logo-gora Indymedia to sieć zwykłych ludzi, aktywistów i organizacji
zajmujących się tworzeniem niezależnych mediów.
Naszym wspólnym celem jest dostarczanie informacji
o ważnych zjawiskach społecznych i politycznych
w sposób całkowicie oddolny i niekomercyjny.
logo-dol


Wątki tematyczne:




Inne centra:

www.indymedia.org

Projects
print
radio
satellite tv
video

Africa
ambazonia
canarias
estrecho / madiaq
kenya
nigeria
south africa

Canada
hamilton
london, ontario
maritimes
montreal
ontario
ottawa
quebec
thunder bay
vancouver
victoria
windsor
winnipeg

East Asia
burma
jakarta
japan
korea
manila
qc

Europe
abruzzo
alacant
andorra
antwerpen
armenia
athens
austria
barcelona
belarus
belgium
belgrade
bristol
bulgaria
calabria
croatia
cyprus
emilia-romagna
estrecho / madiaq
euskal herria
galiza
germany
grenoble
hungary
imc-london
ireland
istanbul
italy
la plana
liege
liguria
lille
linksunten
lombardia
madrid
malta
marseille
nantes
napoli
netherlands
nice
norway
oost-vlaanderen
paris/île-de-france
patras
piemonte
poland
portugal
roma
romania
russia
saint-petersburg
scotland
sverige
switzerland
thessaloniki
torun
toscana
toulouse
ukraine
united kingdom
valencia

Latin America
argentina
bolivia
chiapas
chile
chile sur
cmi brasil
colombia
ecuador
mexico
peru
puerto rico
qollasuyu
rosario
santiago
tijuana
uruguay
valparaiso
venezuela
venezuela

Oceania
adelaide
aotearoa
brisbane
burma
darwin
jakarta
manila
melbourne
oceania
perth
qc
sydney

South Asia
india
mumbai

United States
arizona
arkansas
asheville
atlanta
austin
baltimore
big muddy
binghamton
boston
buffalo
charlottesville
chicago
cleveland
colorado
columbus
dc
hawaii
houston
hudson mohawk
kansas city
la
madison
maine
miami
michigan
milwaukee
minneapolis/st. paul
new hampshire
new jersey
new mexico
new orleans
north carolina
north texas
nyc
oklahoma
philadelphia
pittsburgh
portland
richmond
rochester
rogue valley
saint louis
san diego
san francisco
san francisco bay area
santa barbara
santa cruz, ca
sarasota
seattle
tampa bay
tennessee
united states
urbana-champaign
vermont
western mass
worcester

West Asia
armenia
beirut
israel
palestine

Topics
biotech

Process
fbi/legal updates
mailing lists
process & imc docs
tech
volunteer

serwis obsługiwany jest przez program Mir

Ten artykuł został ukryty zgodnie z zasadami zapisanymi w polityce redakcyjnej.

HIMALAYAN GLACIERS DEATH – 2035 OR 2350 ?!
ZBIGNIEW CHARNAS : http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49391.shtml?comments=true 04-02-2010 13:00
No i znów mamy aferę anti-global-warming-thesis. Teraz nikt z medio-konsumentów już nie wie, co tak naprawdę dzieje się z lodowcami w Himalajach i w co tak naprawdę gra IPCC. Ci, którzy uwierzyli już, że katastrofalne ocieplenie globalne zostało zawieszone do roku 2350, niech przeczytają w całości niniejszy artykuł. Okazuje się, że kostka lodu to cała filozofia, a glacjo-klimato-logia to dział nauki, który dopiero musi powstać, albo chociaż odrodzić się z pieleszy. Niechże Jasio z podstawówki wyjaśni szacownym panom profesorom oraz wielmożnym panom dziennikarzom, co to jest lodowiec. Bez tego świat niechybnie skończy się przed zmierzchem bieżącego stulecia!

HIMALAYAN GLACIER AND SNOW LINE LEVEL CHANGES HIMALAYAN GLACIER AND SNOW LINE LEVEL CHANGES

SEASONAL FLUCTUATIONS OF GLACIAL ICE TONGUE SEASONAL FLUCTUATIONS OF GLACIAL ICE TONGUE



Motto :

Nauka potrzebuje wiedzy oraz wyobraźni –
Przy czym ta druga jest ważniejsza !

Albert Einstein (~)

[Braki w wiedzy można tak czy owak uzupełnić , a wyobraźni nie zastąpią w pełni nawet najnowocześniejsze multi-medialne zdobycze techniczne . Największe odkrycia Alberta Einsteina możliwe były właśnie głównie dzięki jego niezwykłej wyobraźni !]


NAUKOWCY
ZACNI BARDZO
SZAFUJĄ POOBIEDNIĄ MUSZTARDĄ
!!!
O PRZESŁAWNY DZIŚ AJPISIE
ZŁOŻYSZ GŁOWĘ GANDZE
W MISIE
!!!

Pewnie wielu z normalnie myślących ludzi po ostatniej aferze z lodowcami , gdzie w raporcie IPCC przestawiono cyfry z „2350” na „2035” – czy też raczej summa summarum odwrotnie – odetchnęło z ulgą . Pomyśleli , że przecież w takim razie – skoro lodowce w Himalajach rozpuszczą się nie za lat 25 , ale za 340 – to można wreszcie spać spokojnie , a globalne ocieplenie w zasadzie można odwiesić na kołek w ścianie . No to żeś Ajpis (IPCC) namieszał , bo nic podobnego ! Absolutnie nic podobnego nie występuje !

Pisałem już wielokrotnie , że jednym z miejsc , gdzie globalne ocieplenie postępuje najszybciej i zmiany klimatyczne są największe , są wysokie partie gór . Najbardziej spektakularnym objawem tych zmian jest wycofywanie się znajdujących się w górach lodowców . Dotyczy to zwłaszcza Himalajów , wysokich partii Andów , Tybetu i trzech szczytów rozłożonych szeroko w rejonie afrykańskiego Jeziora Wiktorii – to jest : Ruwenzori , Kenia i Kilimandżaro (here : Victorians , all together : HI-AN-TI-VI) .

Bardzo wysokie szczyty górskie , po których zboczach płyną lodowce , można jeszcze spotkać w Pamirze , Kaukazie , Sierra Nevada w Kalifornii , czy też w dalekich Sudirmanach , czyli inaczej Górach Śnieżnych na Nowej Gwinei . Jednak nie wszędzie w wysokich górach są lodowce , bo każdorazowo muszą mieć się na czym utrzymać i ze zrozumiałych względów nie pokrywają czaszami lodowymi czynnych wulkanów . Ale i tu widać daleko posunięte zmiany klimatyczne w piętrowym przesunięciu granicy wiecznych śniegów ku górze i ten parametr można tam intensywnie badać .

Tymczasem nagle pojawiła się w mediach wiadomość , że IPCC pomyliło się w prognozach i że wcześniejsze zapowiedzi utraty himalajskich lodowców do 2035 roku są fałszywe . Do tego dziennikarze dorabiają już tezę , że może też cały global warming to czczy wymysł i komercyjny falsyfikat . Zwłaszcza , że nie wiedzą , iż mamy akurat obecnie na północnej półkuli obfitującą w śniegi i mrozy zimę powulkaniczną – czyli coś na kształt zimy nuklearnej w dwa lata po stratosferycznym wybuchu wulkanu .

Sprawa z błędem IPCC polega na powstaniu przekłamania na zasadzie zjawiska określanego mianem faktu prasowego , gdzie jeden raport bazował na drugim , a ten drugi jeszcze na trzecim . W międzyczasie ktoś popełnił błąd i przestawił w dacie cyfry . Z roku 2350 zrobiono 2035 rok .

Paradoksalnie jednak , bo wbrew wszelkim dotychczasowym ekstrapolacjom , może się w praktyce okazać – bo jest to teoretycznie możliwe – że do roku 2035 rzeczywiście utracimy coś bardzo ważnego ! Chodzi tu o najważniejszy czynnik powstawania masy lodowców w Himalajach – o czym dalej . Dotychczasowe ekstrapolacje oparte są na dalece niepełnych danych i czynnika tego nie obejmują . Proces zanikania lodowców nie jest procesem liniowym , a do tego sam zależy od nieliniowo przyspieszającego procesu wzrostu temperatury i wielkości opadów , oraz od formy i charakteru tych ostatnich . Szacowne grono IPCC popełniło faktycznie istotne błędy w opisie i ocenie globalnego ocieplenia i go dalece ... niedoszacowało !!!


KAŻDY LODOWIEC PRAWDĘ CI POWIE
JEŻELI TYLKO ZNAJDZIESZ GO W GŁOWIE
!!!

Wszystko to , co wie o lodowcach IPCC (wyjąwszy niezamierzone czy ewentualnie zaprogramowane błędy) , oraz to , co wie NICPCC – czyli ja – jest w sumie kompatybilne . Choć nie opieram się na danych tego zespołu ONZ , tylko na własnych dociekaniach . Wszak wartość gorączki chorego zależy od miejsca , do którego lekarz wsadzi mu termometr . Nie zależy natomiast od tego sam stan chorobowy pacjenta . Oczywiście tylko wtedy , gdy termometr zostanie użyty zgodnie ze sztuką medyczną .

Lodowiec nie będzie dobrym wskaźnikiem zmian klimatu , jeśli nie będzie się wiedziało i rozumiało , co się w nim , na nim i pod nim dzieje . Nie każde miejsce na lodowcu wskazuje na to samo i nie każdy lodowiec jako całość mówi nam o tym samym , co inny lodowiec . Lodowiec nie jest bowiem zwykłą kostką lodu ze szklanki , tyle że nieco większą .

Są przy tym metody badawcze , którymi – dzięki temu , że są proste i łatwodostępne – można się wykazać w statystykach badań . I są metody najbardziej przybliżające do poznania prawdy , ale wymagają więcej zachodu za te same , a może nawet mniejsze pieniądze .


WSZYSCY PRAWIDŁO TO
MAJĄ W NOSIE
ŻE LODOWIEC SPŁYWA
!!!
[ ZBOCZEM PO UKOSIE ]

Tak właśnie zachowuje się kostka lodu w górach . Oczywiście kostka o słusznej wielkości i ciężarze . Gdyby lodowiec nie był zasilany z góry śniegiem , spłynąłby sobie w swoim arcy-żółwim tempie po zboczu góry w dolinę . A natknąwszy się tam na ciepło podłoża , powietrza i opadów , roztopiłby się definitywnie !

Lodowiec nie jest bowiem na stałe zawieszony w swojej rynnie lodowcowej , lecz płynie wewnętrznie i po zboczu w dół wąwozu . Jeśli temperatura otoczenia spada , a opadów śniegu nie przybywa , lodowiec płynie wolniej , gdyż maleje plastyczność jego lodu – jak gumy czy stopionego szkła . Dzieje się tak też dlatego , bo maleje w nim zawartość wody , czyli zawilgocenie lodowca . W przypadku odwrotnym , z powodu tych samych zjawisk , lecz ukierunkowanych swoim zwrotem w przeciwną stronę , szybkość spływu lodowca rośnie .

Lód w zależności od swojej temperatury zmienia przy tym jeszcze inne swoje właściwości . Można się o tym przekonać choćby wtedy , gdy chodzimy po śniegu przy lekkim mrozie i przy siarczystym mrozie . Śnieg podczas trzaskających mrozów odzywa się pod nogami inaczej . Nie chrzęści cicho , lecz doniośle skrzypi , a nawet udaje tłuczone szkło .

Można tez zwrócić uwagę na to , że padający z góry na lodowiec śnieg nie od razu zamienia się w lód , lecz stopniowo weń przekształca pod wpływem ciśnienia kolejnych warstw padającego śniegu i tworzącego się na jego powierzchni firnu śnieżno-lodowego . Zimą czoło lodowca przyrasta głównie dzięki spływowi lodu – dociążonemu opadami na szczycie i w górnym odcinku długości lodowca , tj. dzięki akumulacji śniegu . Latem zaś cofa się wskutek ablacji , czyli topienia się lodu . Są to odpowiednio : transgresja i regresja terenowa lodowca . Jeśli tylko nie dochodzi akurat do drastycznych zmian górskiego klimatu , jego całoroczny średni w wieloleciu bilans masowy średnia grubość nie ulegają zasadniczym zmianom .

Trzeba w tym miejscu właśnie wyróżnić grubość lodowca górskiego w pionie grawitacyjnym . A także jego całkowity zasięg pionowy oraz zmianę pionowego zasięgu jego czoła , czyli piętrowy awans czoła lodowca (plus – w dół) bądź piętrową jego degradację (minus – w górę) , które odbywane są wzdłuż linii pionowej . Te ostatnie określenia są określeniami zmodyfikowanymi przeze mnie i proszę nie mylić ich z awansem terenowym oraz transgresją i recesją terenową lodowca .

Obecnie średnia grubość znacznej części lodowców górskich nie ulega większym cieplarnianym zmianom . Rośnie ona przy szczycie góry – w strefie akumulacyjnej lodowca – z powodu przeważnie znacznie obfitszych opadów śniegu , a maleje bliżej doliny u podstawy góry – w strefie ablacyjnej lodowca – z powodu intensywniejszych niż poprzednio letnich roztopów lodowcowych . Nie zmienia się też przez to jeszcze nazbyt drastycznie sumaryczny wieloletni bilans masowy większości górskich lodowców . Widziałem wyniki badań lodowców na Islandii , które potwierdzają te logicznie uzasadnioną tezę .

Maleje natomiast obecnie dalece zasięg liczony prawie poziomo w terenie , a przez to także nieco zasięg pionowy w kierunku dolnym lodowców wysokogórskich . To jest , gdy zaczniemy liczyć ten ostatni w miejscu położenia czoła lodowca , a skończymy w dawnym miejscu położenia starego ich szczytu .

Dotyczy to zwłaszcza lodowców położonych w najwyższych partiach gór (HIANTIVI) i jest to już prawdziwa globalna glacjalna katastrofa ! Proces topnienia i cofania się czół lodowców rozpoczął się na całym świecie na dobre już w połowie XIX stulecia i do końca XX wieku przebiegał mniej więcej prostoliniowo – ze stałym postępem w czasie , czyli ze stałą średnią prędkością (=> Oerlemans , 2005 ) [wykres W-1] . Do dnia dzisiejszego grę wchodzi tu już zapewne 1500 – 2000 metrów przesunięcia po zboczu w terenie i jednocześnie ponad setka metrów przesunięcia w przestrzeni pionowo w górę !

Terenowa degresja i piętrowa degradacja lodowców pochłonie już niebawem – w ciągu kilku najbliższych dekad bieżącego stulecia – całą masę lodową lodowców himalajskich . Sumaryczny bilans masowy tych lodowców już na przykład za ćwierć wieku zacznie coraz szybciej , tj. we wzrastającym szybko tempie , maleć do zera !

Jeśli bowiem lodowiec wysokogórski potrafi płynąć z prędkością rzędu 2,0 m na dobę , to ze zbocza o długości 22 km potrafiłby spłynąć w czasie porównywalnym z wartością tempa spływu : 730 m / rok , czyli z wynikiem 22 km przez zaledwie 30 lat ! Lodowce w Himalajach mają właśnie przeciętnie 20 – 30 km długości . Przy czym myślę tu o rzędzie wielkości , a nie o dokładnym , prorockim wręcz , wyliczeniu danych . Do kwestii tej powracam w niniejszym tekście merytorycznie nieci poniżej .


PADŁA KROWA WOJCIECHOWA
NO BO CHŁOP
NA MLEKO CHOWA
A TA BYŁA ZARODOWA
!!!

Naukowcy nie zajmują się zmianami zasięgu pionowego lodowców , tylko głównie zmianami bilansu masowego i zasięgu terenowego lodowców – co zwłaszcza w przypadku tego pierwszego wskaźnika , w przypadku lodowców górskich w przeciwieństwie do lądolodów , jest w obecnym układzie zmian klimatycznych merytorycznie błędne – jako dalece niewystarczające !

Jeśli będzie się bazować tylko na prostoliniowej ekstrapolacji trendu ubywania masy lodowcowej , to faktycznie otrzyma się wynik zerowy daleko w przyszłości , w roku na przykład 2350 . Będzie to jednak merytorycznie błędna ekstrapolacja . A to dlatego , że dla dalszej krzywizny przebiegu zjawiska istotny jest jego wewnętrzny i generowany z zewnątrz mechanizm !

Niektórzy zakładają , że w Himalajach robi się coraz bardziej sucho i dlatego lodowce się kurczą , gdy tymczasem w rzeczywistości robi się tam coraz bardziej wilgotno , tj. wilgotniej pod względem ilości opadów . Nie wiem , może glacjolodzy , jako w sumie geofizycy , to bardziej geolodzy , a mniej klimatolodzy , i dlatego z natury rzeczy trzymają sztamę z inną niż klimatolodzy branżą !

Sprawę przyspieszającego roztapiania się himalajskich oraz innych lodowców można prześledzić na wykresie : „Zmiany długości lodowców kontynentalnych w okresie 1700 – 2000 , względem stanu w 1950 r.” [W-1] . Przedstawia on linie zmian długości lodowców wyszczególnione dla rejonu Atlantyku , Alp , półkuli południowej , Azji oraz północno-zachodniej części Ameryki Północnej . Mamy na nim na plusie około 1250 m i około 500 m na minusie – czyli w sumie razem 1750 metrów ubytku lodu w 300 lat i jednocześnie blisko 1500 metrów w lat 150 .

Sądzę , iż autorom przedstawionego wykresu W-1 chodziło o długość jęzorów lodowcowych liczoną w terenie , czyli po ukosie pod pewnym kątem . Szkoda , że nie podano tu dla porównania wartości średniej długości światowych lodowców kontynentalnych . Byłoby przez to widać dotychczasową skalę problemu , a nie tylko jakąś , czy też nawet heroiczną , pracę naukowców .

Niemniej z wykresu wynika , że począwszy od 1950 roku rocznie lodowce te kurczyły się średnio o około 10 m na swej długości terenowej , co przez półtora stulecia od 1850 roku dało blisko 1500 m , a do dziś prawie już niespełna dwa kilometry . Paradoksalnie , im wyżej położony był lodowiec , tym więcej się skurczył , bo cieplarniana różnica temperatur objawiająca się po stu kilkudziesięciu latach okazała się być tam największa . Wiadomo skądinąd , że maksymalnie lodowce cofają się w tempie około 50 m na rok . W samych Himalajach odnotowano na jednym z lodowców ekspresową prędkość recesji terenowej o wartości bliskiej 30 m na rok , co dawałoby mniej więcej około 4500 m od 1850 roku do dziś , czyli 3000 m na stulecie !

Ja na podstawie jeszcze innych napotkanych przeze mnie źródeł , kompatybilnych z całą wiedzą o globalnym ociepleniu , podaję dla granicy wiecznego śniegu na terenie HIANTIVI przedział przesunięcia wynoszący 1000 – 2000 m w ciągu XX stulecia . Niemniej w tym wypadku chodzi o przesuniecie pionowe , co dokładniej niebawem wyjaśniam .

Jeśli pan Michael Zemp z World Glacier Monitoring Service (WGMS) przedstawia , że lodowce staja się obecnie cieńsze w swej grubości średnio na całym świecie o jeden metr rocznie , to musi to też w jakiś sposób współgrać z danymi o przesunięciu liniowym lodowców w terenie . W dziele imaginacyjnego dopasowania nawet dość odległych merytorycznie danych trzeba przeprowadzić tu pewną następującą analizę .

Jeśli średni wznios lodowca na świecie wynosi dajmy na to jakieś 5 do 10 % – tj. na odcinku kilometra wznoszą się one na 50 do 100 m wysokości n.p.m. – to schodzące do samego oceanu lodowce Alaski czy też Patagonii mogą być jeszcze mniej strome , a wysokogórskie lodowce w Himalajach mogą – jak się spodziewam – maksymalnie wznosić się na zboczach nawet pod kątem 45 stopni . Wówczas cieplarniane cofnięcie się ich w terenie byłoby pod koniec procesu topnienia coraz bardziej porównywalne ze spadkiem ich grubości w pionie , a jednocześnie z ich lodowcową piętrową degradacją .

