|
USA imperium zła - demo przeciw okupacji W-wa
|
|
www.irak.pl
: http://www.irak.pl
|
20-03-2004 18:34
|
W manifestacji przeciw okupacji Iraku w rocznicę agresji USA na ten kraj wzięli udział Irakijczycy - przeciwnicy i Husajna, i Busha ze Stowarzyszenia Irakijczyków w Polsce (m.in. przewodniczący Bajat Suliman oraz Jabbar Alyasiry, który przemawiał pod Ambasadą Amerykańską),
Palestyńczycy (m.in. Omar Faris - przewodniczący Polsko-Arabskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego),
Czeczeni,
organizatorzy Antyszczytu - Alternatywnego Forum Ekonomicznego Wa29 Anti-WEF, uczestnicy ruchu Oddolnej Sprawiedliwości Społecznej -z wielu ugrupowań (błędnie zwani antyglobalistami),
muzycy z zespołu Le Onoff, aktorzy z teatru Makata,
działacze Federacji Anarchistycznej, Inicjatywy STOP WOJNIE, Pracowniczej Demokracji, Amnesty International, Zielonych, Parti Antyklerykalnej "Racja", Attac Polska, Nowej Lewicy, Federacji Młodych Unii Pracy, i innych pratii lewicy radykalnej, senatorowie SLD (m.in. prof Maria Szyszkowska) oraz wiele, wiele innych osób niezrzeszonnych (w tym - starszych ludzi z własnoręcznie przygotowanymi transparentami).
Policja twierdzi, że było nas 700 osób. Może i do 1000... Jutro, pojutrze - na stronie http://www.irak.pl - fotografie i filmy (muzyka, happeningi). Niżej - informacje o demonstracjach 20.3. z PAP.
|
|
A oto jak nas widzi Polska Agencja Prasowa wraz z Informacyjną Agencją Radiową:
PAP/IAR, mat /2004-03-20 17:11:00
http://info.onet.pl/889321,12,item.html
W rocznicę wybuchu wojny: "Rząd na front", "USA imperium zła"
W pierwszą rocznicę inwazji na Irak w największych miastach Polski odbyły się manifestacje antywojenne. Ich uczestnicy domagali się wycofania polskich żołnierzy z Iraku. Protesty odbyły się także w wielu miastach na całym świecie.
/AFP Ok. 500 osób, m.in. anarchiści i członkowie Nowej Lewicy oraz Pracowniczej Demokracji, demonstrowało pod hasłem "»Nie« dla okupacji w Iraku" w sobotnie popołudnie w Warszawie. Domagali się m.in. wycofania z Iraku polskich wojsk.
Barwny pochód przeszedł od kolumny Zygmunta pod ambasadę amerykańską, zatrzymując się po drodze pod Pałacem Prezydenckim i Ministerstwem Finansów.
Demonstracja przebiegła spokojnie. Jej uczestnicy skandowali hasła: "Forsa dla głodujących, nie na wojnę", "Kwach pod sąd, rząd na front", "Żadnej krwi za ropę", "Precz z wojną", "Rząd na front", "Nie buszować po Iraku", "USA imperium zła", "Dwa Busha pieski Miller i Kwaśniewski", a pod Pałacem Prezydenckim: "Tutaj mieszka terrorysta". Na niesionych przez nich transparentach widniały hasła: "Wycofać wojska z Iraku", "Precz z globalnym terrorem USA".
Pochód otwierała atrapa rakiety ze zdjęciami prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Georga Busha, a także premierów Leszka Millera i Tony'ego Blaira oraz samochód z uczestnikami demonstracji przebranymi w "kosmiczne skafandry". Ruch na ulicach, którymi przemieszczali się demonstrujący, był wstrzymany. Policja kierowały samochody na objazdy.
Przed Ministerstwem Finansów protestujący usiedli na ul. Świętokrzyskiej, by obejrzeć przygotowany specjalnie na demonstrację kabaret. Odegrano kilka scenek, jedna z nich dotyczyła "częstych wypadków polskich żołnierzy w Iraku przy czyszczeniu broni". W innej osoba wcielająca się w rolę prezydenta George'a Busha chwaliła się, że "ma pieska Kwacha". Rozkazywała mu m.in., by "szukał broni masowego rażenia".
Pod ambasadą amerykańską symbolicznie wysłali prezydentów Kwaśniewskiego i Busha oraz premierów Blaira i Millera w kosmos, zrzucają z ciężarówki rakietę i depcząc ją. "Mamy nadzieję, że do nas nie wrócą" - krzyczeli.
"To, co się stało w Hiszpanii, może też wydarzyć się w Polsce, a odpowiedzialność za to ponoszą wyłącznie polski rząd i polski prezydent" - powiedział Filip Ilkowski z "inicjatywy Stop wojnie".
