym dokładne pomiary .

Słońce wypromieniowuje w kierunku Ziemi dość szerokie spektrum fal różnego rodzaju niosących energię promieni świetlnych od podczerwieni do ultrafioletu . Również ta podczerwień dociera częściowo do powierzchni naszej planety pomimo istnienia jej atmosfery . Nawet w pochmurną noc temperatura wokół nas przecież także nieco spada . Ustalanie wartości promieniowania całkowitej czystej energii padającej w naszym rejonie kosmosu na jednostkę powierzchni ze Słońca powinno odbywać się w pewnej odległości od Ziemi , a nie na przykład wewnątrz ziemskiego układu termicznego pod cieplarnianą osłoną i przy wtórnym promieniowaniu termicznym ziemskiej atmosfery . Jeśli nie zostało to dotychczas w ten sposób wyznaczone , bo dogmatycznie nie dostrzegano chociażby takiej potrzeby , to w prostych i bardziej skomplikowanych obliczeniach posługujemy się dotychczas wartością będącą sumą energii promieniowania Słońca i Ziemi , a nie wyłącznie naszego słońca .

Mam uzasadnione obawy co do tego , że wspomniane 20 % dodatkowego promieniowania w przestrzeni kryje się jeszcze w ogólnym błędzie pomiarowym wspomnianego eksperymentu . U różnych na przykład autorów wartość albeda Ziemi waha się bowiem mniej więcej od 0,3 do 0,4 – to znaczy o jakieś 25 – 33 % – i nie udało się bodaj do dzisiaj jakąś metodą bardzo dokładnie albeda określić . Mapy zmian temperatur na Ziemi wykonywane przy użyciu aparatury satelitarnej NASA nie pokrywają się też dotąd niemal wcale z klasycznymi i dokładniejszymi tu uniwersyteckimi termometrycznymi mapami naziemnymi . Pomiar taki i jemu podobne są więc raczej dopiero wyzwaniem i zadaniem dla naukowców , a nie jakąś już nauki światowej dobrze dopracowaną i wielce uogólnioną fundamentalną konkluzją !

Jeśli wspomniany tu satelita klimatologiczny miał jedynie w prosty sposób badać zmiany prostopadłego promieniowania odlotowego , do czego był jedynie kalibrowany według dotychczas obowiązującego schematu , to nadal nie mamy najmniejszego pojęcia o rzeczywistych wartościach termicznego promieniowania ziemskiego . Dogmatyczne jednoźródłowe oszacowanie emisji cieplnej Ziemi , o którym wcześniej tu wspomniałem , jest oszacowaniem na zasadzie stwierdzającej , że jeśli coś nie zostało udowodnione , to przyjąć należy – niekoniecznie słusznie – że nie istnieje . Odpowiednie dowody mogą się jednak pojawić nieco lub znacznie później . I o tym chyba przy zmianie kolejnych pokoleń naukowców zapomniano .

W ten sposób – zakładając pochopnie błędnie generalnie sprzyjające warunki wspaniałego rozwoju naszej cywilizacji – ruszyliśmy nieopatrznie rzeczywiście z istotnych posad wielką , ale dość wrażliwą bryłę naszego fizycznego świata , jak głosi to beztrosko szeroko nam znany rewolucyjny hymn !

----------------------------

W sobotni późny wieczór 5 maja 2012 ogromnie jasny Księżyc w swej maksymalnej w tym roku świetlistej pełni przyświecał między innymi maturzystom , odprężającym się po egzaminie na Polu Mokotowskim w Warszawie . Po drugiej stronie rozświetlonego księżycową poświatą nieba widniała na północnym zachodzie jakby w wielkim boskim amfiteatrze mocno świecąca jak ostatnio gwiazda Syriusza . Oba kosmiczne obiekty na podobnej wysokości 25° ponad linią horyzontu . W blasku tego wyjątkowego księżycowego oświetlenia można było niemal rozpoznawać gatunki parkowych drzew , a może i zagrać w jakąś grę plenerową .

----------------------------

Przejdź koniecznie do następnego mojego artykułu :

Tora ! Tora ! ACTA ! Yankees ACTAcked internet
 http://poland.indymedia.org/pl/2012/02/55126.shtml?comments=true

A JEDNAK SIĘ KRĘCI ! / YET IT TURN !
Zbigniew Charnas : http://www.youtube.com/watch?v=uB61_srv4Pk&feature=related 12.05.2012 19:21

Przejdź również do :

CZY KULA ZIEMSKA PRZESTAJE SIĘ OBRACAĆ ?!
 http://poland.indymedia.org/pl/2011/07/54352.shtml?comments=true
Wszystkie teksty zawarte na witrynie polskich Indymediów mogą być przedrukowywane w celach niekomercyjnych (za podaniem źródła), chyba że autor zastrzegł sobie prawa autorskie. Wyrażone w nich opinie należą wyłącznie do ich autorów i zespół Indymediów nie ponosi za nie odpowiedzialnosci. Zasady pracy redakcji IMC opisane są w polityce redakcyjnej.