Analiza ta ma tu istotne znaczenie o tyle , że na razie linie wykresu zmian długości lodowców kontynentalnych dają się ekstrapolować prawie w linii prostej , natomiast linia wykresu „Skumulowanej zmiany grubości lodowców” [W-2] oraz trend wykresu „Średniej zmiany grubości lodowców” [W-3] stają się po roku 1970 coraz bardziej zagięte ku dołowi w tempie przyspieszającym .

Ponieważ w miarę postępu globalnego ocieplenia lodowce przemieszczają (przekornie w stosunku do ruchu lodu ku dołowi) swoje środki ciężkości w górach w górę , rośnie ukos ich płaszczyzn . Rośnie też przez to statystycznie ich grubość w pionie oraz ubytek tejże grubości . Wskazane przyspieszenie może być zatem , dla wyjaśnienia , względnym geometrycznym efektem statystycznym .

Jest to bardzo ważna konstatacja , gdyż świadczy to o tym , iż bazowa ekstrapolacja przedstawionych na wykresach W-2 i W-3 trendów aż do roku 2350 , czy też wcześniej , jest błędna ! Nie wynika ona bowiem z mechanizmu zmian , a jedynie z „krzywizny sinusów” ! Właściwa krzywda lodowcom dopiero więc dziać się zacznie , a jak wynika z mechanizmów istnienia lodowców , stanie się to już niebawem !


WIECZNE ŚNIEGI TAM NA SZCZYTACH
WCALE NIE SĄ WIECZNE
STĄD SPŁYNIĘCIE W DÓŁ LODOWCÓW
STANIE SIĘ KONIECZNE
!!!

Przytoczone przeze mnie powyżej tysiące metrów przesunięcia dotyczą jednak ściśle samej granicy wieloletniego śniegu , inaczej zwaną granicą wiecznego śniegu czy też linią śnieżną , nie zaś czół lodowców . Lodowiec bowiem w wyższej temperaturze płynie szybciej , a dodatkowo obciążany obecnie większą ilością opadów także szybciej zmierza ku dołowi zbocza . Wysuwa się więc coraz bardziej w dół względem podnoszącej się szybciej niż jego czoło granicy wiecznego śniegu .

Lód ma przecież dużą pojemność i bezwładność termiczną . Ta druga jednak dość szybko maleje wraz z rosnącym szalenie klimatycznym skokiem dodatniej temperatury w wysokich górach – według mnie dotychczas maksymalnie około 7,0 °C (Kilimandżaro , XX + XXI w.) .

Jak od dawna opisuję – zgodnie z moją teorią klimatycznego efektu buforowego Climatic Buffer Effect (CBE-KEB) oraz zgodnie ze szczątkowymi pierwotnymi danymi – w górach powyżej 4000 m n.p.m. doszło maksymalnie do ocieplenia dziesięciokrotnie przekraczającego wartość ocieplenia powierzchni Ziemi (7,0 °C a 0,7 °C) , a ocieplenie powyżej 3,0 °C jest tam powszechne ! Przesunięcie granicy wiecznego śniegu o 1000 – 2000 m w górę odpowiada właśnie ociepleniu o kilka stopni Celsjusza .

Zgodnie z tym , co przedstawia w tomie siedemnastym przedwojenna „Wielka ilustrowana encyklopedia powszechna wydawnictwa =Gutenberg=” , około roku 1930 granica wiecznego śniegu przebiegała w przybliżeniu na następujących wysokościach , wyrażonych w metrach nad poziom morza : na Ziemi Franciszka Józefa = 300 , na Szpicbergenie = 500 , na Grenlandii = 900 – 1200 , w Norwegii = 1400 – 1900 , w północnych Alpach wapiennych = 2500 , w Tatrach = 2300 – 2450 , w Kaukazie = 2900 – 3900 , w Górach Skalistych = 4200 , w południowo-wschodniej części Himalajów = 5200 , na Kilimandżaro = 5400 , w Andach Peruwiańskich = 5000 , w Andach Chilijskich = 2000 oraz na Ziemi Ognistej = 700 . Rok 1930 znajduje się akurat w połowie osi odciętej wykresu Oerlemansa z 2005 roku (W-1) – biorąc pod uwagę przedział lat 1850 – 2010 .

Granica wiecznego śniegu dochodziła pierwotnie na Kilimandżaro być może do poziomu 4166 m n.p.m. – bo taką wartość znalazłem innym źródle – ale dokładny sposób podania tej wartości sugeruje , że dotyczy ona raczej punktu maksymalnego zasięgu lodowca , a nie rozmytej wszelako linii śnieżnej . W „Ucziebnym atlasie mira” wydanym w Moskwie w 1967 roku jest ona zaznaczona na wysokości 4500 m n.p.m. . Mogły tam zostać przytoczone stare dane rosyjskie . Jak się to daje odczytać z wykresu zamieszczonego w podręczniku glacjologii autorstwa Jacka Jani (Kotliakow , 1984) [*] na dwie dekady przed końcem XX wieku granica wiecznego śniegu przebiegała na Kilimandżaro na wysokości rzędu 4500 – 5000 m n.p.m. .

Trzeba jednak uczciwie przyznać , że linia śnieżna nie przebiega zawsze wokół całej danej góry jednakowo . Jej wysokość może się różnić choćby ze względu na różne nasłonecznienie zboczy na poszczególnych kierunkach w decydujących porach roku . Publikowane wartości mogą być wówczas wartościami uśrednionymi . Mogą też dotyczyć poziomu , na którym góra pokryta jest śniegiem całkowicie ze wszystkich stron .

Nie wiadomo do końca na ile powyższe różnice w wysokościach linii śnieżnej Kilimandżaro wynikają z globalnego ocieplenia , a na ile z niekonsekwentnego traktowania danych . Należy tu przy tym zauważyć , że w rejonie równikowym nasłonecznienie stoków masywu Kilimandżaro od północy niekoniecznie jest takie samo jak od południa , choć sama góra ma raczej dość regularne kształty .

Nad tę królowę afrykańskich gór napływają masy powietrza z dwóch zasadniczych kierunków : albo od północnego-wschodu z zimowego Wyżu Syberyjskiego i znad wyschniętego Półwyspu Arabskiego , albo z południowego-zachodu w zakręcie znad Oceanu Indyjskiego . W tym drugim przypadku chmury niosą więcej opadów , są gęstsze i lepiej ocieniają zbocza kolosa . Kiedy jeszcze lodowca było na nim sporo , niżej schodził on właśnie po stronie południowo-zachodniej – co daje się odczytać z niektórych atlasów geograficznych .

Być może zlokalizowany od strony północno-wschodniej fragment linii śnieżnej na Kilimandżaro na początku lat 30-tych XX wieku faktycznie przebiegał na wysokości 5400 m n.p.m. , a jej fragment przechodzący przez zbocze południowo-zachodnie znajdował się na wysokości nieodległej od 4700 m n.p.m. . A do dziś – z powodu wzrostu ilości skraplającej się na stokach Kilimandżaro pary wodnej – oba poziomy wyrównały się .

Z teorii wynika , że jeśli dla Peru oraz Indii około roku 1930 podałem za encyklopedią Gutenberga wysokości zbliżone do 5000 m , to w rejonie równika linia śnieżna nie powinna mieć jednocześnie poziomu wyższego niż poziom odpowiednio o kilkaset metrów niższy od podanego dla gór zwrotnikowych , tu Andów w rejonie Peru oraz Himalajów . Dysproporcja ta wynika z różnic w zachmurzeniu nieba i sposobie operowania słońca , które z kolei generują różnice w średnim nasłonecznieniu zboczy gór .

Spośród ok. 12 km2 powierzchni afrykańskich lodowców główną ich część stanowi czapa lodowa Ruwenzori (5129 m n.p.m.) oceniana na 10 km2 . Położony bardziej na wschód masyw Kenia (5200 m n.p.m.) pokrywają lody o łącznej powierzchni 1,2 km2 (Joachim Marcinek , 1984) [**] . Oba wymienione szczyty są wyraźnie niższe od Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) , a mimo to zachowało się tam więcej lodu (12 – 10 – 1,2 = 0,8) . Dla porównania podam , że w Andach kryje on powierzchnię wyrażoną w kilometrach kwadratowych = 26 500 , w tym w samej Patagonii = 24 000 . W Himalajach = 33 000 , w Transhimalajach = 4 000 oraz w Tybecie = 9 100 , czyli razem = 46 100 (dane sprzed 1984 roku) .

Właśnie w naturalnych geograficznych różnicach gęstości zachmurzenia i nasłonecznienia , już w stanie zastanym pierwotnie , oraz w różnicach standardowej ilości opadów upatruję przyczyny „afrykańskiej niekonsekwencji lodowcowej” . Polega ona na tym , że na trzech szczytach wiktoriańskich istnieją znaczne dysproporcje w stopniu pokrycia lodowego . Oddziela je od siebie maksymalnie blisko tysiąckilometrowy pas przestrzeni . Od zachodu – tam gdzie jest największy lodowiec – mamy tam zaraz akurat lasy deszczowe , a od wschodu rejon Jeziora Wiktorii sąsiaduje z sawanną i półpustynią (Kilimandżaro) . Oznaczać to musi niewątpliwie różnice w poziomie przebiegu linii śnieżnej na poszczególnych szczytach Wiktorianek .

Nie wiadomo , czy w przypadku Kilimandżaro nie utożsamiano poziomu linii śnieżnej ze średnim bądź maksymalnym zasięgiem czoła lodowca . Regułą jest , że linia śnieżna może przebiegać nawet tysiąc metrów w pionie powyżej czół spływających z gór lodowych jęzorów . Niemniej w konkretnym dość odosobnionym przypadku może zdarzyć się inaczej z powodu zaistnienia specyficznych warunków orograficznych (terenowych) .

Na błędna praktykę utożsamiania linii śnieżnej z zasięgiem lodowców bądź z tzw. granicą zlodowacenia , może wskazywać fakt następujący . Zarówno na Wyżynie Abisyńskiej , jak też na Nowej Gwinei , istnieją szczyty górskie (Ras Daszan , Mount Wilhelm) , które w plejstoceńskiej przeszłości pokryte były lodowcami . Są one usytuowane w siatce geograficznej podobnie lub analogicznie do Kilimandżaro i mają wysokości rzędu 4600 – 4700 m n.p.m. . Niemniej nie posiadają one już dziś lodowców i nie spotkałem wzmianek mówiących o tym , że w XIX wieku je posiadały .

Około roku 1980 z dużego lodowca na Kilimandżaro zachowały się już tylko resztki w postaci małych lodowczyków o maksymalnej długości zaledwie dwóch kilometrów (Joachim Marcinek , 1984) [**] . Przewiduje się całkowity ich zanik na rok 2015 . Prawdopodobnie linia śnieżna opuści niebawem definitywnie położony na wysokości prawie 6000 metrów szczyt góry . Gdyby w przypadku Kilimandżaro zastosować dystans zmian położenia linii śnieżnej właściwy dla Himalajów , to można byłoby dojść właśnie do takiego wniosku .

Skoro został wymieniony poziom wiecznego śniegu na Grenlandii , to trzeba koniecznie zauważyć , że w kilku ostatnich latach letnie roztopy lodowe pojawiły się na jej lądolodzie już na wysokości przekraczającej 2000 m n.p.m. – czyli przeszło 1000 m powyżej wskazanego około roku 1930 poziomu linii śnieżnej występującego na Grenlandii . Świadczy to o występującym tam ociepleniu temperaturowym o podobnej skali jak na Kilimandżaro .

W końcu należy poruszyć przypadek Himalajów . To również potencjalnie trudno ustrzec się błędów wynikających z rożnej – nie zawsze poprawnej – klasyfikacji danych śniegowych . Podawane wartości różnią się pomiędzy sobą . Internetowe encyklopedie i sieciowe podręczniki podają przeważnie wysokość 4500 m n.p.m. dla granicy wiecznego śniegu po południowej stronie Himalajów i 6000 m n.p.m. po północnej ich stronie kilkaset kilometrów dalej .

W jednym miejscu natrafiłem na prawdopodobnie aktualniejszy zapis zakresowy – to jest odpowiednio : 4500 – 5000 m n.p.m. dla strony południowej i 5700 – 6100 m n.p.m. dla północnej . Z wykresu Kotliakowa , zamieszczonego w podręczniku Jacka Jani , daje się to odczytać przybliżony zakres wysokości dla linii śnieżnej blisko 1984 roku jako 5250 – 6300 m n.p.m. . Sugeruje to istotną rosnącą rolę skraplania pary wodnej w ociepleniu południowych stoków Dachu Świata .


CHOĆBY JEDEN GŁOS
PRAWDZIWY
I ŚWIAT POZOSTANIE ŻYWY
!!!

Chciałbym się tu skupić na jednym charakterystycznym świadectwie [***] odnalezionym w internecie . Cytuję : „Dawa urodził się w Khumjung , niewielkiej wiosce położonej 15 km od Mount Everestu na wysokości 3500 m n.p.m. . Jego ojciec wspinał się razem z brytyjskim alpinistą Chrisem Bonningtonem , a dziadek , na co dzień handlarz jaków , przemierzył cały świat u boku pierwszego zdobywcy Czomolungmy , Sir Edmunda Hilarego .”

Oraz dalej : „Dawa zwraca uwagę na konsekwencje niektórych zmian dla lokalnych społeczności . – Pokrywa wiecznego lodu nad naszą wioską topnieje dziś na wysokości 5500 m n.p.m. , kiedyś było to 3750 m n.p.m. . Coraz częściej nawiedzają nas długie susze . W przeszłości trwały one po kilka tygodni , ale teraz zdarzają się okresy nawet siedmiu miesięcy bez deszczu . Opadów jest nie tylko mniej , są one również mniej regularne .” . [...]

„– Wszystkie himalajskie lodowce topnieją ze średnią prędkością 10 – 20 m rocznie – stwierdza – a jedną z najbardziej rzucających się w oczy zmian jest coraz większa ilość tzw. epizodycznych powodzi lodowcowych (w skrócie GLOF) .” [Cała relacja w przypisach u dołu niniejszego artykułu . Także kilka linków do innych źródeł danych .]

Należy tu specjalnie zaznaczyć , że himalajski Szerpa , wspinacz i przewodnik , zapewne znakomicie orientuje się w górskich wysokościach , nietrudno mu też było zaobserwować zmianę charakteru opadów atmosferycznych z dość regularnych na bardziej sporadyczne , bo i w Polsce taką przemianę nie tylko ja zaobserwowałem i istnieją już nawet naukowe opracowania w tym kierunku .

Mógł jednak nie zauważyć , tego , co powinno być oczywiste . Gdyby rzeczywiście opadów było zdecydowanie mniej , całkowita masa himalajskich lodowców zmniejszałaby się w istotnym tempie , a tymczasem jej ubytek dał się ekstrapolować aż przeszło trzysta lat do przodu . Zapewne opady stały się bardziej nawalne , co obserwuje się prawie wszędzie na świecie , a w Himalajach w czasie monsunu i tak zawsze dużo pada .

Wysokość linii śnieżnej bliską pięciu i pół tysiąca metrów potwierdza tez inny tekst [****] : „Badając lodowce w Nepalu [Południowa strona Himalajów / Z.C.] prof. Armstrong stwierdził , że na wysokości powyżej 5,400 m [5400 m n.p.m.] nie występowało zjawisko topnienia . ‘Oznacza to , że około połowa obszaru lodowców , które badaliśmy w Nepalu , nie doświadcza topnienia .’ – powiedział .”

To ostatnie jest akurat oczywiste zważywszy , że linia śnieżna może już przebiegać w połowie obszaru zlodowaconego – tj. blisko poziomu tzw. granicy zlodowacenia , czyli inaczej poziomu zlodowacenia (Østrem , 1966) . Istotne jest tu położenie granicy wiecznego śniegu po południowej stronie Himalajów na wysokości 5400 m n.p.m. !

Przedstawiona powyżej konstatacja , mówiąca o szybkim i nieubłaganym przesuwaniu się linii śnieżnej , ma ogromne znaczenie dla istnienia lodowców wysokogórskich i zadecyduje o nieuchronnym ekspresowym ich zaniku w XXI stuleciu ! Chodzi o to , że lodowiec musi być zasilany śniegiem , a nie wodą z ciepłych deszczy . Kiedy granica wiecznego śniegu opuści szczyty gór , lodowce zaczną być latem zasilane deszczami , a w końcu będą nimi zasilane przez cały rok . To znaczy już niedługo potem wcale nie będą zasilane czymkolwiek , bo ciepła ciekła woda lodowca nie zasila , tylko roztapia i po nim spływa !

Początkowo marznący deszcz będzie jeszcze wchodził w masę lodowca , ale jednocześnie będzie go ocieplał aż do momentu przemiany fazowej lodu na wodę (ciepło właściwe) , po czym zasili pobór ciepła dla pokonania oporu termicznego topnienia lodu (ciepło topnienia) . Lodowiec zacznie się już kurczyć obustronnie – i od dołu i od góry . Po czym w ekspresowym tempie zaniknie !

Meteorolodzy wiedzą , że nic tak szybko nie topi śniegu i lodu wiosną , jak ciepły wiosenny deszcz . A ilość wody niesionej w monsunach rośnie w procesie globalnego ocieplenia w tempie geometrycznym ! Co 12 °C wzrostu temperatury występująca w nich ilość wody podwaja się . Linia na wykresie Oerlemansa ponownie gwałtownie załamie się ku dołowi !

Deszcze , które już obecnie roztapiają i będą roztapiać lodowce , nazywałem mianem deszczy Pieńkowskiego . A to na cześć redaktora miesięcznika „Wiedza i Życie” , który w czasach , kiedy jeszcze można było zdobyć i odbyć obustronnie pouczającą audiencję u dziennikarzy , zwrócił na zjawisko opadu ciepła z deszczem moją jeszcze nie całkiem wyrobioną uwagę .


I WOZILI ZNAD GANGESU
WODĘ W BECZCE DO SEDESU
A TERAZ NIE BĘDĄ PILI
NAWET TEJ
JAKĄ WOZILI
!!!

Kwestia istnienia lodowców w Himalajach to strategiczna kwestia przetrwania dla populacji kilku nacji żyjących w ich rejonie . Dla populacji , która w samych tylko Indiach przed połową XXI stulecia będzie stanowiła czwartą cześć ludności świata . A jest to sprawa życia i śmierci w sumie w dalekich reperkusjach nie tylko dla samych bezpośrednio nią zainteresowanych – mieszkańców Indii , Pakistanu , Nepalu , Bhutanu , Bangladeszu , Birmy , Tajlandii , Laosu , Kambodży , Wietnamu , czy też wreszcie Chin !

W centralnej części subkontynentu indyjskiego potrafi spaść rocznie blisko 1600 mm opadu deszczu , lecz odbywa się to prawie wyłącznie w porze deszczowego monsunu . W każdym z blisko ośmiu miesięcy pory suchej nie pada więcej niż tylko około 10 mm wody miesięcznie . Kiedy przez blisko trzecią część roku na wiosnę w Indiach jest już prawie śmiertelnie sucho , bo od odejścia deszczowego monsunu minęło prawie pół roku , a do nadejścia kolejnego takiego monsunu w czerwcu pozostały miesiące , ludzie i zwierzęta korzystają ze spływających rzekami z himalajskich lodowców dość obfitych wód roztopowych .

Dzięki temu zjawisku nie zaginęła , ale rozkwitła jedna z najwspanialszych kultur i cywilizacji starożytnego i późniejszego świata . Dziś natomiast staje ona z powodu groźby zaniku wiosennych rzek na krawędzi totalnej zagłady ! Memento mori ! Europo i Ameryko , będziesz następna !

Społeczne i polityczne echa tak rozległego problemu , jakim jest kwestia zaniku himalajskich lodowców , dotrą również do samej Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych . Dlatego nie dziwię się , jeżeli słyszę , że podobno 2350 zamieniono na 2035 celowo – aby zmobilizować świat do działania . Ktoś ma w Indiach intuicję i jednocześnie zdobył się na odwagę w obronie narodów , choć niekoniecznie ma naukową uczciwość .