W proteście uczestniczyły też: senator Maria Szyszkowska (UP) i senator Zdzisława Janowska (UP). "Najwyższy czas zakończyć prowadzenie wszelkich wojen, najwyższy czas zmienić edukację i krzewić pacyfizm. Wiemy, że demokracja jest ustrojem nie najlepszym, doświadczamy tego na sobie. Nasze społeczeństwo jest biedne, a my wydajemy pieniądze na zbrojenia" - mówiła Szyszkowska.
W Gdańsku odbyła się antywojenna demonstracja z udziałem kilkudziesięciu osób z Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego. Uczestnicy jej domagali się wycofania wojsk z Iraku , sprzeciwiali amerykańskiej polityce na bliskim wschodzie oraz planom budowania amerykańskich baz wojskowych w Polsce. Do demonstrantów, którzy zarzucali także władzom Polskim ignorancję oraz nieliczenie się z opinią publiczną, przyłączył się między innymi Andrzej Gwiazda, jeden z twórców związków zawodowych. Zdaniem protestujących większość Polaków jest przeciwna obecności naszych wojsk w Iraku, a dalsze zaangażowanie naszego kraju w okupację Iraku spowoduje, że Polska stanie się celem ataków terrorystycznych.
Przeciwko udziałowi wojsk polskich we "wprowadzaniu demokracji siłą" w Iraku protestowało w sobotę na wrocławskim Rynku ok. 150 osób z Koalicji Antywojennej. Manifestanci, głównie młodzi ludzie o lewicowych poglądach, rozdawali zupę pod hasłem "jedzenie zamiast bomb".
Młodzi ludzie, pacyfiści przynieśli ze sobą wiele różnych antywojennych, antyamerykańskich ale i antyrządowych haseł: "Stop okupacji w Iraku", "Podatki na opiekę nie na zbrojenie", "Zasiłki z budżetu zamiast offsetu", "Ropa nie jest warta krwi" czy "Miller, Killer". Był też dużych rozmiarów plakat z napisem "okupacja" zrobiony z dolarów amerykańskich.
"Protestujemy przeciwko okupacji w Iraku po pierwsze z powodu finansowego. Zwyczajnie jest to dla nas zbyt kosztowne w chwili, gdy zamyka się szpitale i nie ma na opiekę zdrowotną w Polsce. Po drugie ta wojna i okupacja jest nieetyczna i niemoralna. Uważamy bowiem, że nie można wprowadzać demokracji siłą" - powiedziała Katarzyna Rejda. Dlatego też Koalicja domaga się nie tylko wycofania wojsk polskich z Iraku, ale i zakończenia przez inne kraje okupacji.
Później do zgromadzonych przemawiał "Towarzysz Wiesław" i manifestacja antywojenna zmieniła się w happening. Towarzysz przemawiał, tłum był zachwycony choć dokładnie nie wiadomo co mówił, a zwłaszcza o czym.
Ulicami Katowic przemaszerowało kilkudziesięciu młodych ludzi, skandujących hasła "Stop okupacji Iraku!" oraz "Stop bazom USA w Polsce!". Manifestacja miała spokojny charakter, jej uczestnicy sprzed katowickiego dworca PKP przeszli nad Rawę, gdzie podpalili i wrzucili do rzeki kukłę przedstawiającą wizerunek Goerge'a Busha. Manifestanci nazwali ją "Bushanna". Jak powiedział Radiu Katowice Dariusz Ciepiela ze antyglobalistycznego stowarzyszenia ATTAC, interwencja wojsk w Iraku okazała się misją destabilizacyjną. Jego zdaniem obecność baz wojsk amerykańskich w Polsce uzależni nasz kraj od Stanów Zjednoczonych.
Również w Poznaniu na ulice wyszło kilkadziesiąt osób, które protestowały przeciwko obecności Polski w Iraku oraz planom powstania amerykańskich baz wojskowych w Polsce. Organizatorzy opowiadali się za zorganizowaniem referendum w sprawie obecności amerykańskich wojsk w w Polsce.
W Białymstoku na demonstrację przyszło około 30 osób. Manifestację zorganizowano także we Wrocławiu, gdzie zjawiło się kilkadziesiąt osób.
Setki tysięcy ludzi na całym świecie wyszły na ulice w sobotę, w pierwszą rocznicę operacji wojskowej USA w Iraku, demonstrując pod hasłem "Pokój dla Iraku, pokój dla świata".
We Włoszech, według ocen organizatorów, demonstrowało ponad 400 tys. osób, żądając m.in. natychmiastowego wycofania żołnierzy włoskich z Iraku. Sceną największego europejskiego protestu antywojennego był Rzym, gdzie demonstrowało ponad 100 tys. osób. Frekwencja, jak podaje agencja DPA, przekroczyła oczekiwania organizatorów.