Problem pogarszającego się dostępu do wody pitnej , wody dobrej jakości i w ogóle do zwykłej wody to problem ogólnoświatowy i niebawem też problem Polski . A nie tylko jakichś biednych krajów Afryki (co Europejczyków na co dzień nie obchodzi) . To problem zdrowotny i gospodarczy , a w końcu i polityczny , którego znaczenie nieubłaganie niszczycielsko będzie rosło !


HIMALAYA EIS IDIOTEN
IN 2010 JAHRE
VERBOTEN
!!!

Pierwotnie niniejszy artykuł zatytułowałem : „HIMALAYAN ICE IDIOTS FORBIDDEN !” – tak byłem wzburzony bezczelnością propagandy i egzystencjalną niefrasobliwością oponentów tezy o globalnym ociepleniu , którzy literówkę (cyfrówkę) 2350 – 2035 podnieśli do rangi dowodu na wręcz rychły początek współczesnej epoki lodowcowej , bo tak im to obecne i przyszłe ocieplenie żywotnie nie odpowiada . Stuletnie prognozy IPCC (Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu) są przez nich podważane , a ta jest trzystuletnia ! I ta ma być dla nich pewna ?!

Jak przy innej okazji powiedział niedawno jeden z polskich ekonomistów : To obraża ludzką inteligencję ! Wstrzymałem się jednak z dosadnością , bo usłyszałem akurat fragment katolickiej audycji radiowej , w której mówiono o pokorze . W końcu nauka nie pierwszy raz popełnia błąd , a prawda zawsze była polityczna i jest taka po dzień dzisiejszy , gdyż historia ani w Indiach , ani w Stanach Zjednoczonych czy Japonii się nie skończyła .


TOMORROW BEGINS TODAY
AND NEVER DIE
!!!

W całej aferze lodowcowej najistotniejsze są być może słowa Michaela Zempa z WGMS , w których stwierdza on : „Po prostu nie ma żadnych obserwacji , które pozwalałyby na wygłaszać tego typu oświadczenia .” . I przypuszczalnie właśnie dlatego – mając skąpe dane obserwacyjne w tak ważnej dla świata sprawie – Syed Hasnain stworzył na forum publicznym ten problem . Historyczna chwała mu za to !

Okazuje się , że tam , gdzie dzieje się najwięcej , nauka nie raczy zaglądać , choć robią to tabuny turystów , a to , co od lat się nie zmienia , doczekało się tomów opracowań . W podręcznikach glacjologii nie ma często obok innych gór w ogóle rozdziałów dotyczących Himalajów . Nie ma tu więc mowy o solidnej robocie !

O tym właśnie powinien głównie powiedzieć bijąc się w pierś podczas obrad Światowego Szczytu Energii Przyszłości w Abu Dabi przewodniczący IPCC Rajendra Pachuari i powinien niniejszym zaapelować do wszystkich pazernych nafciarzy o środki finansowe na strategiczne dla regionu południowej i południowo-wschodniej Azji , oraz w sumie dla całego świata , badania Dachu Świata !

To , że podstawowe wskaźniki – średni bilans masowy i średnia grubość lodowców – ulegają na razie niewielkim zmianom , nie oznacza , że inne , decydujące ostatecznie o przetrwaniu lodowców parametry pozostają niezmienione . Temperatura otoczenia , ilość oraz charakter opadów atmosferycznych na lodowce , prędkość spływu strumieni lodowych , położenie linii śnieżnej w górach – uległy w tym samym czasie już daleko posuniętym zmianom !


NIECIĄGŁEGO PROCESU
CIĄGŁA EKSTRAPOLACJA
PSEUDONAUKA TO I KOMPROMITACJA
!!!

Można się zastanowić , dlaczego tak się stało , że naukowcy zaczęli coś kręcić i że w dziedzinie informacji na temat globalnego ocieplenia powstaje ostatnio spory zamęt . Z jednej strony prawie bezgranicznie ufa się nauce i wierzy w jej etos , z drugiej zaś strony mało kto jest święcie przekonany o istnieniu zagrażających nam powszechnie i bezpośrednio zmian klimatycznych . Sądzę , powinno się tu przydać nam wszystkim stwierdzenie , które niedawno usłyszałem : Warunkiem zrozumienia jest stawianie właściwych pytań !

Być może jest właśnie okazja , aby dociec , czy naukowcom IPCC ONZ rzeczywiście zależy na poznaniu prawdy , czy też tylko na zaistnieniu i skierowaniu odpowiedniego strumienia pieniędzy do pewnych struktur systemu naukowego , a pośrednio również biznesowego . Od lat w badaniach nad zmianami klimatu spostrzegam wiele nieprawidłowości i jako para-naukowiec – jak to siebie sam nieraz określam – staram się na nie wskazywać !

Słowo „para” znaczy po grecku „obok” . Ma to więc oznaczać , że działam blisko nauki . Jest inne słowo na określenie odszczepienia naukowego . To słowo „pseudonauka” – z przedrostkiem „pseudo-” . Jeśli nauka nie będzie czysta w intencjach i stanie się stosowaną demagogicznie w celach li tylko komercyjnych , stanie się równocześnie automatycznie pseudonauką .

Oczywistym jest , że na badania zmian klimatycznych trzeba przeznaczyć odpowiednie pieniądze i że nie są to małe pieniądze . Zwykły serwis meteorologiczny dla komunikacji i mediów nie jest imprezą tanią . Dlaczego wiec klimatyczny miałby takim być ? A przecież mogą od niego zależeć losy cywilizacji i losy życia na Ziemi ! Poza tym największe i daleko większe fundusze przeznaczane są na często bezproduktywnie stosowane nadmierne zbrojenia oraz trafiają do kieszeni elit , które właśnie przyczyniają się do zniszczenia świata !

Czyż jednak we współczesnym świecie nie jest tak , że kto płaci i decyduje o pieniądzach , ten dyktuje warunki ? Być może prawda stała się już towarem w sposób totalny , a mądrość służąca przetrwaniu stała się błahostką . Wszak coraz częściej niektórzy głoszą : Carpe diem !

O moich , już zresztą bardzo zadawnionych , zastrzeżeniach do pracy IPCC można przeczytać choćby w artykule pod tytułem : „Ajpis wiedział , nie powiedział !!!” . Link do niego umieściłem w przypisach na końcu niniejszego tekstu .


= RÉSUMÉ =
WŁAŚCIWY KLUCZ PASUJE
DO WŁAŚCIWEGO ZAMKA
CHOCIAŻ DRZWI CZASEM TRZYMA
TYLKO SAMA KLAMKA
!!!

Reasumując na koniec niniejszego tekstu należy stwierdzić , że ubytek masy w strefie ablacji lodowców kompensowany jest wzrostem ich masy w strefie akumulacji . Coraz szybsze topienie się lodu na czołach lodowców kompensowane jest coraz szybszym spływem jego strumieni . Cofanie się czół lodowcowych rekompensuje wzrost ich wierzchołków . Ekstrapolacje ubytku grubości pionowej lodowców może dotyczyć jedynie geometrycznego efektu statystycznego – wynikającego ze zmiany skosu położenia lodowca , gdy z powodu globalnego ocieplenia kształt jego przemieszcza się po zaokrąglonym zboczu górskim od położenia prawie poziomego do prawie pionowego .

Wszystko to trwać będzie aż do momentu opuszczenia wierzchołków lodowców przez podnoszącą się granicę wieloletniego śniegu . Wówczas nastąpi nagłe załamanie systemu lodowcowego na naszej planecie i totalne roztopienie lodowców w czasie ich spływu w naprawdę ekspresowym tempie w ciągu paru zaledwie dekad !

Podkreślam więc raz jeszcze na koniec , że kluczowym dla oceny perspektyw lodowcowych jest określenie tempa podnoszenia się wysokogórskiej granicy wiecznego śniegu , to jest tzw. linii śnieżnej . Z tego zaś przesunięcia konieczne jest wyliczenie stopnia wzrostu temperatury w wysokich partiach gór powyżej 4000 m n.p.m. oraz w swobodnej atmosferze powyżej 3000 m n.p.m. –kolosalnego z powodu emisji gazów cieplarnianych . Wyniki tych badań powinny potwierdzić zagrożenie planetarną katastrofą środowiskową , a tym samym zagrożenie końcem naszej cywilizacji technicznej w tuzin dekad bądź wcześniej !

Więcej informacji na ten i pokrewne tematy zawierają niektóre poprzednie moje artykuły z ich obszernymi uzupełnieniami . Można w nich miedzy innymi przeczytać , dlaczego w Himalajach drastycznie rośnie ilość opadów atmosferycznych i jednocześnie w ich wysokich partiach tak szybko podnosi się temperatura , jak tu opisuję .


= CASUS MAIUS HIMALAIUS – CASUS STRATUS MUNDI =
FROM „ASTORIA”
NEW YORK CITY
TO VILLAGES IN BURUNDI

Jeśli środowiska naukowe , a za nimi też dziennikarze , tak zachowali się w sprawie topnienia lodowców , a z kolei politycy i wielki biznes jeszcze gorzej zachowują się w nurcie komunikacji społecznej i standardów demokratycznych , to wróży to tylko same złe rzeczy na przyszłość ! Być może również fałszywie podeszła nauka do kwestii ocieplenia głębin oceanicznych i zlekceważyła zagrożenie erupcjami gazów z podmorskich złóż hydratów gazowych . W obliczu takiej katastrofy traciłyby na znaczeniu wszelkie naturalne cykle klimatyczne , w tym również glacjalne .

O problemie ocieplenia złóż hydratów metanu składnikiem geologicznym efektu cieplarnianego napisałem w artykule pod tytułem : „Tora ! Tora ! Tora ! Sodoma ! Gomora !” oraz „Terra nostra – Terra nova” . Linki również na dole tego tekstu .

Tymczasem trzeba bardzo szybko podjąć badania archiwalne w terenie i w bibliotekach – dla ustalenia stanu przeszłości – oraz , bodaj najlepiej , badania satelitarne – dla dokonywania pomiarów aktualnych zmian poziomu linii śnieżnej w górach . Właśnie , jak przypuszczam , znakomicie sprawdziłyby się w tym dziele sztuczne satelity i superkomputery . Mogłyby na przykład wyznaczać ubytek widzianej z góry białej powierzchni śniegowej w górach i względem trójwymiarowego profilu danego pasma górskiego przeliczać go na zmianę poziomu linii śnieżnej .

Nie mówię , że na badania te powinny znaleźć się odpowiednie pieniądze oraz skuteczny system egzekwowania wyników opracowań , bo jest to oczywiste jak korzystanie z prognoz pogody na weekend , ale że potrzebna jest tu , jak we wszystkim , szczera wola polityczna pielęgnowania standardów mądrości . Pokój ludziom dobrej woli !

O przewrotna Wieżo Babel ! Dziś zapewne wprost Burj Dubai Tower . Doprawdy , możesz już zacząć drżeć w swoich posadach ! Zmiany klimatu , to nie pierwszyzna na Ziemi , ale też ginęły przez nie miliony gatunków fauny i flory oraz upadały przez nie całe prześwietne cywilizacje . Okłamano nas ! Okłamano dla pieniędzy ! Sprzedano ! Dziś już zaczynamy ginąć ! Fizyki nie da się pokonać propagandą !

Nie powiem więc na sam koniec , że trzeba mieć nadzieję , iż może nic się nie stanie i wszystko jakoś dobrze się ułoży . Tak formułowana często w mediach nadzieja jest przysłowiową matką głupców ! Powiem to , co głoszą często święci : Ora et labora ! Módl się i pracuj !


[]


ILUSTRACJE


1. HIMALAYAN GLACIER AND SNOW LINE LEVEL CHANGES – Zmiany poziomu linii śnieżnej i lodowców himalajskich .

2. SEASONAL FLUCTUATIONS OF GLACIAL ICE TONGUE – Sezonowe fluktuacje jęzorów lodowych lodowców .


* * *


WYKRESY


W-1 – Zmiany długości lodowców kontynentalnych w okresie 1700 – 2000 , względem stanu w 1950 r. (Oerlemans , 2005 ; IPCC , 2007) .

 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wgl/en/ch4s4-5-2.html


W-2 – Skumulowana zmiana grubości lodowców [m] , (1950 – 2010 = 14 m) .

W-3 – Średnia zmiana grubości lodowców [cm/rok] , (obecnie ok. 1,1 m/rok) .

 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Masa_lodowcowa.PNG


* * *


TEKSTY INTEGRALNE


Lodowiec / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec

Lodowiec górski / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_g%C3%B3rski

Lodowiec górski / Zgapa
 http://www.zgapa.pl/zgapedia/Lodowiec_g%C3%B3rski.html

Lodowiec dendryczny / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_dendryczny

Lodowiec Fedczenki / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_Fedczenki

AR4 WGI Chapter 4: Observations: Changes in Snow, Ice and Frozen Ground
4.5.2. Large and Global-Scale Analyses // wykres W-1
 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wgl/en/ch4s4-5-2.html

Masa lodowcowa / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Masa_lodowcowa.PNG

Masa lodowcowa / Wikimedia // wykres W-2 i wykres W-3
 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Masa_lodowcowa.PNG

[Wysokość wystąpienia na Kilimandżaro granicy wiecznego śniegu]
Jak na klimat wpływa ukształtowanie powierzchni?
 http://scholaris.pl/Portal?refId=RU38018L888X03B6BI8S4J5B

Himalaje / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Himalaje

Himalaje / Interia
 http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=70241

Himalajscy Szerpowie zaintrygowani widokiem much
na wysokości 5000 m n.p.m. / Zielona Sowa [***]
 http://www.zielonasowa.home.pl/100miejsc/index.php?option=com_content&view=article&id=23%3Aalbum&catid=4&Iitemid=3

„Dach świata” „rozpłynie się” już w 2035 roku ? Najnowsze odkrycia [****]
 http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/pogoda-artykoy/56-zmiana-klimatu/919-qdach-wiataq-qrozpynie-siq-ju-w-2035-roku-najnowsze-odkrycia

Himalajskie lodowce nie stopią się do 2035r.
 http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3176291

Twierdzenie o zniknięciu lodowców w Himalajach do 2035 roku jest błędne
 http://www.eduskrypt.pl/twierdzenie_o_zniknieciu_lodowcow_w_himalajach_do_2035_roku_jest_bledne-info-25317.html


* * *


PODRĘCZNIKI


Jacek Jania „Glaciologia” , Wydawnictwo naukowe PWN , Warszawa 1993 . [*]

Joachim Marcinek „Lodowce kuli ziemskiej” , Wydawnictwo naukowe PWN , Warszawa 1991 (tłumaczenie „Gletscher der Erde” , Edition Leipzig , 1984) . [**]


* * *


PRZECZYTAJ


TERRA NOSTRA – TERRA NOVA
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49362.shtml?comments=true

TORA ! TORA ! TORA ! SODOMA ! GOMORA !
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/10/47916.shtml?comments=true

AJPIS WIEDZIAŁ , NIE POWIEDZIAŁ !!!
 http://poland.indymedia.org/pl/2008/04/35757.shtml?comments=true


* * *


Przeczytaj poprzedni mój artykuł => link źródłowy

Ten artykuł został ukryty zgodnie z zasadami zapisanymi w polityce redakcyjnej.

Uzupełnienia i sprostowania:
Komentarze:
Wykres W-1 / Sorry , błąd w adresie
Zbigniew Charnas     04.02.2010 13:34

W-1 – Zmiany długości lodowców kontynentalnych w okresie 1700 – 2000 , względem stanu w 1950 r. (Oerlemans , 2005 ; IPCC , 2007) // W-1

 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wg1/en/figure-4-13.html

Figure 4.13. Large-scale regional mean length variations of glacier tongues (Oerlemans, 2005). The raw data are all constrained to pass through zero in 1950. The curves shown are smoothed with the Stineman (1980) method and approximate this. Glaciers are grouped into the following regional classes: SH (tropics, New Zealand, Patagonia), northwest North America (mainly Canadian Rockies), Atlantic (South Greenland, Iceland, Jan Mayen, Svalbard, Scandinavia), European Alps and Asia (Caucasus and central Asia).


AR4 WGI Chapter 4: Observations: Changes in Snow, Ice and Frozen Ground
4.5.2. Large and Global-Scale Analyses // wykres W-1
 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wg1/en/ch4s4-5-2.html

Zapoznaj się z poprzednmi moimi pracami ...
Zbigniew Charnas : http://www.zb.eco.pl/zb/191/img/klimat1.jpg 04.02.2010 13:55

HIMALAYAN GLACIERS DEATH – 2035 OR 2350 ?! [141]
[Tu jesteś]

RUSSIAN SILK ROAD IN POLAND [140]
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49391.shtml?comments=true

TERRA NOSTRA – TERRA NOVA [139]
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49362.shtml?comments=true

SNOWY ROOFS WARNING FOR N-HEMIS IN 2010 !!! [138]
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49199.shtml?comments=true

WIELKA GAZU STRUGA – JAKA TO PRZYSŁUGA ?! [137]
 http://pl.indymedia.org/pl/2009/12/48830.shtml?comments=true

REWOLUCYJNE ZOBOWIĄZANIA KLIMATYCZNE !!! [136]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/11/48612.shtml?comments=true

NEW IDEAS IN RUSSIA A.D. 2009 [135]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/11/48310.shtml?comments=true

INWAZJA PANDEMII ŚWIŃSKIEJ GRYPY AH1N1 !!! [134]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/11/48225.shtml?comments=true

TORA ! TORA ! TORA ! SODOMA ! GOMORA ! [133]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/10/47916.shtml?comments=true

CZY POLSKA SIĘ ZMIEŚCI JUTRO W G-40 [132]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/09/47448.shtml?comments=true

BBB-KFC ON THE STORMY NORDIC SEA [131]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/09/47408.shtml?comments=true

SVALBARD AT THE EDGE OF NORTHERN INFERNO !!! [130]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/09/47307.shtml?comments=true

1 IX BLITZKRIEG SUN ON WARSAW SAXON AXIS [129]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/09/47233.shtml?comments=true

ŚWIETLÓWKI VS. JĄDRÓWKA A NASZE KIESZENIE [128]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/08/46989.shtml?comments=true

NEW WEST SIDE OR THE WEST END [127]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/08/46713.shtml?comments=true

NEKTAR , AMBROZJA I BRONI KOROZJA [126]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/08/46487.shtml?comments=true


Linki do wcześniejszych moich prac znajdziesz w uzupełnieniach pod artykułem :

CZY POLSKA SIĘ ZMIEŚCI JUTRO W G-40 [132]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/09/47448.shtml?comments=true

Oraz :

ENERGY HUNGER TIMES – NEW WAR OF THE WORLDS [122]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/07/46138.shtml?comments=true

A także pod artykułem :

MOŻLIWA DUŻA POWÓDŹ W POLSCE !!! [118]
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/06/45557.shtml?comments=true


Artykuły moje zawierają teorię klimatycznego efektu buforowego CBE-KEB oraz zaradczą ideę nowej technologii metanowej NTM , inaczej Fuel Greenfusion , w skrócie FGF , lub Greenfusyn czy Greenfusion Methane . Artykuły moje publikuję głównie w dziale EKOLOGIA .


W linku źródłowym mój wykres mantra , tzw. klimatyczny słoń Charnasa , zobacz !