Podczas demonstracji we Włoszech wznoszono okrzyki m.in. przeciwko rządowi Silvio Berlusconiego, który w ostatnich dniach potwierdził zdecydowaną wolę kontynuowania akcji w Iraku. "Wasza wojna, wasze trupy" - głosiły transparenty.
Kilkadziesiąt tysięcy osób demonstrowało w sobotę w Londynie. Antywojenny pochód, według obserwatorów mniej liczny niż przed rokiem, przemaszerował od Hyde Parku do Trafalgar Square, gdzie wypuszczono w powietrze 2 tys. baloników dla uczczenia pamięci zabitych w Iraku żołnierzy i osób cywilnych. Dwóch członków organizacji Greenpeace protestowało przez sześć godzin na słynnej zegarowej wieży brytyjskiego parlamentu, Big Ben. W sobotę rano wspięli się oni na 97-metrowej wysokości wieżę, gdzie rozwiesili transparent z napisem "Czas na prawdę".
W Niemczech, gdzie w ub. roku demonstracje przeciwko wojnie w Iraku zgromadziły ponad 250 tys. osób, antywojenny apel organizacji pacyfistycznych, Kościołów, związków zawodowych i antyglobalistów spotkał się ze słabym odzewem. W Berlinie, gdzie rok temu manifestowało ponad 70 tys. osób, do pierwszych godzin popołudniowych w sobotę pod ulewnym deszczem, według danych policji, zgromadziło się zaledwie 500 protestujących.
Około 300 osób przemaszerowało w sobotę przez centrum Frankfurtu nad Menem, 200 demonstrowało w Monachium, 550 w Hamburgu. 800 demonstrantów zgromadziło się w Landstuhl, przygotowując się do marszu pod bazę lotniczą USA w Ramstein na zachodzie Niemiec.
Około 7 tysięcy demonstrantów przemaszerowało w sobotę, pod palącym słońcem, ulicami Aten. W portowych Salonikach demonstrowało około trzech tysięcy osób wznoszących okrzyki antywojenne i antyamerykańskie. AFP zwraca uwagę, że rok temu demonstracje antywojenne w stolicy Grecji zgromadziły około 200 tys. ludzi.
Kilkaset osób wzięło udział w manifestacji w Kijowie. Demonstrowano pod hasłem wycofania ukraińskiego kontyngentu z prowincji Wasit w polskiej strefie stabilizacji i potępienia "imperialistycznej" polityki USA. Ukraińska brygada w Iraku liczy 1656 żołnierzy i oficerów. Głównym organizatorem protestu były Komunistyczna Partia Ukrainy i inne ugrupowania lewicowe, a także miejscowe organizacje arabskie.
W Tokio i innych miastach japońskich w antywojennych protestach wzięło udział 120 tys. demonstrantów. W stolicy kraju, mimo ulewnego deszczu, manifestowało 30 tys. osób domagających się natychmiastowego wycofania żołnierzy amerykańskich i japońskich z Iraku. Wielki plakat, podpisany "Najgorsi terroryści świata", przedstawiał prezydenta USA George'a W. Busha obok premiera W. Brytanii Tony'ego Blaira i szefa rządu japońskiego Junichiro Koizumiego.
Od 400 do 1500 osób, które odpowiedziały na apel organizacji lewicowych i nacjonalistycznych, demonstrowało w sobotę na jednym z głównych placów Kairu, Tahrir, wznosząc okrzyki antywojenne i antyamerykańskie. Silne oddziały policji, znacznie przewyższające liczbą demonstrantów, zablokowały protestującym drogę do znajdującej się opodal ambasady USA.
Do protestów doszło w sobotę także w Hongkongu i Indiach. W mieście Cochin w płd. Indiach kilkunastu demonstrantów wybiło szyby w budynku tamtejszej filii amerykańskiego Citibank. Około 700 osób demonstrowało też w stolicy Kaszmiru, Srinagarze, jedynego stanu indyjskiego zamieszkanego w większości przez ludność muzułmańską.
Tysiące ludzi demonstrowały w sobotę w całej Australii. Około 2 tys. osób przeszło ulicami Sydney, skandując hasła przeciwko premierowi Australii Johnowi Howardowi, oskarżając go o kłamstwa na temat obecności w Iraku broni masowego rażenia, które miały usprawiedliwiać operację wojskową w tym kraju.
W Stanach Zjednoczonych zaplanowano na sobotę ponad 250 demonstracji antywojennych, m.in. w Nowym Jorku.
|
Uzupełnienia i sprostowania:
|