Czy możliwe jest sterowanie klimatem?
Losterfat.     05.02.2010 08:55
Nawet jeślibyśmy od dzisiaj zaczęli działać według klucza przedstawionego w wielu pańskich opracowaniach to i tak nie zaznamy "spokoju klimatycznego" a nawet nie możemy być pewni czy przetrwamy. Dlaczego tak sądzę? Otóż ostatnio czytałem artykuł na temat ogromnego drzemiącego superwulkanu w okolicach parku narodowego Yellowstone. Jego krater jest zdecydowanie większy od wulkanu Tambora którego eksplozję mieliśmy o ile dobrze pamiętam w 1815 roku, a także od superwulkanów Pinetubo i Chaiten, wspomnianych w poprzednich pańskich artykułach. Co więcej; w ostatnich miesiącach sejsmolodzy zarejestrowali w pobliżu owego superwulkanu największą liczbę wstrząsów od początku prowadzenia tego typu pomiarów. Proszę sobie teraz wyobrazić co czekałoby naszą cywilizację w wypadku jego nagłego wybuchu który prawie na pewno byłby STRATOSFERYCZNY. Jaką wówczas mielibyśmy powulkaniczną zimę? Jakie lato w kolejnych latach po wybuchu? Moim zdaniem nie ma się co łudzić że my ludzie możemy zapobiegać zmianom klimatu na Ziemii. No chyba że nasz rozwój technologiczny osiągnie taki poziom że będzie można tak wielkie kratery jak wspomniane powyżej zalewać wodą z morza w razie zagrożenia wybuchem stratosferycznym, gdyż w takich eksplozjach upatruję największe zagrożenie dla naszej cywilizacji.
HIMALAYAN GLACIERS DEATH – 2035 OR 2350 ?!
ZBIGNIEW CHARNAS : http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49391.shtml?comments=true 05.02.2010 13:36


No i znów mamy aferę anti-global-warming-thesis. Teraz nikt z medio-konsumentów już nie wie, co tak naprawdę dzieje się z lodowcami w Himalajach i w co tak naprawdę gra IPCC. Ci, którzy uwierzyli już, że katastrofalne ocieplenie globalne zostało zawieszone do roku 2350, niech przeczytają w całości niniejszy artykuł. Okazuje się, że kostka lodu to cała filozofia, a glacjo-klimato-logia to dział nauki, który dopiero musi powstać, albo chociaż odrodzić się z pieleszy. Niechże Jasio z podstawówki wyjaśni szacownym panom profesorom oraz wielmożnym panom dziennikarzom, co to jest lodowiec. Bez tego świat niechybnie skończy się przed zmierzchem bieżącego stulecia!


Motto :

Nauka potrzebuje wiedzy oraz wyobraźni –
Przy czym ta druga jest ważniejsza !

Albert Einstein (~)

[Braki w wiedzy można tak czy owak uzupełnić , a wyobraźni nie zastąpią w pełni nawet najnowocześniejsze multi-medialne zdobycze techniczne . Największe odkrycia Alberta Einsteina możliwe były właśnie głównie dzięki jego niezwykłej wyobraźni !]


NAUKOWCY
ZACNI BARDZO
SZAFUJĄ POOBIEDNIĄ MUSZTARDĄ
!!!
O PRZESŁAWNY DZIŚ AJPISIE
ZŁOŻYSZ GŁOWĘ GANDZE
W MISIE
!!!

Pewnie wielu z normalnie myślących ludzi po ostatniej aferze z lodowcami , gdzie w raporcie IPCC przestawiono cyfry z „2350” na „2035” – czy też raczej summa summarum odwrotnie – odetchnęło z ulgą . Pomyśleli , że przecież w takim razie – skoro lodowce w Himalajach rozpuszczą się nie za lat 25 , ale za 340 – to można wreszcie spać spokojnie , a globalne ocieplenie w zasadzie można odwiesić na kołek w ścianie . No to żeś Ajpis (IPCC) namieszał , bo nic podobnego ! Absolutnie nic podobnego nie występuje !

Pisałem już wielokrotnie , że jednym z miejsc , gdzie globalne ocieplenie postępuje najszybciej i zmiany klimatyczne są największe , są wysokie partie gór . Najbardziej spektakularnym objawem tych zmian jest wycofywanie się znajdujących się w górach lodowców . Dotyczy to zwłaszcza Himalajów , wysokich partii Andów , Tybetu i trzech szczytów rozłożonych szeroko w rejonie afrykańskiego Jeziora Wiktorii – to jest : Ruwenzori , Kenia i Kilimandżaro (here : Victorians , all together : HI-AN-TI-VI) .

Bardzo wysokie szczyty górskie , po których zboczach płyną lodowce , można jeszcze spotkać w Pamirze , Kaukazie , Sierra Nevada w Kalifornii , czy też w dalekich Sudirmanach , czyli inaczej Górach Śnieżnych na Nowej Gwinei . Jednak nie wszędzie w wysokich górach są lodowce , bo każdorazowo muszą mieć się na czym utrzymać i ze zrozumiałych względów nie pokrywają czaszami lodowymi czynnych wulkanów . Ale i tu widać daleko posunięte zmiany klimatyczne w piętrowym przesunięciu granicy wiecznych śniegów ku górze i ten parametr można tam intensywnie badać .

Tymczasem nagle pojawiła się w mediach wiadomość , że IPCC pomyliło się w prognozach i że wcześniejsze zapowiedzi utraty himalajskich lodowców do 2035 roku są fałszywe . Do tego dziennikarze dorabiają już tezę , że może też cały global warming to czczy wymysł i komercyjny falsyfikat . Zwłaszcza , że nie wiedzą , iż mamy akurat obecnie na północnej półkuli obfitującą w śniegi i mrozy zimę powulkaniczną – czyli coś na kształt zimy nuklearnej w dwa lata po stratosferycznym wybuchu wulkanu .

Sprawa z błędem IPCC polega na powstaniu przekłamania na zasadzie zjawiska określanego mianem faktu prasowego , gdzie jeden raport bazował na drugim , a ten drugi jeszcze na trzecim . W międzyczasie ktoś popełnił błąd i przestawił w dacie cyfry . Z roku 2350 zrobiono 2035 rok .

Paradoksalnie jednak , bo wbrew wszelkim dotychczasowym ekstrapolacjom , może się w praktyce okazać – bo jest to teoretycznie możliwe – że do roku 2035 rzeczywiście utracimy coś bardzo ważnego ! Chodzi tu o najważniejszy czynnik powstawania masy lodowców w Himalajach – o czym dalej . Dotychczasowe ekstrapolacje oparte są na dalece niepełnych danych i czynnika tego nie obejmują . Proces zanikania lodowców nie jest procesem liniowym , a do tego sam zależy od nieliniowo przyspieszającego procesu wzrostu temperatury i wielkości opadów , oraz od formy i charakteru tych ostatnich . Szacowne grono IPCC popełniło faktycznie istotne błędy w opisie i ocenie globalnego ocieplenia i go dalece ... niedoszacowało !!!


KAŻDY LODOWIEC PRAWDĘ CI POWIE
JEŻELI TYLKO ZNAJDZIESZ GO W GŁOWIE
!!!

Wszystko to , co wie o lodowcach IPCC (wyjąwszy niezamierzone czy ewentualnie zaprogramowane błędy) , oraz to , co wie NICPCC – czyli ja – jest w sumie kompatybilne . Choć nie opieram się na danych tego zespołu ONZ , tylko na własnych dociekaniach . Wszak wartość gorączki chorego zależy od miejsca , do którego lekarz wsadzi mu termometr . Nie zależy natomiast od tego sam stan chorobowy pacjenta . Oczywiście tylko wtedy , gdy termometr zostanie użyty zgodnie ze sztuką medyczną .

Lodowiec nie będzie dobrym wskaźnikiem zmian klimatu , jeśli nie będzie się wiedziało i rozumiało , co się w nim , na nim i pod nim dzieje . Nie każde miejsce na lodowcu wskazuje na to samo i nie każdy lodowiec jako całość mówi nam o tym samym , co inny lodowiec . Lodowiec nie jest bowiem zwykłą kostką lodu ze szklanki , tyle że nieco większą .

Są przy tym metody badawcze , którymi – dzięki temu , że są proste i łatwodostępne – można się wykazać w statystykach badań . I są metody najbardziej przybliżające do poznania prawdy , ale wymagają więcej zachodu za te same , a może nawet mniejsze pieniądze .


WSZYSCY PRAWIDŁO TO
MAJĄ W NOSIE
ŻE LODOWIEC SPŁYWA
!!!
[ ZBOCZEM PO UKOSIE ]

Tak właśnie zachowuje się kostka lodu w górach . Oczywiście kostka o słusznej wielkości i ciężarze . Gdyby lodowiec nie był zasilany z góry śniegiem , spłynąłby sobie w swoim arcy-żółwim tempie po zboczu góry w dolinę . A natknąwszy się tam na ciepło podłoża , powietrza i opadów , roztopiłby się definitywnie !

Lodowiec nie jest bowiem na stałe zawieszony w swojej rynnie lodowcowej , lecz płynie wewnętrznie i po zboczu w dół wąwozu . Jeśli temperatura otoczenia spada , a opadów śniegu nie przybywa , lodowiec płynie wolniej , gdyż maleje plastyczność jego lodu – jak gumy czy stopionego szkła . Dzieje się tak też dlatego , bo maleje w nim zawartość wody , czyli zawilgocenie lodowca . W przypadku odwrotnym , z powodu tych samych zjawisk , lecz ukierunkowanych swoim zwrotem w przeciwną stronę , szybkość spływu lodowca rośnie .

Lód w zależności od swojej temperatury zmienia przy tym jeszcze inne swoje właściwości . Można się o tym przekonać choćby wtedy , gdy chodzimy po śniegu przy lekkim mrozie i przy siarczystym mrozie . Śnieg podczas trzaskających mrozów odzywa się pod nogami inaczej . Nie chrzęści cicho , lecz doniośle skrzypi , a nawet udaje tłuczone szkło .

Można tez zwrócić uwagę na to , że padający z góry na lodowiec śnieg nie od razu zamienia się w lód , lecz stopniowo weń przekształca pod wpływem ciśnienia kolejnych warstw padającego śniegu i tworzącego się na jego powierzchni firnu śnieżno-lodowego . Zimą czoło lodowca przyrasta głównie dzięki spływowi lodu – dociążonemu opadami na szczycie i w górnym odcinku długości lodowca , tj. dzięki akumulacji śniegu . Latem zaś cofa się wskutek ablacji , czyli topienia się lodu . Są to odpowiednio : transgresja i regresja terenowa lodowca . Jeśli tylko nie dochodzi akurat do drastycznych zmian górskiego klimatu , jego całoroczny średni w wieloleciu bilans masowy średnia grubość nie ulegają zasadniczym zmianom .

Trzeba w tym miejscu właśnie wyróżnić grubość lodowca górskiego w pionie grawitacyjnym . A także jego całkowity zasięg pionowy oraz zmianę pionowego zasięgu jego czoła , czyli piętrowy awans czoła lodowca (plus – w dół) bądź piętrową jego degradację (minus – w górę) , które odbywane są wzdłuż linii pionowej . Te ostatnie określenia są określeniami zmodyfikowanymi przeze mnie i proszę nie mylić ich z awansem terenowym oraz transgresją i recesją terenową lodowca .

Obecnie średnia grubość znacznej części lodowców górskich nie ulega większym cieplarnianym zmianom . Rośnie ona przy szczycie góry – w strefie akumulacyjnej lodowca – z powodu przeważnie znacznie obfitszych opadów śniegu , a maleje bliżej doliny u podstawy góry – w strefie ablacyjnej lodowca – z powodu intensywniejszych niż poprzednio letnich roztopów lodowcowych . Nie zmienia się też przez to jeszcze nazbyt drastycznie sumaryczny wieloletni bilans masowy większości górskich lodowców . Widziałem wyniki badań lodowców na Islandii , które potwierdzają te logicznie uzasadnioną tezę .

Maleje natomiast obecnie dalece zasięg liczony prawie poziomo w terenie , a przez to także nieco zasięg pionowy w kierunku dolnym lodowców wysokogórskich . To jest , gdy zaczniemy liczyć ten ostatni w miejscu położenia czoła lodowca , a skończymy w dawnym miejscu położenia starego ich szczytu .

Dotyczy to zwłaszcza lodowców położonych w najwyższych partiach gór (HIANTIVI) i jest to już prawdziwa globalna glacjalna katastrofa ! Proces topnienia i cofania się czół lodowców rozpoczął się na całym świecie na dobre już w połowie XIX stulecia i do końca XX wieku przebiegał mniej więcej prostoliniowo – ze stałym postępem w czasie , czyli ze stałą średnią prędkością (=> Oerlemans , 2005 ) [wykres W-1] . Do dnia dzisiejszego grę wchodzi tu już zapewne 1500 – 2000 metrów przesunięcia po zboczu w terenie i jednocześnie ponad setka metrów przesunięcia w przestrzeni pionowo w górę !

Terenowa degresja i piętrowa degradacja lodowców pochłonie już niebawem – w ciągu kilku najbliższych dekad bieżącego stulecia – całą masę lodową lodowców himalajskich . Sumaryczny bilans masowy tych lodowców już na przykład za ćwierć wieku zacznie coraz szybciej , tj. we wzrastającym szybko tempie , maleć do zera !

Jeśli bowiem lodowiec wysokogórski potrafi płynąć z prędkością rzędu 2,0 m na dobę , to ze zbocza o długości 22 km potrafiłby spłynąć w czasie porównywalnym z wartością tempa spływu : 730 m / rok , czyli z wynikiem 22 km przez zaledwie 30 lat ! Lodowce w Himalajach mają właśnie przeciętnie 20 – 30 km długości . Przy czym myślę tu o rzędzie wielkości , a nie o dokładnym , prorockim wręcz , wyliczeniu danych . Do kwestii tej powracam w niniejszym tekście merytorycznie nieci poniżej .


PADŁA KROWA WOJCIECHOWA
NO BO CHŁOP
NA MLEKO CHOWA
A TA BYŁA ZARODOWA
!!!

Naukowcy nie zajmują się zmianami zasięgu pionowego lodowców , tylko głównie zmianami bilansu masowego i zasięgu terenowego lodowców – co zwłaszcza w przypadku tego pierwszego wskaźnika , w przypadku lodowców górskich w przeciwieństwie do lądolodów , jest w obecnym układzie zmian klimatycznych merytorycznie błędne – jako dalece niewystarczające !

Jeśli będzie się bazować tylko na prostoliniowej ekstrapolacji trendu ubywania masy lodowcowej , to faktycznie otrzyma się wynik zerowy daleko w przyszłości , w roku na przykład 2350 . Będzie to jednak merytorycznie błędna ekstrapolacja . A to dlatego , że dla dalszej krzywizny przebiegu zjawiska istotny jest jego wewnętrzny i generowany z zewnątrz mechanizm !

Niektórzy zakładają , że w Himalajach robi się coraz bardziej sucho i dlatego lodowce się kurczą , gdy tymczasem w rzeczywistości robi się tam coraz bardziej wilgotno , tj. wilgotniej pod względem ilości opadów . Nie wiem , może glacjolodzy , jako w sumie geofizycy , to bardziej geolodzy , a mniej klimatolodzy , i dlatego z natury rzeczy trzymają sztamę z inną niż klimatolodzy branżą !

Sprawę przyspieszającego roztapiania się himalajskich oraz innych lodowców można prześledzić na wykresie : „Zmiany długości lodowców kontynentalnych w okresie 1700 – 2000 , względem stanu w 1950 r.” [W-1] . Przedstawia on linie zmian długości lodowców wyszczególnione dla rejonu Atlantyku , Alp , półkuli południowej , Azji oraz północno-zachodniej części Ameryki Północnej . Mamy na nim na plusie około 1250 m i około 500 m na minusie – czyli w sumie razem 1750 metrów ubytku lodu w 300 lat i jednocześnie blisko 1500 metrów w lat 150 .

Sądzę , iż autorom przedstawionego wykresu W-1 chodziło o długość jęzorów lodowcowych liczoną w terenie , czyli po ukosie pod pewnym kątem . Szkoda , że nie podano tu dla porównania wartości średniej długości światowych lodowców kontynentalnych . Byłoby przez to widać dotychczasową skalę problemu , a nie tylko jakąś , czy też nawet heroiczną , pracę naukowców .

Niemniej z wykresu wynika , że począwszy od 1950 roku rocznie lodowce te kurczyły się średnio o około 10 m na swej długości terenowej , co przez półtora stulecia od 1850 roku dało blisko 1500 m , a do dziś prawie już niespełna dwa kilometry . Paradoksalnie , im wyżej położony był lodowiec , tym więcej się skurczył , bo cieplarniana różnica temperatur objawiająca się po stu kilkudziesięciu latach okazała się być tam największa . Wiadomo skądinąd , że maksymalnie lodowce cofają się w tempie około 50 m na rok . W samych Himalajach odnotowano na jednym z lodowców ekspresową prędkość recesji terenowej o wartości bliskiej 30 m na rok , co dawałoby mniej więcej około 4500 m od 1850 roku do dziś , czyli 3000 m na stulecie !

Ja na podstawie jeszcze innych napotkanych przeze mnie źródeł , kompatybilnych z całą wiedzą o globalnym ociepleniu , podaję dla granicy wiecznego śniegu na terenie HIANTIVI przedział przesunięcia wynoszący 1000 – 2000 m w ciągu XX stulecia . Niemniej w tym wypadku chodzi o przesuniecie pionowe , co dokładniej niebawem wyjaśniam .

Jeśli pan Michael Zemp z World Glacier Monitoring Service (WGMS) przedstawia , że lodowce staja się obecnie cieńsze w swej grubości średnio na całym świecie o jeden metr rocznie , to musi to też w jakiś sposób współgrać z danymi o przesunięciu liniowym lodowców w terenie . W dziele imaginacyjnego dopasowania nawet dość odległych merytorycznie danych trzeba przeprowadzić tu pewną następującą analizę .

Jeśli średni wznios lodowca na świecie wynosi dajmy na to jakieś 5 do 10 % – tj. na odcinku kilometra wznoszą się one na 50 do 100 m wysokości n.p.m. – to schodzące do samego oceanu lodowce Alaski czy też Patagonii mogą być jeszcze mniej strome , a wysokogórskie lodowce w Himalajach mogą – jak się spodziewam – maksymalnie wznosić się na zboczach nawet pod kątem 45 stopni . Wówczas cieplarniane cofnięcie się ich w terenie byłoby pod koniec procesu topnienia coraz bardziej porównywalne ze spadkiem ich grubości w pionie , a jednocześnie z ich lodowcową piętrową degradacją .

Analiza ta ma tu istotne znaczenie o tyle , że na razie linie wykresu zmian długości lodowców kontynentalnych dają się ekstrapolować prawie w linii prostej , natomiast linia wykresu „Skumulowanej zmiany grubości lodowców” [W-2] oraz trend wykresu „Średniej zmiany grubości lodowców” [W-3] stają się po roku 1970 coraz bardziej zagięte ku dołowi w tempie przyspieszającym .

Ponieważ w miarę postępu globalnego ocieplenia lodowce przemieszczają (przekornie w stosunku do ruchu lodu ku dołowi) swoje środki ciężkości w górach w górę , rośnie ukos ich płaszczyzn . Rośnie też przez to statystycznie ich grubość w pionie oraz ubytek tejże grubości . Wskazane przyspieszenie może być zatem , dla wyjaśnienia , względnym geometrycznym efektem statystycznym .

Jest to bardzo ważna konstatacja , gdyż świadczy to o tym , iż bazowa ekstrapolacja przedstawionych na wykresach W-2 i W-3 trendów aż do roku 2350 , czy też wcześniej , jest błędna ! Nie wynika ona bowiem z mechanizmu zmian , a jedynie z „krzywizny sinusów” ! Właściwa krzywda lodowcom dopiero więc dziać się zacznie , a jak wynika z mechanizmów istnienia lodowców , stanie się to już niebawem !


WIECZNE ŚNIEGI TAM NA SZCZYTACH
WCALE NIE SĄ WIECZNE
STĄD SPŁYNIĘCIE W DÓŁ LODOWCÓW
STANIE SIĘ KONIECZNE
!!!

Przytoczone przeze mnie powyżej tysiące metrów przesunięcia dotyczą jednak ściśle samej granicy wieloletniego śniegu , inaczej zwaną granicą wiecznego śniegu czy też linią śnieżną , nie zaś czół lodowców . Lodowiec bowiem w wyższej temperaturze płynie szybciej , a dodatkowo obciążany obecnie większą ilością opadów także szybciej zmierza ku dołowi zbocza . Wysuwa się więc coraz bardziej w dół względem podnoszącej się szybciej niż jego czoło granicy wiecznego śniegu .

Lód ma przecież dużą pojemność i bezwładność termiczną . Ta druga jednak dość szybko maleje wraz z rosnącym szalenie klimatycznym skokiem dodatniej temperatury w wysokich górach – według mnie dotychczas maksymalnie około 7,0 °C (Kilimandżaro , XX + XXI w.) .

Jak od dawna opisuję – zgodnie z moją teorią klimatycznego efektu buforowego Climatic Buffer Effect (CBE-KEB) oraz zgodnie ze szczątkowymi pierwotnymi danymi – w górach powyżej 4000 m n.p.m. doszło maksymalnie do ocieplenia dziesięciokrotnie przekraczającego wartość ocieplenia powierzchni Ziemi (7,0 °C a 0,7 °C) , a ocieplenie powyżej 3,0 °C jest tam powszechne ! Przesunięcie granicy wiecznego śniegu o 1000 – 2000 m w górę odpowiada właśnie ociepleniu o kilka stopni Celsjusza .

Zgodnie z tym , co przedstawia w tomie siedemnastym przedwojenna „Wielka ilustrowana encyklopedia powszechna wydawnictwa =Gutenberg=” , około roku 1930 granica wiecznego śniegu przebiegała w przybliżeniu na następujących wysokościach , wyrażonych w metrach nad poziom morza : na Ziemi Franciszka Józefa = 300 , na Szpicbergenie = 500 , na Grenlandii = 900 – 1200 , w Norwegii = 1400 – 1900 , w północnych Alpach wapiennych = 2500 , w Tatrach = 2300 – 2450 , w Kaukazie = 2900 – 3900 , w Górach Skalistych = 4200 , w południowo-wschodniej części Himalajów = 5200 , na Kilimandżaro = 5400 , w Andach Peruwiańskich = 5000 , w Andach Chilijskich = 2000 oraz na Ziemi Ognistej = 700 . Rok 1930 znajduje się akurat w połowie osi odciętej wykresu Oerlemansa z 2005 roku (W-1) – biorąc pod uwagę przedział lat 1850 – 2010 .

Granica wiecznego śniegu dochodziła pierwotnie na Kilimandżaro być może do poziomu 4166 m n.p.m. – bo taką wartość znalazłem innym źródle – ale dokładny sposób podania tej wartości sugeruje , że dotyczy ona raczej punktu maksymalnego zasięgu lodowca , a nie rozmytej wszelako linii śnieżnej . W „Ucziebnym atlasie mira” wydanym w Moskwie w 1967 roku jest ona zaznaczona na wysokości 4500 m n.p.m. . Mogły tam zostać przytoczone stare dane rosyjskie . Jak się to daje odczytać z wykresu zamieszczonego w podręczniku glacjologii autorstwa Jacka Jani (Kotliakow , 1984) [*] na dwie dekady przed końcem XX wieku granica wiecznego śniegu przebiegała na Kilimandżaro na wysokości rzędu 4500 – 5000 m n.p.m. .

Trzeba jednak uczciwie przyznać , że linia śnieżna nie przebiega zawsze wokół całej danej góry jednakowo . Jej wysokość może się różnić choćby ze względu na różne nasłonecznienie zboczy na poszczególnych kierunkach w decydujących porach roku . Publikowane wartości mogą być wówczas wartościami uśrednionymi . Mogą też dotyczyć poziomu , na którym góra pokryta jest śniegiem całkowicie ze wszystkich stron .

Nie wiadomo do końca na ile powyższe różnice w wysokościach linii śnieżnej Kilimandżaro wynikają z globalnego ocieplenia , a na ile z niekonsekwentnego traktowania danych . Należy tu przy tym zauważyć , że w rejonie równikowym nasłonecznienie stoków masywu Kilimandżaro od północy niekoniecznie jest takie samo jak od południa , choć sama góra ma raczej dość regularne kształty .

Nad tę królowę afrykańskich gór napływają masy powietrza z dwóch zasadniczych kierunków : albo od północnego-wschodu z zimowego Wyżu Syberyjskiego i znad wyschniętego Półwyspu Arabskiego , albo z południowego-zachodu w zakręcie znad Oceanu Indyjskiego . W tym drugim przypadku chmury niosą więcej opadów , są gęstsze i lepiej ocieniają zbocza kolosa . Kiedy jeszcze lodowca było na nim sporo , niżej schodził on właśnie po stronie południowo-zachodniej – co daje się odczytać z niektórych atlasów geograficznych .

Być może zlokalizowany od strony północno-wschodniej fragment linii śnieżnej na Kilimandżaro na początku lat 30-tych XX wieku faktycznie przebiegał na wysokości 5400 m n.p.m. , a jej fragment przechodzący przez zbocze południowo-zachodnie znajdował się na wysokości nieodległej od 4700 m n.p.m. . A do dziś – z powodu wzrostu ilości skraplającej się na stokach Kilimandżaro pary wodnej – oba poziomy wyrównały się .

Z teorii wynika , że jeśli dla Peru oraz Indii około roku 1930 podałem za encyklopedią Gutenberga wysokości zbliżone do 5000 m , to w rejonie równika linia śnieżna nie powinna mieć jednocześnie poziomu wyższego niż poziom odpowiednio o kilkaset metrów niższy od podanego dla gór zwrotnikowych , tu Andów w rejonie Peru oraz Himalajów . Dysproporcja ta wynika z różnic w zachmurzeniu nieba i sposobie operowania słońca , które z kolei generują różnice w średnim nasłonecznieniu zboczy gór .

Spośród ok. 12 km2 powierzchni afrykańskich lodowców główną ich część stanowi czapa lodowa Ruwenzori (5129 m n.p.m.) oceniana na 10 km2 . Położony bardziej na wschód masyw Kenia (5200 m n.p.m.) pokrywają lody o łącznej powierzchni 1,2 km2 (Joachim Marcinek , 1984) [**] . Oba wymienione szczyty są wyraźnie niższe od Kilimandżaro (5895 m n.p.m.) , a mimo to zachowało się tam więcej lodu (12 – 10 – 1,2 = 0,8) . Dla porównania podam , że w Andach kryje on powierzchnię wyrażoną w kilometrach kwadratowych = 26 500 , w tym w samej Patagonii = 24 000 . W Himalajach = 33 000 , w Transhimalajach = 4 000 oraz w Tybecie = 9 100 , czyli razem = 46 100 (dane sprzed 1984 roku) .

Właśnie w naturalnych geograficznych różnicach gęstości zachmurzenia i nasłonecznienia , już w stanie zastanym pierwotnie , oraz w różnicach standardowej ilości opadów upatruję przyczyny „afrykańskiej niekonsekwencji lodowcowej” . Polega ona na tym , że na trzech szczytach wiktoriańskich istnieją znaczne dysproporcje w stopniu pokrycia lodowego . Oddziela je od siebie maksymalnie blisko tysiąckilometrowy pas przestrzeni . Od zachodu – tam gdzie jest największy lodowiec – mamy tam zaraz akurat lasy deszczowe , a od wschodu rejon Jeziora Wiktorii sąsiaduje z sawanną i półpustynią (Kilimandżaro) . Oznaczać to musi niewątpliwie różnice w poziomie przebiegu linii śnieżnej na poszczególnych szczytach Wiktorianek .

Nie wiadomo , czy w przypadku Kilimandżaro nie utożsamiano poziomu linii śnieżnej ze średnim bądź maksymalnym zasięgiem czoła lodowca . Regułą jest , że linia śnieżna może przebiegać nawet tysiąc metrów w pionie powyżej czół spływających z gór lodowych jęzorów . Niemniej w konkretnym dość odosobnionym przypadku może zdarzyć się inaczej z powodu zaistnienia specyficznych warunków orograficznych (terenowych) .

Na błędna praktykę utożsamiania linii śnieżnej z zasięgiem lodowców bądź z tzw. granicą zlodowacenia , może wskazywać fakt następujący . Zarówno na Wyżynie Abisyńskiej , jak też na Nowej Gwinei , istnieją szczyty górskie (Ras Daszan , Mount Wilhelm) , które w plejstoceńskiej przeszłości pokryte były lodowcami . Są one usytuowane w siatce geograficznej podobnie lub analogicznie do Kilimandżaro i mają wysokości rzędu 4600 – 4700 m n.p.m. . Niemniej nie posiadają one już dziś lodowców i nie spotkałem wzmianek mówiących o tym , że w XIX wieku je posiadały .

Około roku 1980 z dużego lodowca na Kilimandżaro zachowały się już tylko resztki w postaci małych lodowczyków o maksymalnej długości zaledwie dwóch kilometrów (Joachim Marcinek , 1984) [**] . Przewiduje się całkowity ich zanik na rok 2015 . Prawdopodobnie linia śnieżna opuści niebawem definitywnie położony na wysokości prawie 6000 metrów szczyt góry . Gdyby w przypadku Kilimandżaro zastosować dystans zmian położenia linii śnieżnej właściwy dla Himalajów , to można byłoby dojść właśnie do takiego wniosku .

Skoro został wymieniony poziom wiecznego śniegu na Grenlandii , to trzeba koniecznie zauważyć , że w kilku ostatnich latach letnie roztopy lodowe pojawiły się na jej lądolodzie już na wysokości przekraczającej 2000 m n.p.m. – czyli przeszło 1000 m powyżej wskazanego około roku 1930 poziomu linii śnieżnej występującego na Grenlandii . Świadczy to o występującym tam ociepleniu temperaturowym o podobnej skali jak na Kilimandżaro .

W końcu należy poruszyć przypadek Himalajów . To również potencjalnie trudno ustrzec się błędów wynikających z rożnej – nie zawsze poprawnej – klasyfikacji danych śniegowych . Podawane wartości różnią się pomiędzy sobą . Internetowe encyklopedie i sieciowe podręczniki podają przeważnie wysokość 4500 m n.p.m. dla granicy wiecznego śniegu po południowej stronie Himalajów i 6000 m n.p.m. po północnej ich stronie kilkaset kilometrów dalej .

W jednym miejscu natrafiłem na prawdopodobnie aktualniejszy zapis zakresowy – to jest odpowiednio : 4500 – 5000 m n.p.m. dla strony południowej i 5700 – 6100 m n.p.m. dla północnej . Z wykresu Kotliakowa , zamieszczonego w podręczniku Jacka Jani , daje się to odczytać przybliżony zakres wysokości dla linii śnieżnej blisko 1984 roku jako 5250 – 6300 m n.p.m. . Sugeruje to istotną rosnącą rolę skraplania pary wodnej w ociepleniu południowych stoków Dachu Świata .


CHOĆBY JEDEN GŁOS
PRAWDZIWY
I ŚWIAT POZOSTANIE ŻYWY
!!!

Chciałbym się tu skupić na jednym charakterystycznym świadectwie [***] odnalezionym w internecie . Cytuję : „Dawa urodził się w Khumjung , niewielkiej wiosce położonej 15 km od Mount Everestu na wysokości 3500 m n.p.m. . Jego ojciec wspinał się razem z brytyjskim alpinistą Chrisem Bonningtonem , a dziadek , na co dzień handlarz jaków , przemierzył cały świat u boku pierwszego zdobywcy Czomolungmy , Sir Edmunda Hilarego .”

Oraz dalej : „Dawa zwraca uwagę na konsekwencje niektórych zmian dla lokalnych społeczności . – Pokrywa wiecznego lodu nad naszą wioską topnieje dziś na wysokości 5500 m n.p.m. , kiedyś było to 3750 m n.p.m. . Coraz częściej nawiedzają nas długie susze . W przeszłości trwały one po kilka tygodni , ale teraz zdarzają się okresy nawet siedmiu miesięcy bez deszczu . Opadów jest nie tylko mniej , są one również mniej regularne .” . [...]

„– Wszystkie himalajskie lodowce topnieją ze średnią prędkością 10 – 20 m rocznie – stwierdza – a jedną z najbardziej rzucających się w oczy zmian jest coraz większa ilość tzw. epizodycznych powodzi lodowcowych (w skrócie GLOF) .” [Cała relacja w przypisach u dołu niniejszego artykułu . Także kilka linków do innych źródeł danych .]

Należy tu specjalnie zaznaczyć , że himalajski Szerpa , wspinacz i przewodnik , zapewne znakomicie orientuje się w górskich wysokościach , nietrudno mu też było zaobserwować zmianę charakteru opadów atmosferycznych z dość regularnych na bardziej sporadyczne , bo i w Polsce taką przemianę nie tylko ja zaobserwowałem i istnieją już nawet naukowe opracowania w tym kierunku .

Mógł jednak nie zauważyć , tego , co powinno być oczywiste . Gdyby rzeczywiście opadów było zdecydowanie mniej , całkowita masa himalajskich lodowców zmniejszałaby się w istotnym tempie , a tymczasem jej ubytek dał się ekstrapolować aż przeszło trzysta lat do przodu . Zapewne opady stały się bardziej nawalne , co obserwuje się prawie wszędzie na świecie , a w Himalajach w czasie monsunu i tak zawsze dużo pada .

Wysokość linii śnieżnej bliską pięciu i pół tysiąca metrów potwierdza tez inny tekst [****] : „Badając lodowce w Nepalu [Południowa strona Himalajów / Z.C.] prof. Armstrong stwierdził , że na wysokości powyżej 5,400 m [5400 m n.p.m.] nie występowało zjawisko topnienia . ‘Oznacza to , że około połowa obszaru lodowców , które badaliśmy w Nepalu , nie doświadcza topnienia .’ – powiedział .”

To ostatnie jest akurat oczywiste zważywszy , że linia śnieżna może już przebiegać w połowie obszaru zlodowaconego – tj. blisko poziomu tzw. granicy zlodowacenia , czyli inaczej poziomu zlodowacenia (Østrem , 1966) . Istotne jest tu położenie granicy wiecznego śniegu po południowej stronie Himalajów na wysokości 5400 m n.p.m. !

Przedstawiona powyżej konstatacja , mówiąca o szybkim i nieubłaganym przesuwaniu się linii śnieżnej , ma ogromne znaczenie dla istnienia lodowców wysokogórskich i zadecyduje o nieuchronnym ekspresowym ich zaniku w XXI stuleciu ! Chodzi o to , że lodowiec musi być zasilany śniegiem , a nie wodą z ciepłych deszczy . Kiedy granica wiecznego śniegu opuści szczyty gór , lodowce zaczną być latem zasilane deszczami , a w końcu będą nimi zasilane przez cały rok . To znaczy już niedługo potem wcale nie będą zasilane czymkolwiek , bo ciepła ciekła woda lodowca nie zasila , tylko roztapia i po nim spływa !

Początkowo marznący deszcz będzie jeszcze wchodził w masę lodowca , ale jednocześnie będzie go ocieplał aż do momentu przemiany fazowej lodu na wodę (ciepło właściwe) , po czym zasili pobór ciepła dla pokonania oporu termicznego topnienia lodu (ciepło topnienia) . Lodowiec zacznie się już kurczyć obustronnie – i od dołu i od góry . Po czym w ekspresowym tempie zaniknie !

Meteorolodzy wiedzą , że nic tak szybko nie topi śniegu i lodu wiosną , jak ciepły wiosenny deszcz . A ilość wody niesionej w monsunach rośnie w procesie globalnego ocieplenia w tempie geometrycznym ! Co 12 °C wzrostu temperatury występująca w nich ilość wody podwaja się . Linia na wykresie Oerlemansa ponownie gwałtownie załamie się ku dołowi !

Deszcze , które już obecnie roztapiają i będą roztapiać lodowce , nazywałem mianem deszczy Pieńkowskiego . A to na cześć redaktora miesięcznika „Wiedza i Życie” , który w czasach , kiedy jeszcze można było zdobyć i odbyć obustronnie pouczającą audiencję u dziennikarzy , zwrócił na zjawisko opadu ciepła z deszczem moją jeszcze nie całkiem wyrobioną uwagę .


I WOZILI ZNAD GANGESU
WODĘ W BECZCE DO SEDESU
A TERAZ NIE BĘDĄ PILI
NAWET TEJ
JAKĄ WOZILI
!!!

Kwestia istnienia lodowców w Himalajach to strategiczna kwestia przetrwania dla populacji kilku nacji żyjących w ich rejonie . Dla populacji , która w samych tylko Indiach przed połową XXI stulecia będzie stanowiła czwartą cześć ludności świata . A jest to sprawa życia i śmierci w sumie w dalekich reperkusjach nie tylko dla samych bezpośrednio nią zainteresowanych – mieszkańców Indii , Pakistanu , Nepalu , Bhutanu , Bangladeszu , Birmy , Tajlandii , Laosu , Kambodży , Wietnamu , czy też wreszcie Chin !

W centralnej części subkontynentu indyjskiego potrafi spaść rocznie blisko 1600 mm opadu deszczu , lecz odbywa się to prawie wyłącznie w porze deszczowego monsunu . W każdym z blisko ośmiu miesięcy pory suchej nie pada więcej niż tylko około 10 mm wody miesięcznie . Kiedy przez blisko trzecią część roku na wiosnę w Indiach jest już prawie śmiertelnie sucho , bo od odejścia deszczowego monsunu minęło prawie pół roku , a do nadejścia kolejnego takiego monsunu w czerwcu pozostały miesiące , ludzie i zwierzęta korzystają ze spływających rzekami z himalajskich lodowców dość obfitych wód roztopowych .

Dzięki temu zjawisku nie zaginęła , ale rozkwitła jedna z najwspanialszych kultur i cywilizacji starożytnego i późniejszego świata . Dziś natomiast staje ona z powodu groźby zaniku wiosennych rzek na krawędzi totalnej zagłady ! Memento mori ! Europo i Ameryko , będziesz następna !

Społeczne i polityczne echa tak rozległego problemu , jakim jest kwestia zaniku himalajskich lodowców , dotrą również do samej Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych . Dlatego nie dziwię się , jeżeli słyszę , że podobno 2350 zamieniono na 2035 celowo – aby zmobilizować świat do działania . Ktoś ma w Indiach intuicję i jednocześnie zdobył się na odwagę w obronie narodów , choć niekoniecznie ma naukową uczciwość .

Problem pogarszającego się dostępu do wody pitnej , wody dobrej jakości i w ogóle do zwykłej wody to problem ogólnoświatowy i niebawem też problem Polski . A nie tylko jakichś biednych krajów Afryki (co Europejczyków na co dzień nie obchodzi) . To problem zdrowotny i gospodarczy , a w końcu i polityczny , którego znaczenie nieubłaganie niszczycielsko będzie rosło !


HIMALAYA EIS IDIOTEN
IN 2010 JAHRE
VERBOTEN
!!!

Pierwotnie niniejszy artykuł zatytułowałem : „HIMALAYAN ICE IDIOTS FORBIDDEN !” – tak byłem wzburzony bezczelnością propagandy i egzystencjalną niefrasobliwością oponentów tezy o globalnym ociepleniu , którzy literówkę (cyfrówkę) „2350 – 2035” , podnieśli do rangi dowodu na wręcz rychły początek współczesnej epoki lodowcowej , bo tak im to obecne i przyszłe ocieplenie żywotnie nie odpowiada . Stuletnie prognozy IPCC (Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu) są przez nich podważane , a ta jest trzystuletnia ! I ta ma być dla nich pewna ?!

Jak przy innej okazji powiedział niedawno jeden z polskich ekonomistów : To obraża ludzką inteligencję ! Wstrzymałem się jednak z dosadnością , bo usłyszałem akurat fragment katolickiej audycji radiowej , w której mówiono o pokorze . W końcu nauka nie pierwszy raz popełnia błąd , a prawda zawsze była polityczna i jest taka po dzień dzisiejszy , gdyż historia ani w Indiach , ani w Stanach Zjednoczonych czy Japonii się nie skończyła .


TOMORROW BEGINS TODAY
AND NEVER DIE
!!!

W całej aferze lodowcowej najistotniejsze są być może słowa Michaela Zempa z WGMS , w których stwierdza on : „Po prostu nie ma żadnych obserwacji , które pozwalałyby na wygłaszać tego typu oświadczenia .” . I przypuszczalnie właśnie dlatego – mając skąpe dane obserwacyjne w tak ważnej dla świata sprawie – Syed Hasnain stworzył na forum publicznym ten problem . Historyczna chwała mu za to !

Okazuje się , że tam , gdzie dzieje się najwięcej , nauka nie raczy zaglądać , choć robią to tabuny turystów , a to , co od lat się nie zmienia , doczekało się tomów opracowań . W podręcznikach glacjologii nie ma często obok innych gór w ogóle rozdziałów dotyczących Himalajów . Nie ma tu więc mowy o solidnej robocie !

O tym właśnie powinien głównie powiedzieć bijąc się w pierś podczas obrad Światowego Szczytu Energii Przyszłości w Abu Dabi przewodniczący IPCC Rajendra Pachuari i powinien niniejszym zaapelować do wszystkich pazernych nafciarzy o środki finansowe na strategiczne dla regionu południowej i południowo-wschodniej Azji , oraz w sumie dla całego świata , badania Dachu Świata !

To , że podstawowe wskaźniki – średni bilans masowy i średnia grubość lodowców – ulegają na razie niewielkim zmianom , nie oznacza , że inne , decydujące ostatecznie o przetrwaniu lodowców parametry pozostają niezmienione . Temperatura otoczenia , ilość oraz charakter opadów atmosferycznych na lodowce , prędkość spływu strumieni lodowych , położenie linii śnieżnej w górach – uległy w tym samym czasie już daleko posuniętym zmianom !


NIECIĄGŁEGO PROCESU
CIĄGŁA EKSTRAPOLACJA
PSEUDONAUKA TO I KOMPROMITACJA
!!!

Można się zastanowić , dlaczego tak się stało , że naukowcy zaczęli coś kręcić i że w dziedzinie informacji na temat globalnego ocieplenia powstaje ostatnio spory zamęt . Z jednej strony prawie bezgranicznie ufa się nauce i wierzy w jej etos , z drugiej zaś strony mało kto jest święcie przekonany o istnieniu zagrażających nam powszechnie i bezpośrednio zmian klimatycznych . Sądzę , powinno się tu przydać nam wszystkim stwierdzenie , które niedawno usłyszałem : Warunkiem zrozumienia jest stawianie właściwych pytań !

Być może jest właśnie okazja , aby dociec , czy naukowcom IPCC ONZ rzeczywiście zależy na poznaniu prawdy , czy też tylko na zaistnieniu i skierowaniu odpowiedniego strumienia pieniędzy do pewnych struktur systemu naukowego , a pośrednio również biznesowego . Od lat w badaniach nad zmianami klimatu spostrzegam wiele nieprawidłowości i jako para-naukowiec – jak to siebie sam nieraz określam – staram się na nie wskazywać !

Słowo „para” znaczy po grecku „obok” . Ma to więc oznaczać , że działam blisko nauki . Jest inne słowo na określenie odszczepienia naukowego . To słowo „pseudonauka” – z przedrostkiem „pseudo-” . Jeśli nauka nie będzie czysta w intencjach i stanie się stosowaną demagogicznie w celach li tylko komercyjnych , stanie się równocześnie automatycznie pseudonauką .

Oczywistym jest , że na badania zmian klimatycznych trzeba przeznaczyć odpowiednie pieniądze i że nie są to małe pieniądze . Zwykły serwis meteorologiczny dla komunikacji i mediów nie jest imprezą tanią . Dlaczego wiec klimatyczny miałby takim być ? A przecież mogą od niego zależeć losy cywilizacji i losy życia na Ziemi ! Poza tym największe i daleko większe fundusze przeznaczane są na często bezproduktywnie stosowane nadmierne zbrojenia oraz trafiają do kieszeni elit , które właśnie przyczyniają się do zniszczenia świata !

Czyż jednak we współczesnym świecie nie jest tak , że kto płaci i decyduje o pieniądzach , ten dyktuje warunki ? Być może prawda stała się już towarem w sposób totalny , a mądrość służąca przetrwaniu stała się błahostką . Wszak coraz częściej niektórzy głoszą : Carpe diem !

O moich , już zresztą bardzo zadawnionych , zastrzeżeniach do pracy IPCC można przeczytać choćby w artykule pod tytułem : „Ajpis wiedział , nie powiedział !!!” . Link do niego umieściłem w przypisach na końcu niniejszego tekstu .


= RÉSUMÉ =
WŁAŚCIWY KLUCZ PASUJE
DO WŁAŚCIWEGO ZAMKA
CHOCIAŻ DRZWI CZASEM TRZYMA
TYLKO SAMA KLAMKA
!!!

Reasumując na koniec niniejszego tekstu należy stwierdzić , że ubytek masy w strefie ablacji lodowców kompensowany jest wzrostem ich masy w strefie akumulacji . Coraz szybsze topienie się lodu na czołach lodowców kompensowane jest coraz szybszym spływem jego strumieni . Cofanie się czół lodowcowych rekompensuje wzrost ich wierzchołków . Ekstrapolacje ubytku grubości pionowej lodowców może dotyczyć jedynie geometrycznego efektu statystycznego – wynikającego ze zmiany skosu położenia lodowca , gdy z powodu globalnego ocieplenia kształt jego przemieszcza się po zaokrąglonym zboczu górskim od położenia prawie poziomego do prawie pionowego .

Wszystko to trwać będzie aż do momentu opuszczenia wierzchołków lodowców przez podnoszącą się granicę wieloletniego śniegu . Wówczas nastąpi nagłe załamanie systemu lodowcowego na naszej planecie i totalne roztopienie lodowców w czasie ich spływu w naprawdę ekspresowym tempie w ciągu paru zaledwie dekad !

Podkreślam więc raz jeszcze na koniec , że kluczowym dla oceny perspektyw lodowcowych jest określenie tempa podnoszenia się wysokogórskiej granicy wiecznego śniegu , to jest tzw. linii śnieżnej . Z tego zaś przesunięcia konieczne jest wyliczenie stopnia wzrostu temperatury w wysokich partiach gór powyżej 4000 m n.p.m. oraz w swobodnej atmosferze powyżej 3000 m n.p.m. –kolosalnego z powodu emisji gazów cieplarnianych . Wyniki tych badań powinny potwierdzić zagrożenie planetarną katastrofą środowiskową , a tym samym zagrożenie końcem naszej cywilizacji technicznej w tuzin dekad bądź wcześniej !

Więcej informacji na ten i pokrewne tematy zawierają niektóre poprzednie moje artykuły z ich obszernymi uzupełnieniami . Można w nich miedzy innymi przeczytać , dlaczego w Himalajach drastycznie rośnie ilość opadów atmosferycznych i jednocześnie w ich wysokich partiach tak szybko podnosi się temperatura , jak tu opisuję .


= CASUS MAIUS HIMALAIUS – CASUS STRATUS MUNDI =
FROM „ASTORIA”
NEW YORK CITY
TO VILLAGES IN BURUNDI

Jeśli środowiska naukowe , a za nimi też dziennikarze , tak zachowali się w sprawie topnienia lodowców , a z kolei politycy i wielki biznes jeszcze gorzej zachowują się w nurcie komunikacji społecznej i standardów demokratycznych , to wróży to tylko same złe rzeczy na przyszłość ! Być może również fałszywie podeszła nauka do kwestii ocieplenia głębin oceanicznych i zlekceważyła zagrożenie erupcjami gazów z podmorskich złóż hydratów gazowych . W obliczu takiej katastrofy traciłyby na znaczeniu wszelkie naturalne cykle klimatyczne , w tym również glacjalne .

O problemie ocieplenia złóż hydratów metanu składnikiem geologicznym efektu cieplarnianego napisałem w artykule pod tytułem : „Tora ! Tora ! Tora ! Sodoma ! Gomora !” oraz „Terra nostra – Terra nova” . Linki również na dole tego tekstu .

Tymczasem trzeba bardzo szybko podjąć badania archiwalne w terenie i w bibliotekach – dla ustalenia stanu przeszłości – oraz , bodaj najlepiej , badania satelitarne – dla dokonywania pomiarów aktualnych zmian poziomu linii śnieżnej w górach . Właśnie , jak przypuszczam , znakomicie sprawdziłyby się w tym dziele sztuczne satelity i superkomputery . Mogłyby na przykład wyznaczać ubytek widzianej z góry białej powierzchni śniegowej w górach i względem trójwymiarowego profilu danego pasma górskiego przeliczać go na zmianę poziomu linii śnieżnej .

Nie mówię , że na badania te powinny znaleźć się odpowiednie pieniądze oraz skuteczny system egzekwowania wyników opracowań , bo jest to oczywiste jak korzystanie z prognoz pogody na weekend , ale że potrzebna jest tu , jak we wszystkim , szczera wola polityczna pielęgnowania standardów mądrości . Pokój ludziom dobrej woli !

O przewrotna Wieżo Babel ! Dziś zapewne wprost Burj Dubai Tower . Doprawdy , możesz już zacząć drżeć w swoich posadach ! Zmiany klimatu , to nie pierwszyzna na Ziemi , ale też ginęły przez nie miliony gatunków fauny i flory oraz upadały przez nie całe prześwietne cywilizacje . Okłamano nas ! Okłamano dla pieniędzy ! Sprzedano ! Dziś już zaczynamy ginąć ! Fizyki nie da się pokonać propagandą !

Nie powiem więc na sam koniec , że trzeba mieć nadzieję , iż może nic się nie stanie i wszystko jakoś dobrze się ułoży . Tak formułowana często w mediach nadzieja jest przysłowiową matką głupców ! Powiem to , co głoszą często święci : Ora et labora ! Módl się i pracuj !


[]


ILUSTRACJE


1. HIMALAYAN GLACIER AND SNOW LINE LEVEL CHANGES – Zmiany poziomu linii śnieżnej i lodowców himalajskich .

2. SEASONAL FLUCTUATIONS OF GLACIAL ICE TONGUE – Sezonowe fluktuacje jęzorów lodowych lodowców .


* * *


WYKRESY


W-1 – Zmiany długości lodowców kontynentalnych w okresie 1700 – 2000 , względem stanu w 1950 r. (Oerlemans , 2005 ; IPCC , 2007) .

 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wg1/en/ch4s4-5-2.html


W-2 – Skumulowana zmiana grubości lodowców [m] , (1950 – 2010 = 14 m) .

W-3 – Średnia zmiana grubości lodowców [cm/rok] , (obecnie ok. 1,1 m/rok) .

 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Masa_lodowcowa.PNG


* * *


TEKSTY INTEGRALNE


Lodowiec / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec

Lodowiec górski / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_g%C3%B3rski

Lodowiec górski / Zgapa
 http://www.zgapa.pl/zgapedia/Lodowiec_g%C3%B3rski.html

Lodowiec dendryczny / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_dendryczny

Lodowiec Fedczenki / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lodowiec_Fedczenki

AR4 WGI Chapter 4: Observations: Changes in Snow, Ice and Frozen Ground
4.5.2. Large and Global-Scale Analyses // wykres W-1
 http://www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wg1/en/ch4s4-5-2.html

Masa lodowcowa / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Masa_lodowcowa.PNG

Masa lodowcowa / Wikimedia // wykres W-2 i wykres W-3
 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a2/Masa_lodowcowa.PNG

[Wysokość wystąpienia na Kilimandżaro granicy wiecznego śniegu]
Jak na klimat wpływa ukształtowanie powierzchni?
 http://scholaris.pl/Portal?refId=RU38018L888X03B6BI8S4J5B

Himalaje / Wikipedia
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Himalaje

Himalaje / Interia
 http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=70241

Himalajscy Szerpowie zaintrygowani widokiem much
na wysokości 5000 m n.p.m. / Zielona Sowa [***]
 http://www.zielonasowa.home.pl/100miejsc/index.php?option=com_content&view=article&id=23%3Aalbum&catid=4&Iitemid=3

„Dach świata” „rozpłynie się” już w 2035 roku ? Najnowsze odkrycia [****]
 http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/pogoda-artykoy/56-zmiana-klimatu/919-qdach-wiataq-qrozpynie-siq-ju-w-2035-roku-najnowsze-odkrycia

Himalajskie lodowce nie stopią się do 2035r.
 http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3176291

Twierdzenie o zniknięciu lodowców w Himalajach do 2035 roku jest błędne
 http://www.eduskrypt.pl/twierdzenie_o_zniknieciu_lodowcow_w_himalajach_do_2035_roku_jest_bledne-info-25317.html


* * *


PODRĘCZNIKI


Jacek Jania „Glaciologia” , Wydawnictwo naukowe PWN , Warszawa 1993 . [*]

Joachim Marcinek „Lodowce kuli ziemskiej” , Wydawnictwo naukowe PWN , Warszawa 1991 (tłumaczenie „Gletscher der Erde” , Edition Leipzig , 1984) . [**]


* * *


PRZECZYTAJ


TERRA NOSTRA – TERRA NOVA
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49362.shtml?comments=true

TORA ! TORA ! TORA ! SODOMA ! GOMORA !
 http://poland.indymedia.org/pl/2009/10/47916.shtml?comments=true

AJPIS WIEDZIAŁ , NIE POWIEDZIAŁ !!!
 http://poland.indymedia.org/pl/2008/04/35757.shtml?comments=true


* * *


Przeczytaj poprzedni mój artykuł => link źródłowy

ICE 4 YOU - Wiecej niż kostki lodu !
Zbigniew Charnas : http://ice4you.info/ 05.02.2010 13:42

To chasło sprawdza się nie tylko w szklance z drinkiem .


GANGA
Zbigniew Charnas : http://www.sivananda.dls.org.za/Ganga.htm 05.02.2010 13:48

Shrine of Ganga Mata in Ganga Rani, in Bhagirathi
and also in Ganga Rani, Reservoir Hills
 http://www.sivananda.dls.org.za/pictures/Ganga.jpg

Shiva Ganga Devi
 http://sathyasaibaba.files.wordpress.com/2008/08/ganga-devi.jpg

Ubytek lodowca na Kilimandżaro, Ruwenzori ...
Zbigniew Charnas : http://aftermathblog.wordpress.com/2006/01/13/the-melting-snows-of-kilimanjaro/ 05.02.2010 14:05

The Melting Snows of Kilimanjaro 1912 - 2002
 http://aftermathblog.files.wordpress.com/2006/09/03-kilimanjaro.jpg

Kilimanjaro
19340 ft (5895 m) , Highest point in Africa
 http://www.skimountaineer.com/ROF/ROF.php?name=Kilimanjaro

Topographic map of Kilimanjaro (1:500,000 scale)
from Tactical Pilotage Chart M-5B
 http://www.skimountaineer.com/ROF/Beyond/Kilimanjaro/KilimanjaroMap.jpg

Reduction of African Glacier Areas over the Last Century
 http://www.appinsys.com/GlobalWarming/GW_PART4_CLIMATICEVENTS_files/image030.gif

Global Warming
Part 4: Climatic Events – Hurricanes, Sea Level, Glaciers, etc.
 http://www.appinsys.com/GlobalWarming/GW_Part4_ClimaticEvents.htm

East Africa
 http://www.appinsys.com/GlobalWarming/RS_EastAfrica.htm

Mapa Kilimandżaro (bodaj dość aktualna)
Zbigniew Charnas     05.02.2010 14:19

Kilimanjaro mountain BIG map
 http://www.cs.technion.ac.il/~gabik/Travels/Tanzania/Kilimanjaro_all.jpg

Climbing Kilimanjaro
 http://www.cs.technion.ac.il/~gabik/Travels/Tanzania/Kilimanjaro.html

The End of Kilimanjaro Glacier
Zbigniew Charnas : http://exposedplanet.com/index.php?showimage=36 05.02.2010 14:30

Obawiam się , że własnie nadszedł koniec lodowca na Kilimandżaro !

Kilimanjaro from the air
 http://exposedplanet.com/images/tanzania-kilimanjaro-from-air.jpg


= Kilimanjaro from the air = , posted on Tuesday, 21 November 2006

I climbed Kili in 1998, summiting at X-mas morning, creating a very special experience. Not only was this the first of my "7summits", but it was quite amazing to have a white X-mas close to the equator in Africa!

5 years later I flew over Kili when working on the Planet Race. Most of the crew and contestants were asleep due to the brutal working scheme, but I knew that this image was going to appear as it was amazingly clear when flying from Nairobi. You can see 3 peaks in the image, at the left bottom is Mwenzi Peak, in the center is Kibo Peak. Both of them are part of the Kilimanjaro mountain, with Uhuru Peak -the highest point and therefore the Summit of Africa- being the highest point of the crater rim on Kibo.
In the back you can see Mt Meru, a separate volcano, about 60km away from Kibo, close to the city of Arusha.

Kilimanjaro was known for its impressive glaciers, but they are dissappearing at an alarming speed as can clearly be seen on this image. It does not matter what you think of the different theories for the reason for Global Warming, fact is it is happening and yes, though I actively try to limit the size of my footprint impact on the earth, flights like mine are definitely not improving the situation.
If you want to enjoy the experience of hiking between glaciers close to the equator, you better be very quick, as these glaciers might be gone forever in the next decade...


Read more:
 http://exposedplanet.com/index.php?showimage=36#ixzz0efhpXk5U

TRZY HOLOCAUSTY TO MAŁO !!!
Zbigniew Charnas : http://www.gover.pl/userfiles/publikacje/afganistan_polska_zolnierze-large.jpg 06.02.2010 17:07


TRAGEDIA KRAJÓW SPOD HIMALAJÓW
I KONIEC MIRU U STÓP PAMIRU

Przyjmijmy , że linia śnieżna opuści szczyty pól lodowych Himalajów do roku 2035 , a przez następne 30 lat , czyli do roku 2065 , z Tybetu , Transhimalajów i Himalajów spłyną wszystkie lodowce . W porze suchej w całym regionie praktycznie przestanie rzekami płynąć woda !

Następnym obszarem dotkniętym takim kataklizmem będą kraje położone w dorzeczu rzek spływających z gór Pamiru – położonego jakby w kontynuacji Himalajów za ich północno-zachodnim krańcem . Dla porządku podam , że w górach Pamiru i Ałtaju lodowce pokrywają 9 375 km2 powierzchni (Joachim Marcinek , 1984) .

Sucho-wodna katastrofa dotknie więc w większym bądź mniejszym stopniu w sumie co najmniej 17 krajów regionu południowej , południowo-wschodniej i centralnej Azji . Są to : Pakistan (zamieszkiwany kilka lat temu przez 151.600 tys. mieszkańców) , Indie (1.081.229) , Nepal (24.629) , Bhutan (2.257) , Bangladesz (135.255) , Birma (42.720) , Tajlandia (64.485) , Laos (5.787) , Kambodża (13.450) , Wietnam (81.839) , Chiny (1.298.848) . Dalej : Afganistan (20.869) , Tadżykistan (6.606) , Turkmenistan (4.940) , Kirgistan (5.081) , Uzbekistan (26.009) oraz Kazachstan (15.144) .

Wszystkie te kraje zamieszkuje obecnie populacja licząca sobie nominalnie 2.980.811.000 mieszkańców , czyli prawie trzy ich miliardy . Jest to blisko połowa ludzkości . Niechby tylko połowa , a nawet czwarta czy siódma jej część ucierpiała przez lodowcowy kataklizm , to będzie to tragedia na niewyobrażalna dotąd skalę !


= THE BIG ICE MISTAKE =
OUR CIVILISATION GOES BREAKE
!!!

Wszyscy przyzwyczailiśmy się , że jest prąd i woda , i już zapominamy , co się dzieje , gdy wyłączają je na kilka godzin . Mało kto ma pojęcie , co by się stało , gdyby we współczesnym państwie prąd i wodę wyłączono na miesiąc lub na pół roku . Dla nas to wizja wirtualna . Ale nie dla historii ! W 1910 roku nie było widać jeszcze tej katastrofy , jaka nastąpiła po 1917 i 1939 roku . Również nie widać jeszcze gorszej w 2010 !

W co najmniej dwóch rejonach wymienionego obszaru toczy się już obecnie wojna , i to wojna , w której udział biorą żołnierze z wielu poza-azjatyckich krajów świata . Są tam zaangażowane siły Stanów Zjednoczonych i NATO . Są tam także żołnierze Polscy .

Z tej perspektywy należy się zastanowić czy „wielki błąd lodowcowy” (The Big Ice Mistake) – polegający na pominięciu przez IPCC zmian położenia linii śnieżnej w górach i rzeczywistego wzrostu tam temperatury – jest horrendalną głupotą wysoko wykształconych ludzi , czy wykalkulowaną na osobistym kalkulatorze zbrodnią ludobójstwa !

Piszę to w kontekście antycypacji historycznej mimowolnej hekatomby ofiar pozostawionych bez środków do życia pomimo innych możliwości . Dziś nawet WHO – Światową Organizację Zdrowia – oskarża się o usłużne wobec firm farmaceutycznych łapówkarstwo . Być może wszyscy sprzedali już przyszłość ludzkości i tym samym zwrócili gniew boży także przeciwko swojej własnej najbliższej egzystencji !

= CZAS APOKALIPSY =
Zbigniew Charnas : http://opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=6704〈=pl 06.02.2010 17:22

= APOCALYPSE NOW =


Żyjemy dziś w świecie zdominowanym przez propagandę i piar . Jest to świat w dużej mierze wirtualny , nierzeczywisty . Ulegamy zbiorowej halucynacji i nie zdajemy sobie z tego w pełni sprawy . Sprawa ta zaś jest godna rzeczywistości stworzonej przez Goebelsa w III Rzeszy . Tak , przebudzimy się kiedyś z przerażeniem z tego snu !

Jeśli ktoś ucierpiał od komuny , nienawidzi komuny . Jeśli ktoś ucierpiał od kapitalistów , nienawidzi kapitalistów . Do dziś nienawidzi się w Polsce Niemców czy Ukraińców . Reszta to coś na kształt sympatii sportowych . Taka partia dziś , inna jutro – jak przy grach zespołowych na stadionie . Nawet jeśli jest w tym masa upartej wierności , to trudno znajdować w tym obiektywizm , a właściwie tym bardziej trudno , im tej wierności jest więcej .

Chyba więc nie doceniamy należycie wielkich zagrożeń , jakie niesie dla nas zbiorowo i osobiście już nieodległa przyszłość ! Wszyscy powinniśmy , mniej więcej , w kontekście wyznawanej rzeczywistości , iść do psychiatry !


"Czas apokalipsy" , kino =Moskwa= , 13-XII-1981
 http://opencaching.pl/images/uploads/537824AB-F17F-504F-9446-0D1A8805D6AC.jpg

Kino =Silver Screen Mokotów= , Puławska 17
 http://www.wjff.pl/galeria/2007/kinosilver.jpg

= Zamknięte do odwołania =
 http://www.silverscreen.pl/mokotow/


W dniu 5 lutego 2010 wejście do wielkiej podziemnej przestrzeni kina „Silver Screen” u zbiegu ulic Marszałkowskiej , Puławskiej i Rakowieckiej w Warszawie – w miejscu dawnego kina „Moskwa” (13-XII-1981) – blokowały karteczki z napisem : „Zamknięte do odwołania . Przepraszamy” . Ciekawe , jak długo tam powiszą i czy to będzie ostatni raz ... .

LECZENIE ZŁOŚLIWEJ ANGINY ...
Zbigniew Charnas     07.02.2010 16:58

... WŚCIEKŁĄ SZKARLATYNĄ


Ponieważ padło pytanie , czy klimat można regulować , czy można nim sztucznie sterować , to odpowiadam . Owszem , okazuje się , że można ! To znaczy , należy w tym celu emitować bądź nie emitować miliardów ton węgla do atmosfery ziemskiej . Wtedy na pewno uda się w klimacie coś zmienić !

Oczywiście jest jeszcze parę innych sposobów . Ten powyższy jest jednak już wypraktykowany i okazał się być najskuteczniejszym . Inne sposoby to : wypuszczanie jakiegoś nowego szajsu do powietrza albo wpuszczanie innego gówna do oceanu .

Podejmowano próby modyfikowania pogody za pomocą rozpylonego jodku srebra , czy też podobnych substancji , ale sprawa polega na przesunięciu miejsca opadów deszczu , a nie na ich likwidacji bądź istotnym wywołaniu w ogólności . Poza tym jodek srebra – jako sól metalu ciężkiego – jest raczej szkodliwy albo wręcz trujący . A ten drań spada na pola .

Można emitować do atmosfery dwutlenek siarki – aby odbić część promieniowania słonecznego – lecz to powoduje jednocześnie powstawanie kwaśnych deszczy i zmniejsza nasłonecznienie upraw . Już na samym początku możemy zapomnieć o wybornym winie i aromatycznej herbacie . Na końcu zaś będzie to , co możemy zobaczyć w horrorach o zombie .

Jest też pomysł , aby nawozić ocean związkami miedzi czy też żelaza . Nie wiadomo tylko , ile tego panta-rhei-panaceum trzeba doń wysypać , bo to nie cukier do kawy . Może się bowiem okazać , że z powodu naruszenia równowagi ekosystemów wyginą odpowiadające nam ryby i w najlepszym wypadku będziemy jadać same zażelazione flądry . Ryba zaś ponoć wpływa na wszystko – na jakość seksu , na nastrój do rozróby , na wybór opcji politycznych , itp. .

Można tu więc w dziele naprawy zepsutego rozklekotanym przedobrować , jak też i przedobrzyć generalnie w kierunku stworzenia z kolei nowej epoki lodowcowej . Nie kijem go , to pałą ! No i kogo , i też ile miałoby to experimentum w końcu kosztować ?!

Coś jednak można zrobić , aby doraźnie zaradzić sytuacji klęski lodowcowej , poza samym obniżeniem emisji gazów cieplarnianych oczywiście . Pewnie będzie się budować ogromne zbiorniki retencyjne na rzekach lub obok nich . Aby je stworzyć potrzebne będą pieniądze , a to pociągnie za sobą dodatkową emisję gazów z tytułu wygenerowania tych pieniędzy przez gospodarkę . Same wielkie inwestycje też będą źródłem gazów zasilających globalne ocieplenie . Trzeba się więc dobrze zastanowić , kiedy , jakie i gdzie wielkie i mniejsze pieniądze skierować , aby najlepiej je spożytkować . Najpierw chyba na skuteczniejsze badanie sytuacji lodowców w Himalajach i na całym świecie !

Samym pomysłem budowy zbiorników nie należy się jednak już teraz zbytnio uspokajająco podniecać . W takiej na przykład Polsce nie brakuje potrzeb inwestycyjnych i chętnych do pracy , lecz nie ma na konieczne inwestycje pieniędzy . Rury pękają , słupy się walą , dobrze , że jeszcze mosty stoją . Mieliśmy dogonić Zachód , a tymczasem kraje rozwijające się nas prześcignęły . I będą to robić , dopóki jeszcze będą w stanie . Bo prosperity rzecz nabyta !

= LUDZIE LUDZIOM ZGOTUJĄ TEN LOS =
Zbigniew Charnas : http://me.ostatnidzwonek.pl/a-210.html 09.02.2010 11:35

Odpowiadam niniejszym czytelnikowi o pseudonimie Losterfat : Całkowitego spokoju na Ziemi nigdy nie zaznamy , bo na tym polega życie na tej planecie . Podobnie jest też w życiu osobistym każdego z nas . Problemy są jednak podobno po to , aby je rozwiązywać .

Nigdy nie możemy być pewni , czy przetrwamy . Moja babcia wypowiadała nieraz taką oto złotą myśl , mądrość ludową : „W każdej chwili się śmierci spodziewaj , ale na sto lat się funduj .” . Dawniej ludzie tak myśleli i jakoś do śmierci dożywali , niekiedy przedwczesnej . Jest też parę przypowieści w Biblii na temat ufności pokładanej w mamonie i złodzieju życia , który niespodziewanie przychodzi nocą . Nikt nie zna dnia , ani godziny swego odejścia !

Z tego co wiem , to gorsze od wybuchu super-wulkanu Yellowstone byłoby spotkanie Ziemi z odpowiedniej wielkości asteroidą . Co jakiś czas przelatują nad naszymi głowami takie różne kamyki . Zderzenia kosmiczne w naszym układzie planetarnym są w ogólności bardzo odosobnionymi i rzadkimi wypadkami . Naprawdę duże kolizje zdarzają się w odstępach dziesiątek milionów lat , ale są to wtedy prawdziwe apokalipsy dla większości istnień na Ziemi . Na te największe nie mamy nawet teoretycznie najmniejszego wpływu .

Super-wulkan Yellowstone to w pierwszym rzucie wydarzeń erupcyjnych problem dla Stanów Zjednoczonych . Faktycznie mógłby namieszać i zmienić na przykład równowagę pomiędzy światowymi supermocarstwami – osłabiając potęgę gospodarczą USA (i Kanady) . W drugim zaś rzucie mielibyśmy katastrofę jeszcze gorszą od tragedii powstałej w całym prawie świecie cywilizowanym po erupcji Tambory . Rok po wybuchu tego wulkanu – tj. rok 1816 po roku 1815 – był tzw. rokiem bez lata . W całej Europie zdarzały się wówczas nawet letnie mrozy , zamarła wegetacja roślinna i znaczny procent ludności wymarł z głodu oraz od chorób . Nie wiem jaka była wtedy zima , ale chyba nie była weselsza .

Na marginesie dodam , że Tambora wyrzuciła do atmosfery prawdopodobnie efektywnie więcej dwutlenku siarki niż drobnych pyłów . Stąd skutek ochłodzeniowy nastąpił prawie zaraz po wybuchu , a nie dopiero po prawie dwóch latach , jak w przypadku wulkanu Chaiten . Różne składniki pióropusza erupcyjnego wulkanu działać mogą inaczej i występują nieraz w różnych wzajemnych proporcjach .

Pinatubo i Chaiten to jeszcze nie super-wulkany , choć to duże obiekty . Super-wulkan poznać po tym , że jego kaldera ukryta jest w gruncie na obszarze tysięcy kilometrów kwadratowych . Nie tworzy on stożka wulkanicznego , bo takowy się już zapadł .

Super-wulkan Yellowstone to faktyczne straszliwe zagrożenie , lecz bez gwarancji na wybuch już zaraz , czy też dużo potem . I tu też nie mamy na ziemskie fanaberie żadnego wpływu . Teoretycznie możemy tu tylko przygotować się do przeczekania kataklizmu tworząc system magazynowo-ochronny . Może jacyś bogacze wybudują sobie podziemne pałace i tam będą próbowali przetrwać , gdyby coś się pojawiło . Innych zaś będzie to ich usiłowanie kosztowało .

A teraz co do rozsądku egzystencjalnego . Jak jesteś chory na grypę , to wcale nie jest obiektywnie obojętne to , że możesz złapać jeszcze dodatkowo gruźlicę . Z grypy być może wyjdziesz , a z gruźlicy już na przykład nie . A może jednak na grypę wcale nie zachorujesz i ustrzeżesz się przez to także gruźlicy . Są wypadki nieuniknione , ale i takie , którym można było zapobiec . Nie życzę ci , aby ktoś skrzywdził cię przez swoją haniebną niefrasobliwość . Przekonałbyś się wówczas , że oboje mielibyście z tym większy bądź mniejszy problem !

Ludzkość musi w końcu kiedyś wyginąć . Każdy też musi indywidualnie w jakiś sposób umrzeć . Chodzi tylko o to , aby stało się to jak najpóźniej i aby do tego czasu dało się chociaż znośnie żyć !

Twierdzenie , że my ludzie nie możemy zapobiegać zmianom klimatu na Ziemi , jest warunkowe . Owszem , jeśli je powodujemy , to jednocześnie możemy ! Jeśli byśmy ich nie powodowali , a one pojawiłyby się , moglibyśmy próbować się do nich jedynie dostosować , a to w sensie minimalizacji wynikającej z nich destrukcji .

Co do winy człowieka w powodowaniu zmian klimatycznych , to trzeba stwierdzić parę rzeczy . Raczej nie twierdzi się , że jest bezsporna , ale że bardzo prawdopodobna . Z filozofii karnistyki wiadomo , że wyrok sądu nie jest merytorycznie symetryczny . To znaczy , że jeśli komuś udowodniono winę ponad wszelką wątpliwość , to jest winny . Ale jeśli jej nie udowodniono , to wcale nie gwarantuje jego niewinności , tylko świadczy o nie znalezieniu dowodów , choć być może one istnieją . Czasem po latach wraca się do starych spraw sądowych , kiedy pojawia się nowe aspekty sprawy .

W wielu innych aspektach życia stosuje się w takim przypadku zasadę przezorności . Poza samym aktem wpływu na klimat ważna jest skala tego wpływu , bo decyduje o randze działań zapobiegawczych . Ja w swoich artykułach i kontaktach próbuję wskazać właśnie istniejące możliwości udowodnienia winy człowieka i określenia skali czyhającej na nas katastrofy cywilizacyjnej .

Problemem nie są tu jednak możliwości naukowo-techniczne , tylko brak właściwej , adekwatnej do sytuacji , woli politycznej układowych sił ludzkich faktycznie sprawujących władzę nad światem . Liczę jednak na to , że Bóg nie karze nas do końca na ziemi za nasze grzechy , gdyż świat , jaki znamy z otoczenia , już dawno przestałby istnieć , zamieniając się na stałe w piekło na tej planecie .

Jest jeszcze parę innych totalnych super-zagrożen , których tu na razie nie wymienię . Natomiast pomysł , aby zalewać super-wulkan wodą z oceanu uważam za chybiony , ponieważ otrzymalibyśmy jeszcze większa siłę erupcji wulkanu w postaci eksplozji napędzanej natychmiastowym odparowaniem pary wodnej . Coś takiego spotykało czasem statki parowe z kotłami na węgiel w czasie morskich katastrof .

Dla wyjaśnienia : Tytuł niniejszego komentarza zapożyczyłem z literatury . Jest to parafraza słów , które odnosiły się pierwotnie do katorżniczej pracy i eksterminacji ludności Polski w latach okrutnej II wojny światowej .

DACH ŚWIATA Z LODOWYMI OKAPAMI ...
Zbigniew Charnas : http://www.national-geographic.pl/kalendarium/pokaz/wystawa-wyprawy-na-krance-swiata/ 12.02.2010 14:39

... PONAD AZJATYCKIMI CIENKIMI ŚCIANKAMI !


ZESTAW STANU

W centrum południowej Azji w części zdominowanej przez Himalaje znajduje się jeszcze kilka obszarów i łańcuchów górskich pokrytych lodowcami . Niniejszym – za podręcznikiem Joachima Marcinka – przytaczam na ich temat pełniejsze niż poprzednio dane powierzchniowe w kilometrach kwadratowych , aktualne około roku 1984 :

Tien-szan = 6 190 , Pamir i G. Ałtajskie = 9 357 , Nan Szan i Kunlun = 16 700 , Tybet = 9 100 , Góru na południe od wschodniego Kunlun = 1 400 , Góry Tangla na południowy-zachód od górnego Saluinu = 7 500 , Transhimalaje = 4 000 , Himalaje = 33 000 , Góry Ladakh = 1 700 , Karakorum = 16 000 , Hindukusz = 6 200 [km2] .

Dodatkowo można wymienić też istotne dla Rosji oraz Mongolii : Sajan Wschodni = 32 , Ałtaj = 646 , Góry Dżungarskie = 956 [km2] .


LODOWCE NA SZCZYCIE


Lodowce tkwiły dotąd
Gdzieś na krańcach świata ,

A tu zaraz historia
PO NAS pozamiata !

Z ELEKTROWNIĄ JEST TAKA KWESTIA ...
Zbigniew Charnas : http://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_Kozienice 12.02.2010 14:59

... ŻE TO PALIWO- I WODO-ŻERNA BESTIA !


Napisałem w powyższym artykule o perspektywicznym braku wody w rzekach i prądu elektrycznego w sieci w 17 krajach azjatyckich w atmosferycznej porze późno-suchej w drugiej połowie XXI stulecia . Oba te problemy łączą się ze sobą , gdyż elektrownie do swej produkcji potrzebują wody .

Nieraz widzimy na zdjęciach w telewizji wielkie obłoki pary unoszące się nad quasi-stożkowatymi chłodniami elektrowni . Cykl silnikowy samochodu przewiduje istnienie komory spalania , czyli pieca , oraz chłodnicy . Podobnie jest w elektrowni . Dlatego elektrownie termiczne buduje się nad ciekami albo zbiornikami wodnymi , najczęściej nad dużymi rzekami .

Jednym z takich obiektów w Polsce jest położona tuż nad Wisłą zasilana energetycznym węglem kamiennym Elektrownia Kozienice . Czerpie ona wodę wprost z Wisły i używa jej do bezpośredniego chłodzenia instalacji parowej . Na swoim terenie nie posiada dużych chłodni , a jedynie szeregi małych chłodni awaryjnych . Pracują one zasadniczo tylko wtedy , kiedy w Wiśle występuje niski stan wody . Korzystają one wówczas przejściowo z innych – w tym wypadku niezasobnych długotrwale – źródeł wody chłodzącej .


Plik:POL EC Kozienice.jpg
 http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_EC_Kozienice.jpg&filetimestamp=20070701151256

Zasada działania , Schemat chłodni wentylatorowych
 http://www.uniserv.com.pl/pl/zasada_dzialania_w.html


Nowe obiekty PGE Elektrowni Opole
 http://nowebloki.elopole.bot.pl/wp-content/uploads/2009/12/wizualizacja_blokow5i6_i_chlodni3i4.jpg

Pomalujmy nowe obiekty PGE Elektrowni Opole
 http://nowebloki.elopole.bot.pl/?p=377

Chłodnie kominowe są bardzo charakterystycznymi budowlami elektrowni
 http://www.branbud.com/5357.html

Linie prądu powietrza opływającego powłokę chłodni kominowej
 http://www.akropolis.pol.lublin.pl/users/kmb/works/prace.htm

LUDOBÓJSTWO – MASOWE ZABÓJSTWO ...
Zbigniew Charnas : http://foral.tvteletronik.pl/memento-mori.jpg 15.02.2010 18:04

... DOKONANE PRZEZ CHCIEJSTWO
ALBO PRZEZ NIECHLUJSTWO
!!!

CZYLI
= LUDOBÓJSTWO NIEZAMIERZONE DOKONANE =
A
= MEMENTO ZDROWI =


Oto jedna z lekcji poglądowych na temat ludobójstwa . W prawie karnym istnieje pojęcie zbrodni morderstwa dokonanej z premedytacją , jak też nieumyślnego spowodowania śmierci – czyli jakby zabójstwa nieumyślnego , bo może się ono dokonać również przez skandaliczną niefrasobliwość . Wówczas już właściwie nie wiadomo dokładnie , czy nie była to przypadkiem niefrasobliwość celowa , czyli właśnie premedytacja . Z dowodem na takową , czy bez dowodu , wszystkie cywilne formy zabójstw uznawane są za haniebne bądź przynajmniej karygodne i są w stopniu większym bądź przynajmniej w stopniu znikomym karane .

Dlaczego więc w skali masowej ludobójstwo nie miałoby mieć także charakteru ludobójstwa niefrasobliwego , aczkolwiek dokonanego ?! Z premedytacją , czy bez niej , mamy wówczas do czynienia z ogromną stertą trupów i ogromną tragedią dla wszystkich , którzy taki holokaust przeżyli . Chyba , że jest ona akurat komuś na rękę . Znaczyć to może , iż być może ktoś ten maczał jednak w rzeczonym ludobójstwie swoje zbrodnicze palce . Wszelka tragiczna niefrasobliwość , owocująca masową utratą zdrowia i życia , jest niedopuszczalna i powinna być moralnie oraz prawnie w oczywisty sposób jakoś napiętnowana .

Śmierć w wyniku masowej zagłady dotyka ludzi w różnym wieku : starców , kobiety i dzieci , oraz ojców rodzin i osoby samotne , chorych i zdrowych . W odosobnionych przypadkach jest nawet niektórym na rękę , natomiast dla przytłaczającej większości jest to największa tragedia życiowa . Zwłaszcza zaś dla ludzi dopiero w życie wchodzących . Dla ludzi z ufnością swą patrzących na realny świat .

Trudno jest więc obiektywnie wymierzyć ludobójstwo i jako takie jedynie w przybliżeniu można opisać parametrem stosowanym na wzór parametru znanego z porównań transportowo-komunikacyjnych . Mam tu na myśli pasażero-kilometr . W przypadku ludobójstwa byłby to osoborok oraz osobolata , odliczone od porównawczego średniego statystycznie pułapu wiekowo-osobowego w danym środowisku i czasie historycznym . Jeśli taki przymiar nic konkretnie nie da w sferze prawnej , to niech przynajmniej zainspiruje zbiorowo wyobraźnię i poruszy sumienia .

Dam tu jeden przykład , wyjęty ze współczesnego życia w Polsce . A może nawet dwa przykłady . Pierwszy narzuca się wręcz automatycznie . To praktyka działania powszechnej służby zdrowia w naszym państwie – przypartej do muru niemożności przez wciąż słabe wyniki gospodarcze upadającej Rzeczpospolitej Polskiej .

A przecież może być zupełnie inaczej i w tym jest właśnie cały sęk – na tym „można zupełnie inaczej” zasadza się istota problemu przedwczesnej utraty zdrowia i napotkania śmierci w wyniku niezamierzonego , lecz dokonanego w praktyce ludobójstwa .

Drugi przykład jest bardziej szczegółowy . Wiadomo , że Kościół Rzymskokatolicki w Polsce boryka się ostatnimi czasy z wystarczającym dla parafii , zakonów oraz misji zagranicznych naborem kadr . Samo wykształcenie księdza musi nieco kosztować . Tymczasem jest to grupa zawodowa silnie narażona na ryzyko występowania chorób cywilizacyjnych , w tym szczególnie nowotworowych . Wynika to teorii chorób cywilizacyjnych i z tego , co wiemy o specyfice tego powołania życiowo-zawodowego .

Samą zresztą chorobę traktuje się w religii często bezwzględnie jako dopust boży , a nie – jak od stuleci już stanowi nauka – jako przede wszystkim skutek biofizyczny – wobec którego nie należy zdawać się jedynie na wyproszone w modlitwie cuda , lecz równocześnie odpowiednio działać .

Nowotwór byłby więc tu rodzajem choroby zawodowej duszpasterzy . W co w takim razie lepiej jest wszelkim kościołom obecnie inwestować : w niepewny dość nabór i kształcenie nowicjuszy , czy też może jeszcze równolegle w zachowanie pełnego umiejętności życia doświadczonych księży ?!

AFTER-VOLCANIC SNOWY WINTER 2010
Zbigniew Charnas : http://umpgal.gsfc.nasa.gov/www_root/homepage/uars-science/UARS_brochure/JPEGs/so2_180_21sep91.jpg 16.02.2010 12:52

Przez całą noc w Warszawie sypał sobie śnieżek . W okolicach Białegostoku napadało go już łącznie 60 cm , a pod Filadelfią w USA w zeszłym tygodniu było go nawet 180 cm . Telewizja pokazała wczoraj , jak przy kilkustopniowym mrozie ludzie ponownie człapią po śniegu w Madrycie . W całej prawie Polsce śnieg utrzymuje się już ponad półtora miesiąca , choć w poprzednich latach bywało , że w centrum kraju w okresie zimy leżał maksymalnie może z tydzień . Polscy chłopi stojąc w zaspach zaczynają już przeklinać taką zimę , choć dopiero co z niej się cieszyli . Robi to też minister finansów , doglądający rachitycznego polskiego PKB .

Pragnę jeszcze raz zaznaczyć , że obecna zima jest zimą powulkaniczną , tj. zimą zaśnieżoną na kształt zimy nuklearnej . Większa niż zazwyczaj ilość śniegu bierze się w niej nie tyle z chłodu zimy , co dzięki większej ilości pyłowych zarodników kondensacji pary wodnej w atmosferze , które pojawiły się wskutek stratosferycznego wybuchu wulkanu Chaiten w Chile przed około dwudziestoma miesiącami wstecz (mine Nineteen Miles Volcano Theory – 19MVT) .

Tego rodzaju epizodyczny ekstremalny wyjątek zdecydowanie bardziej potwierdza tezę o zaawansowanym globalnym ociepleniu , niż pozornie rzecz biorąc miałby jej zaprzeczać !


Proszę przeczytać z uzupełnieniami :

SNOWY ROOFS WARNING FOR N-HEMIS IN 2010 !!!
 http://poland.indymedia.org/pl/2010/01/49199.shtml?comments=true


Oraz :

Teoria zimy nuklearnej
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_zimy_nuklearnej

Zima wulkaniczna
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Zima_wulkaniczna

ŻABA WRZUCONA DO WRZĄTKU
Zbigniew Charnas : http://2.bp.blogspot.com/_U3sWAuRGBSc/Sf66uBIdtUI/AAAAAAAAA30/LGbhw-aUjFQ/s400/pkin.png 16.02.2010 21:44

Uwaga : Uprasza się o nie dokonywanie żadnych barbarzyńskich eksperymentów na płazach !

W środę , 17 lutego 2010 , telewizja TVN nada o godz. 21:30 film katastroficzny pt. "Góra Dantego" .

Góra Dantego / Gildia > film
 http://www.film.gildia.pl/filmy/dantes_peak

W filmie tym zawarta jest sekwencja opisu doświadczenia z żabą wrzuconą do wrzątku , a następnie z kolei powoli podgrzewaną po włożeniu do letniej wody . Sekwencja ta łączy film Donaldsona z filmem Ala Gore'a pt. "Niewygodna prawda" , gdzie funkcjonuje podobna opowieść . Jest to aluzja do reakcji ludzkości postawionej w obliczu powoli narastającego zagrożenia środowiskowego . Rzecz warta rozważenia i refleksji !

Zima śnieżna ale i mroźna.
sohomija.     17.02.2010 00:36
To by się zgadzało z tym co Pan mówi na temat tego że obecnie w lutym mamy bardzo duże opady śniegu przy niewielkim mrozie. Ale to w takim układzie skąd w styczniu mieliśmy takie niesamowite mrozy {nie tylko w Polsce} z dużo mniejszą ilością śniegu skoro jak Pan zaznaczył im więcej pary wodnej w powietrzu tym więcej zatrzymanego ciepła w atmosferze a zatem tak ekstremalnych mrozów nie powinno już być?
ZIMA WYJĄTKOWO ŚNIEŻNA ...
Zbigniew Charnas : http://www.sfora.pl/USA-skul-arktyczny-mroz-Nawet-55-stopni-WIDEO-a15836 21.02.2010 16:56

... ALE NIE TAK ZNOWU W SUMIE BARDZO MROŹNA


To , o co pyta Sohomija , nie jest zbyt trudne do wyjaśnienia i wszystkie istniejące tu aspekty obecnego stanu atmosfery ziemskiej dają się uzasadnić , trzeba tylko przyjąć właściwy model jej funkcjonowania . Niemniej pytanie Sohomiji jest całkiem rezolutne i uzasadnione . Należy na nie odpowiedzieć .

Po pierwsze : Mrozy , które były odnotowywane tej zimy , choć spore , nie były silniejsze od mrozów , które występowały w początkach oraz w połowie XX wieku , lecz były już wyraźnie słabsze i krótkotrwałe . Nawet kilka lat temu mieliśmy w Polsce do czynienia z gorszymi od obecnych mrozami .

Po drugie : Większej ilości opadów nie powoduje jedynie wyższa temperatura wywołana większą zawartością pary wodnej w atmosferze , i vice versa , lecz także większa zawartość aerozolowych bądź jonowych zarodników kondensacji pary wodnej w warunkach jej przechłodzonej obecności . Ta większa kondensatywność pary wodnej wywołuje z kolei wzrost prędkości cyrkulacji powietrza w atmosferze w jego pionowych komórkach cyrkulacyjnych . W danym czasie spada więc wówczas więcej wody na powierzchnię Ziemi .

Po trzecie : Chodzi właśnie o to – i tego głównie dotyczy moja odpowiedź na zadane pytanie – że ziemska atmosfera nie powinna być rozpatrywana jako jednorodna szklana szyba , tyle że gazowa . Cyrkulacja komórkowa powietrza – przedstawiana na mapach synoptycznych w postaci wyżowych i niżowych ośrodków barycznych – powoduje , że lokalna zawartość pary wodnej w atmosferze ziemskiej jest zmienna . Zmienny jest też chwilowy gradient spadku temperatury z wysokością .

Na terytoriach obejmowanych przez wpływ Wyżu Syberyjskiego dochodzi do osiadania i spływu suchego powietrza z dużych wysokości . Zanim zdąży się ono nagrzać , ochładza silnie powierzchnię Ziemi w swoim rejonie . tak doszło do bardzo silnych mrozów obecnej zimy w Mongolii . Kraj ten zaapelował aż o międzynarodową pomoc .

Wspomniany spływ mrozu ze stratosfery napędzało jednak w dalszych częściach świata , występujące w ramach tej samej komórki cyrkulacyjnej , przyspieszone wznoszenie wilgotnego powietrza , będące skutkiem wyzwolenia dodatkowej energii przy skraplaniu większej ilości pary wodnej niż zazwyczaj .

Są lata , kiedy w Polsce dominuje napływ zawilgoconego powietrza znad Atlantyku . mrozy są wtedy lekkie , a opady obfite . Kiedy indziej , gdy obejmują nas często wyże znad Rosji , sytuacja się odmienia . Mrozy często robią się tęższe , a opadów jest wówczas mało .

Czyli po czwarte : Pomimo ogólnie większej ilości pary wodnej w atmosferze , są miejsca , gdzie jej zwiększona na sposób cieplarniany zawartość mogła spaść pod wpływem zwiększonego wykraplania na wejściu cyrkulacji pionowej z powodu większej ilości aerozolu po stratosferycznym wybuchu wulkanu . Istniejący w tych miejscach silniejszy prąd cyrkulacyjny , przyczynił się dodatkowo wystąpienia tam temperatur typowych dla dużych wysokości , a wiec silniejszego mrozu .

Mieliśmy tej zimy do czynienia na przykład z krótkotrwałym rekordem niskiej temperatury w centrum północnej części stanów Zjednoczonych . Ale też z wiosennymi wręcz temperaturami w rejonie Vancouver (zimowe igrzyska olimpijskie) . Ze śniegiem na Florydzie (zniszczone pomarańcze) , ale też z upałami na Haiti (~ +35 °C , akcja pomocy po trzęsieniu ziemi) i rekordowym upałem w nocy w Melbourne w Australii .

Działają tu dwie przeciwstawne tendencje : wynikająca z trendu globalnego ocieplenia i wynikająca z epizodycznego zaistnienia zimy powulkanicznej . W przypadku takim trzeba umiejętnie rozgraniczać wilgotność bezwzględną (kg) od wilgotności względnej powietrza (%) .


Arktyczny mróz w USA. Nawet -55 stopni
 http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7436746,Arktyczny_mroz_w_USA__Nawet__55_stopni.html

NASZA ZIEMIA Z 666 W TRÓJKOLORZE
Zbigniew Charnas : http://www.pora.pl/resources/n/17/340617/6pietro/teatr-6-pietro.jpg 23.02.2010 18:29

OUR EARTH WITH 666 IN MAGENTA , YELLOW & CYAN
AT
WARSAW PALACE OF CULTURE AND SCIENCE
CZYLI
KONGLOMERAT ZŁYCH TENDENCJI
KTÓRYCH
POZIOM SKALOWY STOPNIOWO ROŚNIE


Jeśli ktoś chce wykonać fotografię na miarę najbardziej znanej fotografii stanu wojennego w Polsce – przedstawiającej stojący przed kinem „Moskwa” z afiszem filmu „Czas apokalipsy” w dniu 13 grudnia 1981 roku wojskowy wóz opancerzony – to jest być może taka okazja !

Przejeżdżałem wczoraj (2010-02-22) około godziny szesnastej tramwajem przez rondo przy Domach Centrum w Warszawie w kierunku Ronda De Gaule’a . W półokrągłej elewacji wieżowca „Skylight” przy „Złotych Tarasach” w niezwykły sposób odbijało się słońce . Miałem wrażenie , że na pasmach obłoków w sąsiedztwie refleksu dostrzegam blady fragment tęczy .

Około pół godziny później przechodziłem przed frontonem Pałacu Kultury i Nauki . Pomiędzy kolumnami nad głównym wejściem zauważyłem cztery zwisające banery . Była wśród nich reklama wystawy „Nasza Ziemia” oraz trzy reklamy teatru „6. piętro” – każda z innym kolorem poligraficznego trikoloru . Na pełnobarwny druk obrazu świata składają się właśnie te trzy kolory maszynowe . W czarną szóstkę loga teatru wplecione są natomiast strome schody .

Zastosowany przeze mnie na wstępie tego u7zupełnienia tytuł , wyjaśnia symboliczną wymowę opisanej wejściowej pałacowej panoramy . Zastanawiam się , czy konieczny jest spektakularny akt ziemskich narodzin osobnika z piekła rodem o imieniu zawartym w kodzie „666” . Być może sama eskalacja złych tendencji na świecie prowadzi nas już obecnie do czasów ostatecznych !


Foto-łowcy i geniusze foto-wizji , do dzieła !

APOKALIPSA ŚW. JANA 13 : 666
Zbigniew Charnas : http://www.nonpossumus.pl/ps/Ap/13.php 24.02.2010 21:25


= Biblia Tysiąclecia =
Ap 13, 15 – 18

„I dano jej {innej Bestii / Z.C.} , by duchem obdarzyła obraz Bestii , tak iż nawet przemówił obraz Bestii , i by sprawił , że wszyscy zostaną zabici , którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii .

I sprawia , że wszyscy : mali i wielcy , bogaci i biedni , wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawa rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać , kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia .

Tu jest [potrzebna] mądrość . Kto ma rozum niech liczbę Bestii przeliczy : liczba to bowiem człowieka . A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć .”

KASIU NIE CHODŹ DO DZIADKA ...
Zbigniew Charnas : http://www.nonpossumus.pl/ps/Rdz/8.php 24.02.2010 21:27

... NA KOLANKA
BO TO ŚWIŃSKI ZBRODNIARZ
!!!
CZYLI ŻE
DWUDZIESTEGO SIÓDMEGO DNIA DRUGIEGO MIESIĄCA
COŚ DZIADKA Z BŁOGOSTANU SKUTECZNIE WYTRĄCA


= Biblia Tysiąclecia =
Rdz 8, 1 ; Rdz 8, 14 – 22 ; Rdz 9, 1– 3 i Rdz 9, 7– 17

„Ale Bóg , pamiętając o Noem , o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach , które z nim były w arce , sprawił , że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać . {...}

A kiedy w miesiącu drugim w dniu dwudziestym siódmym ziemia wyschła , Bóg przemówił do Noego tymi słowami : =Wyjdź z arki wraz z żoną , synami i z żonami twych synów . Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe : z ptactwa , bydła i zwierząt pełzających po ziemi ; niechaj rozejdą się po ziemi , niech będą płodne i niech się rozmnażają= .

Noe wyszedł więc z arki wraz z synami , żona i z żonami swych synów . Wyszły też z arki wszystkie zwierzęta : różne gatunki zwierząt pełzających po ziemi i ptactwa , wszystko , co się porusza na ziemi .


Przymierze Boga z Noem

„Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąłwszy ze wszystkich zwierząt czystych i ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu . Gdy Pan poczuł miłą woń rzekł do siebie : =Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi , bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości . Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego , co żyje , jak to uczyniłem .Będą zatem istniały , jak długo trwać będzie ziemia : siew i żniwo , mróz i upał , lato i zima , dzień i noc= .

Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów , mówiąc do nich : =Bądźcie płodni i mnóżcie się , abyście zaludnili ziemię . Wszelkie zaś zwierzęta na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka . Wszystko , co się porusza na ziemi , i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie . Wszystko , co się porusza i żyje , jest przeznaczone dla was na pokarm , tak jak rośliny zielone , daje wam wszystko . {...} Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się ; zaludniajcie ziemie i miejcie nad nią władzę= .

Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów : =Ja , Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem , które po was będzie ; z wszelka istotą żywą , która jest z wami : z ptactwem , ze zwierzętami domowymi i polnymi , jakie są przy was , ze wszystkimi , które wyszły z arki , z wszelkim zwierzęciem na ziemi . Zawieram z wami przymierze , tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię = . Po czym Bóg dodał : =A to jest znak przymierza , które ja zawieram z wami i każda istota żywą , jaka jest z wami , na wieczne czasy : Łuk mój kładę na obłoki , aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią . A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach , wtedy wspomnę na moje przymierze , które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą , z każdym człowiekiem ; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa . Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach , patrząc na niego , wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele , które jest na ziemi= .

Rzekł Bóg do Noego : =To jest znak przymierza jakie zawarłem miedzy Mną a wszystkimi istotami , jakie są na ziemi= .”

CZY CZWARTA WŁADZA NARÓD SWÓJ ZDRADZA
Zbigniew Charnas : http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/bronislaw-wildstein-przedstawia 24.02.2010 21:36

CZYLI
UPADEK DEBATY PUBLICZNEJ
W POLSCE


Obejrzałem wczoraj (2010-02-23) końcówkę programu Bronisława Wildsteina w TVP 1 . Redaktor skarżył się na , czy też napiętnował , upadek debaty publicznej w polskiej demokracji . I podał jeden przykład :

Nie mógł mianowicie – w sumie jako dziennikarz – dociec , na jakich to rzekomo korzystnych warunkach Polska podpisała umowę gazową z Rosją . Wiele mówiło się niedawno w polskich mediach o przeciągających się prowadzących do tej umowy negocjacjach . W końcu temat zakończono zdawkowym zapewnieniem o korzyściach . A przecież temat ten – i tak dość szeroko wcześniej dyskutowany – podlega debacie publicznej .

Obecny w studio socjolog z Pałacu Staszica w randze profesora oświadczył na to , że owszem , zaobserwował pewne symptomy takowego kryzysu debaty , ale że są to , według niego , trudności przejściowe i że mechanizmy demokracji ... , itp. , itd. , silikonowe pierdoły .

Ja tam słyszałem już kiedyś o przejściowych trudnościach w zaopatrzeniu , które trwały kilka dekad i zakończyły się w końcu totalną rzekomo przewałką . Totalną rzekomo – gdyż ta przewala się po nas po dzień dzisiejszy i po pewnych średniookresowych sukcesach obecnie coraz bardziej sięga już dna .

Dziękujemy , Panie Redaktorze Wildstein , za pańską profesjonalną obronę słusznej sprawy ! Podpisano : Rodacy .

Ci zapewne rodacy , co jeszcze mają chęć i po co jeździć co dzień w korkach , dziurach i objazdach do pracy . Jeśli kości w ogóle pozwolą im wstać samodzielnie z łóżka . Bo skoro jest (oczywiście) tak dobrze , to dlaczego jest (już) tak źle !


= Bronisław Wildstein przedstawia =
2010-02-23
 http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/bronislaw-wildstein-przedstawia/wideo/23022010

NEW LOOK AT THE FAST WARMING EARTH
Zbigniew Charnas : http://poland.indymedia.org/pl/2010/11/52418.shtml?comments=true 20.11.2010 15:10

Przeczytaj artykuł => link źródłowy

Wszystkie teksty zawarte na witrynie polskich Indymediów mogą być przedrukowywane w celach niekomercyjnych (za podaniem źródła), chyba że autor zastrzegł sobie prawa autorskie. Wyrażone w nich opinie należą wyłącznie do ich autorów i zespół Indymediów nie ponosi za nie odpowiedzialnosci. Zasady pracy redakcji IMC opisane są w polityce redakcyjnej.